Wybory gubernatorskie w Dżakarcie – test pluralizmu i tolerancji religijnej Indonezji

665

Tegoroczne wybory gubernatorskie w Dżakarcie odbywają się w cieniu skandalu w związku z podejrzeniem o popełnienie bluźnierstwa przeciwko islamowi przez ubiegającego się o reelekcję Basukiego „Ahok” Tjahaję Purnamę. Ostatnie miesiące w stolicy ubiegły pod znakiem protestów i oskarżeń na tle etnoreligijnym, stając się sprawdzianem dla indonezyjskiego pluralizmu i tolerancji religijnej.

Kampanie wyborcze w Indonezji zazwyczaj rozpoczynają się już kilka tygodni przed wyborami i nie ma w nich chwytów niedozwolonych. Urzędy gubernatorów prowincji są szczególnie pożądane przez polityków, ponieważ pozwalają na sprawowanie realnej władzy, a także realizację własnych interesów. Jednak ostatnie kadencje Joko „Jokowiego” Widodo oraz Ahoka w Dżakarcie stanowiły sygnał zmian zachodzących w indonezyjskim społeczeństwie, które domagało się zarządców rozumiejących także ich potrzeby. Indonezja wciąż jest na etapie transformacji politycznej, a stare elity działają zza kulis poszczególnych partii politycznych wedle zasad stosowanych w czasach dyktatury Suharto (1965-1998). Przykładem jest trwająca kampania gubernatorska w stolicy, gdzie pierwsze skrzypce gra nie program wyborczy, a bardziej chwytliwe etniczne oraz religijne resentymenty.

Domniemane bluźnierstwo

Ahok został gubernatorem Dżakarty w momencie, gdy Jokowi wygrał wybory prezydenckie w 2014 roku. Obydwaj cieszą się dużym zaufaniem dżakartczyków mimo tego, że Purnama jest chrześcijaninem, na dodatek chińskiego pochodzenia. Jego poparcie wśród mieszkańców miasta, którego niemal 85% stanowią muzułmanie, odbierano jako dowód na rosnącą akceptację pluralizmu przez Indonezyjczyków. Do września 2016 roku sondaże wskazywały, ze Ahok otrzyma liczbę głosów konieczną do zwycięstwa już w pierwszej turze. Znany ze swojego bezkompromisowego podejścia do korupcji oraz realnego zainteresowania poprawą transportu i infrastruktury w mieście, zyskał zwolenników w wielu środowiskach. Jednak cieniem na jego wszystkie zasługi rzuciła się sytuacja, która miała miejsce pod koniec września, gdy spotkał się z mieszkańcami Tysiąca Wysp położonymi na północ od Dżakarty. W rozmowie z potencjalnymi wyborcami Ahok, mimo chrześcijańskiego wyznania, powołał się na Koran, a konkretnie werset 51 sury Al-Ma’ida, który zakazuje muzułmanom zawierania przymierzy z chrześcijanami oraz Żydami. Na tej podstawie sformułował ostrzeżenie, że jego kontrkandydaci mogą wykorzystać ten cytat w interpretacji zakazującej sprawowania władzy nad muzułmanami przez osoby innego wyznania. Gubernator został nagrany, a wideo błyskawicznie trafiło do Internetu i mediów społecznościowych, wywołując burzę wśród członków różnych stowarzyszeń związanych z islamem, szczególnie tych o radykalnym charakterze. Ahok przeprosił za swoje zachowanie, jednak nawoływano do postawienia go w stan oskarżenia przed sądem za bluźnierstwo oraz rezygnacji ze stanowiska i dalszego udziału w wyborach. Najbardziej zajadłym przeciwnikiem gubernatora stał się Muhammad Rizieq Shibab z radykalnego Frontu Obrońców Islamu (Front Pembela Islam – FPI), który był jednym z głównych inicjatorów masowych protestów w stolicy, które miały miejsce kolejno 4 listopada 2016 roku, 2 grudnia 2016 roku oraz 11 lutego 2017 roku.

Radykalizacja nastrojów

Zarządy największych muzułmańskich organizacji w kraju, czyli Nahdlatul Ulama (NU) oraz Muhammadiyah, odmówiły oficjalnego wsparcia protestów. Obie zrzeszają ponad 100 milionów Indonezyjczyków, dlatego ich umiarkowanie nastawione zarządy szybko potępiły zabiegi islamistów mające na celu wywołanie wrażenia, że reprezentują większość muzułmanów w państwie. Jednocześnie sporo działaczy niższego szczebla zachęcało do protestowania, dlatego na demonstracjach byli obecni nie tylko mieszkańcy Dżakarty, ale także m.in. Surakarty czy Purwokerto z Jawy Środkowej. Ostatecznie liczba protestujących 4 listopada była niższa niż spodziewana przez policję i zamknęła się w 200 tysiącach uczestników. Jednak systematyczne nagłaśnianie sprawy przez radykałów sprawiło, że sprawa przyciągnęła uwagę mediów z całego świata. Nad miastem zapanowała atmosfera strachu, a mieszkańcy, w szczególności etniczni Chińczycy, obawiali się powtórki z 1998 roku, kiedy upadek Suharto oraz powszechny chaos, doprowadziły do pogromów ludności tego pochodzenia.

druga tura wyborów będzie dużym sprawdzianem dla indonezyjskiego pluralizmu i tolerancji. Wybory gubernatorskie w stolicy zazwyczaj stanowią preludium do tego, co będzie działo się w kampanii prezydenckiej

Dziennikarze mieli spory udział w utrzymywaniu napiętej atmosfery, ponieważ sporo zagranicznych reporterów wyeksponowało wydarzenia w Dżakarcie w taki sposób, że w świat poszedł przekaz mający świadczyć o radykalizacji Indonezji. Natomiast protesty przebiegły dość pokojowo, a drugi z nich odbył się na zasadzie wspólnej modlitwy pod przewodnictwem prezydenta kraju, który wyraźnie dąży do utrzymania konsensu pomiędzy wyznawcami różnych religii. Administracja Widodo jest efektywna w zwalczaniu radykalnych islamistów i zachęca umiarkowane NU i Muhammadiyah do wspierania polityki rządowej. Warto zwrócić uwagę, że w trakcie działalności tzw. Państwa Islamskiego, Indonezja doświadczyła tylko jednego ataku terrorystycznego w Dżakarcie, w którym zginęło osiem osób. Liczba ta, jak na państwo z największą ilością muzułmanów na świecie oraz potencjał dla terrorystów, nie jest duża. W ostatnich latach indonezyjska policja z powodzeniem przeprowadziła wiele akcji prewencyjnych dzięki którym rozbito komórki muzułmańskich terrorystów.

Pierwsze rozdanie

W cieniu skandalu i procesu sądowego oraz protestów pierwsza tura wyborów gubernatorskich odbyła się 15 lutego 2017 roku i wzięło w niej udział ponad 77% zarejestrowanych i uprawnionych do głosowania obywateli miasta, czyli 7,2 miliona. Była to najwyższa frekwencja w lokalnych wyborach w historii Dżakarty. Ahok oraz otrzymał niemal 43% głosów w pierwszej turze, co dało mu zwycięstwo. W kwietniowych, rozstrzygających wyborach zmierzy się z byłym ministrem edukacji Aniesem Beswadanem, którzy otrzymał prawie 40% głosów wyborców. Dużym zaskoczeniem był słaby wynik syna byłego prezydenta, Agusa Harimurtiego Yudhoyono, który zdobył niecałe 18% poparcia, chociaż był typowany na czarnego konia tego pojedynku, ze względu na neutralną politykę ojca wobec muzułmańskich radykałów. Z drugiej strony jego kandydatura była związana z próbą przywrócenia wpływów starych elit politycznych, które nie do końca chcą się pogodzić z utratą znaczenia. Druga tura, która planowana jest na 19 kwietnia 2017 roku, z pewnością będzie wyzwaniem dla Ahoka, bowiem większość wyborców Yudhoyono stanowili muzułmanie, którzy raczej zwrócą się ku Beswadanowi niż oskarżanemu o bluźnierstwo Ahokowi. W tej sytuacji trudno będzie mu skonstruować drugą część kampanii, szczególnie w świetle trwającego procesu, skrupulatnie wykorzystywanego przez jego kontrkandydata.

Lekcje z przeszłości i prognoza na przyszłość

Sprawa Ahoka nie jest pierwszą, gdzie wykorzystuje się etniczne i religijne resentymenty. Zdarzenie na podobną skalę miało miejsce w 2010 roku podczas wyborów na gubernatora Medanu, na wschodzie Sumatry. Kandydat na to stanowisko, Sofyan Tan, był buddystą pochodzenia chińskiego, a jego przeciwnikiem malajski muzułmanin, który swoją kampanię oparł na wersecie 51 z sury koranicznej Al-Ma’ida, wygrywając wybory. Kolejnym przykładem wykorzystania kwestii etnicznych i religijnych były wybory gubernatorskie w Singkawang, na zachodzie Kalimantanu, zamieszkiwanym przez chińską mniejszość. Tamtejsze wybory przebiegły w podobnej atmosferze, która obecnie panuje w Dżakarcie i również charakteryzowały się czynnym zaangażowaniem FPI. Pod ich naciskiem radykalni politycy oraz muzułmańscy uczeni orzekli, że głosowanie na kandydata, który nie jest wyznawcą islamu jest zabronione. Strategia ta odniosła sukces. Warto zauważyć, że w obydwu sprawach działanie te miały na celu przyćmienie potencjalnych wad kandydatów – w Singkawang skandalu seksualnego, natomiast w Medan korupcyjnego. Niektórzy specjaliści słusznie zwrócili uwagę, że Ahok poniekąd sam wystawił się na krytykę, odwołując się do Koranu jako chrześcijanin i nie bacząc na przykłady z innych prowincji. Jednak z drugiej strony jego działania nie miały na celu obrażenia islamu. Dlatego też druga tura wyborów będzie dużym sprawdzianem dla indonezyjskiego pluralizmu i tolerancji, dużo ważniejszym niż w Medanie czy Singkawang. Wybory gubernatorskie w stolicy zazwyczaj stanowią preludium do tego, co będzie działo się w kampanii prezydenckiej, która będzie miała miejsce już w 2019 roku. W obecnej sytuacji można się spodziewać, że będzie to kolejny ważny etap w rozwoju indonezyjskiej demokracji.

Autorka: Simona Sienkiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here