Intensyfikacja tajsko-chińskich kontaktów militarnych

216

Od wojskowego zamachu stanu w Tajlandii w 2014 roku polityka zagraniczna tego państwa stała się bardziej nieprzewidywalna niż wcześniej. Związane jest to z krytyką płynącą ze strony Stanów Zjednoczonych, które niezbyt przychylnie patrzą na obniżenie standardów demokratycznych w jednym ze swoich kluczowych sojuszników w Azji Południowo-Wschodniej. Junta pod przywództwem generała Prayuth Chan-ochy (oficjalnie już cywila), zaczęła rozglądać się nad możliwością wzmocnienia relacji z innymi państwami. Dla większości państw azjatyckich alternatywną dla Waszyngtonu jest jasna – Pekin.

Nawiązanie bliskim relacji z Chinami jest dla Tajlandii o tyle łatwe, że nie toczyły z nimi współcześnie żadnych konfliktów. Dodatkowo wymiana handlowa obu państw wzrosła z 46 mld USD w 2010 roku do 64 mld USD w 2014 roku. Witit Theeramungcalanon z ambasady Tajlandii w Pekinie uważa, że do 2020 roku może osiągnąć 80 mld USD. Buduje to dobre fundamenty pod rozwijanie relacji w innych dziedzinach. Jakim obszarem współpracy może być zainteresowana junta? Oczywiście militarnym.

W styczniu 2017 roku parlament Tajlandii przegłosował ustawę, która zagwarantowała finansowanie pierwszej z trzech zamówionych w Chinach łodzi podwodnych. Jednostka klasy Yuan S26T kosztowała 383 mln USD i zgodnie z harmonogramem ma zostać dostarczona w ciągu sześciu lat. Oznacza to, że dla Chin otworzył się nowy, duży rynek eksportu uzbrojenia. Jest to szczególnie ważne dla przyszłości sojuszu tajsko-amerykańskiego, który przetrwał od II Wojny Światowej. W relacjach międzynarodowych rzadko się zdarza, żeby handel uzbrojeniem następował w poprzek powiązań sojuszniczych.

W ubiegłym roku osiągnięto również porozumienie na zakup z Chin 28 czołgów MBT-3000. Jednostki będą produkowane przez China North Industries Corporation (NORINCO) i ma potrwać dwa lata. Potencjalna wartość kontraktu opiewa na kwotę ok. 150 mln USD. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że współpraca tajsko-chińska zostanie jeszcze bardziej pogłębiona w tym zakresie. Generał Chatudom Thittasiri, zastępca sekretarza obrony Tajlandii, potwierdził, że zostały odłożone 2 mld THB (ok. 57 mln USD) na zakup kolejnych dziesięciu czołgów i wozów wsparcia. Nie przesądził, kto mógłby być potencjalnym dostawcą tego uzbrojenia, jednak Chiny wydają się być naturalnym partnerem przy tym zamówieniu.

Wzrost handlu bronią może być jednym z katalizatorów bliższych kontaktów politycznych pomiędzy Bangkokiem a Pekinem. W przypadku dalszego pogorszenia relacji ze Stanami Zjednoczonymi, Tajlandia może być uznana za jedno z nielicznych państw w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie mimo polityki równoważenia wpływów Chin Waszyngton traci na znaczeniu. Byłaby to sytuacja o tyle paradoksalna, że Amerykanie coraz bardziej są zainteresowani porozumiem z Birmą i Wietnamem, czyli państwami gdzie demokracja jest jeszcze bardziej fasadowa (w pierwszym przypadku) lub w ogóle nie można mówić o jakichkolwiek ruchach zmierzających w kierunku demokratyzacji systemu (w drugim przypadku).

W chwili gdy Tajlandia zmieni kurs na jawnie prochiński, to polityka byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych okaże się kompletną porażką. Jeżeli dodatkowo Rodrigo Duterte osiągnie porozumienie z Pekinem w sprawie uregulowania sporów terytorialnych na Morzu Południowochińskim, to Waszyngton pozostanie bez swoich dwóch najwierniejszych sojuszników w regionie. W zamian otwierają się pola do współpracy z rządami w Hanoi i Naypyidaw, jednak trudno będzie dojść z nimi do takiego poziomu zaufania, który cechował relacje tajsko-amerykańskie czy filipińsko-amerykańskie jeszcze kilka lat temu.

Prezydent Donald Trump będzie miał wtedy ciężki orzech do zgryzienia, jeżeli chodzi o szukanie wsparcia przeciw Chinom w Azji Południowo-Wschodniej. Chyba, że sam też się dogada z Pekinem.

PODZIEL SIĘ
mm
Doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dwukrotnie nagrodzony stypendium MNiSW dla studentów za wybitne osiągnięcia. W 2015 roku otrzymał prestiżowy „Diamentowy Grant” na badanie procesu rekrutacji i socjalizacji chińskich elit politycznych. Trzyma rękę na pulsie polityki chińskiej i relacji polsko-chińskich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here