Sukces „Kimi no na wa” na rynku rodzimym

761

Hollywood przegrywa w japońskich kinach z animowaną historią Kimi no na wa (angielski tytuł: Your name).

Pomimo światowego sukcesu firmy Walta Disneya, która wyprodukowała wszystkie spośród pięciu najbardziej kasowych produkcji w roku 2016, najwyższa pozycja w rankingu, na czwartym pod względem wielkości rynku, przypadła rodzimej produkcji. Historia opowiadająca o zmianie ciał, związanej z tym próby odnalezienia się w ciele należącym do przeciwnej płci oraz o procesie samego dojrzewania pokonała produkcje takie jak Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów i Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie.

Kimi no na wa to dzieło Makoto Shinkai’a, innowacyjnego twórcy odpowiadającego za dzieła takie jak Głosy z odległej gwiazdy i 5 cm na sekundę, które rozkochało w sobie japońską widownię oraz jednoznacznie zjednało widzów na nielicznych pokazach poza granicami kraju. Reżyser po raz kolejny opowiada historię skupiającą się wokół motywu miłości, posługując się przepiękną kreską oraz nieodstępującymi jej na krok animacjami. Jego sukces wielokrotnie podkreślały najróżniejsze gazety, wielokrotnie tytułując go mianem następcy Hayao Miyazakiego.

Film osiągnął tytuł najbardziej kasowego dzieła wśród rodzimych animacji, prześcigając tym samym Spirited Away: W krainie Bogów oraz drugiego najbardziej kasowego filmu japońskiego. Na rodzimym rynku film zarobił ponad 24,2 miliardy jenów (214 milionów dolarów), jednak wysokie noty otrzymywane od widzów nie przełożyły się na sukces oscarowy. Pomimo niesamowitej noty 97% w serwisie RottenTomatoes i zdobytych nagród, nie uzyskał on nawet nominacji.

Sukces kasowy Kimi no na wa nie jest jednak odosobnionym przypadkiem, to przejaw szerszego zjawiska na japońskim rynku. W trakcie ostatniej dekady amerykańskie studia skupiły swą uwagę na innym rejonie – Chinach. W poprzednim roku rodzime produkcje osiągnęły 63% zysków (149 miliardów jenów). Dla porównania w 2002 roku ich udział wynosił zaledwie 27%.

Wytwórnia Toho, odpowiedzialna za dzieło Makoto Shinkai’a i Shin Godzilla, będącego drugim, najbardziej kasowym filmem na rynku japońskim, przewiduje rekordowe zyski. Te dwie produkcje posiadają wyraźny wspólny motyw – są niesamowicie japońskie. Your Name czasami wydaje się proklamacją miłości do charakterystycznego tokijskiego krajobrazu, a motywy fabularne wykorzystują rodzime tradycje. Shin Godzilla z kolei posiada więcej scen komentujących obraz japońskiej polityki po katastrofie w elektrowni Fukushima niż scen miażdżącego budynki potwora.

Tomoko Hazuma, producent wytwórni Toho, tłumaczył sukces Kimi no na wa słowami: – Nie myśleliśmy: »to sprzeda się w Japonii«, czy »to dobrze sprzeda się za oceanem«. Po prostu pozwoliliśmy reżyserowi tworzyć to, co chciał utworzyć.

Oficjalna premiera filmu Makoto Shinkai’a w Stanach Zjednoczonych ma odbyć się 7 kwietnia, tydzień po adaptacji japońskiego klasyka, Ghost in the Shell przez Hollywood.

(rz)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here