Golfowe spotkanie premiera Abe i prezydenta Trumpa w Waszyngotnie

1545

Nowo mianowany prezydent Donald J. Trump spotkał się w trakcie szczytu 10 lutego z premierem Japonii Abe Shinzo w Waszyngtonie, podczas którego politycy rozmawiali m.in. o wzmocnieniu współpracy ekonomicznej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Japonią. Następnie udali się na weekend gry w golfa do willi Trumpa, Mar-a-Lago, oraz pól golfowych Jupiter National Golf Club na Florydzie.

Weekendy gry w golfa u boku tak sławnych graczy, jak czterokrotny mistrz Major Championships Ernie Els, są elementem amerykańskiej „dyplomacji golfowej” (Golf Diplomacy). Ta forma dyplomacji służy ocieplaniu stosunków USA z kluczowymi partnerami, próbie tworzenia osobistych i silnych relacji między głównymi aktorami sceny politycznej oraz toczeniu negocjacji w neutralnej atmosferze. Tradycja przyjacielskiej gry w golfa, połączona z przyjmowaniem szefów państw w ekskluzywnych ośrodkach rekreacyjnych, jest praktykowana od czasów prezydentury Jimmiego Cartera (Camp David, pokój Israel-Egipt, 1978) przez Billa Clintona (Camp David, rozmowy Barak-Arafat, 2000) aż do prezydenta, Baraka Obamę (Sunnylands Estate, rozmowyz Xi Jinpingiem, 2013; golf w Dayton z Davidem Cameronem, 2012). Teraz ich krokami wydaje się podążać prezydent Donald Trump.

Trump według Gallup Poll rozpoczął swoją kadencję w Białym Domu przy ogólnym wsparciu 41% Amerykanów, w przeciwieństwie do 62% (2009) i 51% (2012) Obamy. W swojej kampanii prezydenckiej wielokrotnie krytykował i oskarżał Japoński przemysł motoryzacyjny oraz niesprawiedliwą handlowo-walutową politykę kraju. Przygotowując się do spotkania z Abe Shinzō, musiał zmienić preferowany kontrowersyjny styl dyplomacji, znany Amerykanom z kampanii wyborczej i pierwszych dni urzędowania. Japonia również dostosowuje się do nowego kierownictwa, a jej premier wykazuje silną pozycję oraz chęci do nawiązania bliskiej współpracy.W obliczu udanego wystrzelenia międzykontynentalnego pocisku balistycznego (ICBM) przez Koreę Północną, w pokazie siły przeciwko obradującym sojusznikom, szefowie państw pokazali zjednoczony front. Trump potwierdził aktualność Artykułu 5 U.S.- Japan Treaty of Mutual Cooperation and Security, przyrzekając obronę Japońskich terytoriów, łącznie z wyspami Senkaku/Diaoyu. Potępił również działania KRLD oraz wyraził wdzięczność za wsparcie Amerykańskiej obecności wojskowej przez Japonię w regionie Azji i Pacyfiku. Nie poruszał kwestii oskarżeń o manipulacje walutowe lub o niesprawiedliwą wymianę handlową. Abe też nie wspominał o drażliwym dla Trumpa Partnerstwie Transpacyficznym.

Obaj partnerzy skupili się na tworzeniu podwalin silnej współpracy bilateralnej i obietnicach japońskich inwestycji w Stanach (np. firmy ICT Softbank), które przyniosłyby nowe możliwości zatrudnienia wielu Amerykanom (sławne hasło wyborcze: „jobs”, „make America great again”). O tym, że Abe udało się przekonać świat i swoich wyborców o powodzeniu rozmów, świadczy uznanie rodaków (70.2% uważa, że rozmowy były satysfakcjonujące) oraz 2.1 punktowy wzrost poparcia dla gabinetu Abe (61.7%) wśród społeczeństwa Japońskiego w stosunku do poprzedniego miesiąca. Sami politycy też mieli dobre wrażenia, prezydent Trump zapewniał, że sojusznicy mają „bardzo dobrą chemię”.

Jednakże ci sami japońscy wyborcy, którzy wyrazili zadowolenie ze spotkania, odnoszą się sceptycznie (75.5%) do działań Trumpa, których nie rozumieją i którym nie ufają (np. kontrowersyjnemu dekretowi, wstrzymującemu program pomocy dla uchodźców). Biorąc pod uwagę dotychczasowy nieprzewidywalny styl Trumpa oraz przewagę haseł typu „America first”, świadczących o zogniskowaniu polityki na sprawach wewnętrznych, Japonia ma prawo kwestionować stabilność Amerykańskiego „piwotu w kierunku Azji” i siłę deklaracji świeżo obranego prezydenta. Według The Diplomat, do tej pory rząd w Tokio miał dobre, choć bardziej profesjonalne niż przyjacielskie stosunki z Białym Domem. Japończycy mogli przewidzieć, jak postąpią Amerykanie pokroju Obamy i Clinton. Obecnie trudno przewidzieć działania administracji Trumpa. Jedyne, co pozostaje Abe, jest budowanie silnych, osobistych relacji przywódców, jeden na jednego, co z resztą wydaje się być preferowaną taktyką Trumpa (przykładem mogą być bezpośrednio rozmowy z szefami rządów Niemiec czy Francji zamiast UE).

Jedno jest pewne, jeśli Japonia będzie chciała oddalić ryzyko powrotu gorących tematów domniemanej, niesprawiedliwej polityki handlowo-walutowej czy żądań większego wsparcia armii Amerykańskiej w regionie, w interesie Japonii będzie podtrzymywanie „bromance’u” Abe-Trump oraz rozważne postępowanie według zasad gier Amerykańskiej „dyplomacji golfowej”.

Anna Kostka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here