„System prezydencki w tureckim stylu” a ryzyko polityczne w Turcji

Kilkanaście lat temu Turcja stała się jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków w regionie będąc tradycyjnym mostem pomiędzy Zachodem a Wschodem oraz Północą i Południem. Do niedawna, niebagatelną rolę odgrywała stabilność polityczna i przewidywalność środowiska prowadzenia biznesu.

541

Kilkanaście lat temu Turcja stała się jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków w regionie, będąc tradycyjnym mostem pomiędzy Wschodem a Zachodem oraz Północą i Południem. Oprócz dużego rynku wewnętrznego, którego atutami są liczna, młoda oraz relatywnie dobrze wykształcona populacja oraz dynamicznie rosnąca liczba konsumentów, poprzez rozwinięte sieci handlowe oferuje ona dostęp do rozwijających się rynków europejskich oraz azjatyckich. Do niedawna niebagatelną rolę odgrywała także stabilność polityczna kraju i przewidywalność środowiska prowadzenia biznesu.

Wzrost gospodarczy Turcji przez ostatnią dekadę przyczynił się do uzyskania statusu jednego z najbardziej obiecujących rynków dla zagranicznych inwestycji. Współczynniki makroekonomiczne stale ulegały wzrostom, dobra koniunktura sprzyjała inwestycjom oraz poprawie sytuacji na rynku pracy. W znaczącym stopniu udało się obniżyć poziom ubóstwa a gospodarka turecka zaczęła być postrzegana jako średnio rozwinięta. OECD doceniło zdumiewający postęp, jaki kraj poczynił od 1997 roku w zakresie liberalizacji prawa i otwarcia rynku na inwestycje zagraniczne, chwaląc Turcję w swoich raportach. Efektem dobrej reputacji kraju był napływ blisko 50 tys. firm z zagranicznym kapitałem. W wielu obszarach znowelizowano prawodawstwo zgodnie ze standardami UE. Inwestorów nie zrażała skomplikowana polityka wewnętrzna, dominujący model firm rodzinnych oraz niski poziom bezpieczeństwa w krajach sąsiednich.

Tempo rozwoju tureckiej gospodarki zaczęło słabnąć począwszy od 2012 r. Zwolnił wzrost gospodarczy, przychody per capita zatrzymały się na poziomie 9 tys. dol. rocznie, stopniowo rosło bezrobocie, opadł entuzjazm dla reform gospodarczych; przyszedł czas wyhamowania. Przyczyną tego stanu rzeczy było prawdopodobnie wyczerpanie się dotychczasowej formuły gwarantującej wzrost gospodarczy. Sytuacja ta znalazła odzwierciedlenie w rankingach trzech największych agencji ratingowych (S&P:BB, Moody’s:Ba1, Fitch BB+), które stopniowo obniżały swe oceny Turcji, które zeszły do poziomu m.in. Rosji, Tunezji czy Bangladeszu. Na pogorszenie rankingów niemały wpływ miało rosnące ryzyko polityczne, którego przejawami były: obniżający się poziom bezpieczeństwa w kraju i tuż za jego granicami (powodujący spadek o połowę liczby odwiedzających kraj turystów) oraz obawy o stabilność polityczną w związku z konsolidacją władzy wykonawczej wokół prezydenta kosztem legislatywy oraz marginalizacją sądownictwa. Zaostrzające się konflikty wśród elit skutkowały motywowanymi politycznie zmianami środowiska prowadzenia biznesu. Nowe akty prawne i decyzje administracyjne skierowane były przeciw podmiotom powiązanym ze środowiskami opozycyjnymi, lecz wśród poszkodowanych było także wielu partnerów biznesowych zachodnich firm.

Może się okazać, że obecny szef rządu, Binali Yildirim będzie ostatnim premierem Republiki Tureckiej.

Czynniki wpływające na obniżenie rankingów miały po części charakter ekonomiczny: bezrobocie na poziomie 12%, inflacja sięgająca 9,2%, spadek popytu wewnętrznego oraz pogłębiający się deficyt handlowy i gwałtownie pogarszająca się sytuacji w sektorze turystyki. Sytuację komplikował również mało stabilny kurs liry. Jednak to nie wskaźniki makroekonomiczne przesądziły o spadku zaufania do Turcji, lecz  czynniki o charakterze politycznym: nieudany przewrót wojskowy i jego konsekwencje, zaangażowanie wojskowe w Syrii oraz sporadyczne ataki terrorystyczne podważyły poziom stabilizacji i bezpieczeństwa. Również oczekiwane zmiany konstytucyjne, zapowiadające zmianę systemu politycznego z parlamentarno-gabinetowego na prezydencki, przyczyniły się do wzrostu poczucia niepewności.

Zapowiadana zmiana konstytucji wprowadzić ma system rządów, określany mianem „systemu prezydenckiego w tureckim stylu”. W systemie tym prezydent będzie jednocześnie głową państwa i szefem egzekutywy, a urząd premiera zostanie zniesiony. Może się więc okazać, że obecny szef rządu, Binali Yildirim będzie ostatnim premierem Republiki Tureckiej.

Zapowiadana zmiana konstytucji ma wprowadzić system rządów, określany mianem „systemu prezydenckiego w tureckim stylu”. Prezydent będzie jednocześnie głową państwa i szefem egzekutywy.

W myśl dyskutowanego projektu, parlament nie będzie miał uprawnień kontrolnych wobec rady ministrów, a szefowie resortów będą odpowiedzialni jedynie przed prezydentem. Głowa państwa zyskać ma także szerokie uprawnienia w zakresie nominacji i kontroli sądownictwa. W toczącej się w Turcji debacie konstytucyjnej zwraca się szczególną uwagę na fakt, że projekt przewiduje, iż wybory parlamentarne i prezydenckie odbywać się będą w tym samym czasie, co prawdopodobnie doprowadzi do wyłonienia większości parlamentarnej i wyboru prezydenta, reprezentujących tę samą opcję polityczną. Formuła taka zapewni prezydentowi faktyczna dominację polityczną przez całą, pięcioletnią kadencję i usunie możliwość równowagi i kontroli poszczególnych organów władzy państwowej.

Losy zmian konstytucyjnych rozstrzygnięte zostaną w ogólnokrajowym referendum, które odbędzie się prawdopodobnie w kwietniu. Rządząca partia AKP, zachęcając do akceptacji zmian, argumentuje, że są one konieczne dla zbudowania silnego przywództwa i odsunięcia widma słabych rządów koalicyjnych, znanych z przeszłości. Trudno jej jednak prezentować spójną narrację o dysfunkcjonalności obecnego ustroju, skoro rządząc nieprzerwanie od 13 lat partia AKP była w stanie w jego ramach  odnosić sukcesy gospodarcze i polityczne. Narracja o konieczności zmian prowadzona jest także w bardziej emocjonalnym tonie: prezydent Erdogan nazwał nadchodzące głosowaniem „testem na patriotyzm”, a tych którzy sprzeciwiają się nowelizacji określił mianem terrorystów.

Ryzyko polityczne

Radykalne zmiany ustrojowe zawsze podnoszą poziom ryzyka politycznego, zapowiadając przeobrażenia otoczenia biznesu. Transformacja ustrojowa w Turcji toczy się jednak w szczególnym momencie, gdy na ryzyka płynące ze sfery polityki wewnętrznej nakładają się ryzyka związane z polityką zagraniczną i bezpieczeństwem kraju. Turcja uwikłana jest w interwencję zagraniczną, zmaga się z napływem uchodźców, prowadzi wojnę z partyzantką kurdyjską i realizuje kampanię ograniczania swobód obywatelskich. Ponadto polityka zagraniczna Turcji, nastawiona na realizację wielu rozbieżnych priorytetów, cechuje się ostatnimi miesiącami znaczną zmiennością. To sprawia, że ryzyko polityczne w kraju jest nie tylko wysokie, ale i wielowątkowe. Wprowadzane zmiany ustrojowe, umacniając władzę prezydenta, raczej w niewielkim stopniu przyczynią się do redukcji ryzyk związanych z polityką bezpieczeństwa i zagraniczną. Transformacja systemu politycznego, redukując pluralizm polityczny, może nie przynieść tak pożądanej przez turecki rząd stabilności w polityce wewnętrznej. Wprowadzenie „systemu prezydenckiego w tureckim stylu” w średniej perspektywie spowoduje najprawdopodobniej wzrost polaryzacji zróżnicowanego, złożonego z rozlicznych grup interesów społeczeństwa tureckiego.

PODZIEL SIĘ
mm
Doktor nauk politycznych UJ, dyrektor ds. usług doradczych w East Analytics, analityk rynków rozwijających się, konsultant łączący praktykę doradztwa biznesowego z doświadczeniem akademickim. W Pulsie Azji odpowiada za rozwój, interesują go współzależności pomiędzy państwami Azji i Bliskiego Wschodu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here