Ijime, czyli ciemna strona japońskiej szkoły

1570

Zapewne każdy z nas słyszał o przemocy wśród młodzieży szkolnej, często też bywał jej świadkiem. Zwykle przejawiało się to w bójkach, obgadywaniu koleżanek czy złośliwych uwagach. Jednak zjawisko ijime, czyli przemocy w japońskiej szkole, znacznie odbiega od tego, co zaobserwować możemy w polskich placówkach oświaty.

Czym właściwie jest ijime? Słowo to pochodzi od japońskiego czasownika ijimeru, co w tłumaczeniu na język polski oznacza „znęcać się”, „zastraszać”. Najgłośniejsze przypadki znęcania się pochodzą z lat 80-tych XX wieku, wtedy to zaczęto na poważnie interesować się tym zjawiskiem. Jednym z najbardziej znanych przypadków jest historia trzynastoletniego chłopca, ucznia jednego z tokijskich gimnazjów. Był słaby fizycznie, dlatego stał się obiektem brutalnego prześladowania ze strony rówieśników. Z początku był przez nich zmuszany do wykonywania różnych upokarzających czynności przed całą klasą, jednak gdy pewnego dnia nie pojawił się w szkole, uczniowie zorganizowali mu pogrzeb. Koledzy z klasy użyli jednej z ławek jako ołtarza, przygotowali też listę „gości” biorących udział w pogrzebie. Co jest najbardziej szokujące, na liście tej podpisało się również czterech nauczycieli chłopca, łącznie z wychowawcą klasy. Niestety, historia skończyła się samobójstwem trzynastolatka, który nie mógł już dłużej znieść codziennego piekła (Naito, Gielen:2).

Ijime nie opiera się na znęcaniu w sposób fizyczny. Oprawcy prześladują ofiarę poprzez wymyślne tortury psychiczne. Oczywiście przemoc fizyczna także się pojawia, jednak bardziej jako dodatek do tortur psychicznych. To jedna z różnić pomiędzy ijime, a przemocą w szkołach europejskich czy amerykańskich. Tych różnic jest jednak znacznie więcej.

Przede wszystkim, w Japonii występuje silna relacja pomiędzy grupą a jednostką. W ijime bierze często udział cała klasa. Nie wszyscy robią to w sposób aktywny, część dopinguje sprawców, reszta tylko obserwuje, jeszcze inni udają, że nic nie widzą. W szkołach zachodnich często spotykamy się z sytuacją, gdy jedna grupa przeciwstawia się drugiej, albo tzw. „szara myszka” konfrontowana jest z klasowymi „gwiazdami” (Yoneyama, Naito: 319). Tym bardziej dziwi fakt, że ijime ma zwykle miejsce w obrębie grupy znajomych i przyjaciół. W sytuacji, gdy cała klasa jest podzielona na grupy, pozostanie na uboczu staje się perspektywą gorszą od bycia ofiarą nękania. W szkołach poza Japonią bardzo często uczniowie są nękani przez starszych uczniów, tutaj w zdecydowanej większości ma to miejsce wśród rówieśników (Yoneyama, Naito: 320).

Ijime charakteryzuje także miejsce jego występowania. Według badań, ponad 75% przypadków przemocy szkolnej w Japonii miało miejsce w klasie, podczas gdy jedynie 12% na szkolnym boisku, a 30% na korytarzu. Z kolei te same badania przeprowadzone w Norwegii pokazały, że prawie 75% uczniów było świadkami nękania na boisku, przy czym w klasie jedynie nieco ponad 35% (Mitsuru: 7).

Wielu prześladowanych uczniów nie mówi nikomu o swoich problemach, najczęściej z powodu wstydu. Rodzice często nie mają o niczym pojęcia, a duża część nauczycieli ignoruje problem i bagatelizuje go, zwykle z obawy o utratę dobrej opinii placówki. Zdarzały się również przypadki, kiedy oni sami stawali się oprawcami (Naito, Gielen: 7).

Nasuwa się pytanie, skąd dokładnie wzięło się ijime? Wielu badaczy przypisuje powstaniu tego zjawiska szczególne warunki i wzorce, panujące w japońskich szkołach w drugiej połowie XX wieku. Jednym z nich jest ciągła presja związana z osiąganiem wybitnych wyników w nauce oraz dostaniem się na wymarzoną uczelnię. Tutaj zaczyna się problem, bowiem dostać się na uczelnię w Japonii jest ciężko, studia są płatne, a w dodatku tylko bardzo dobra uczelnia gwarantuje później dobrą pracę. Uczniowie często korzystają z tzw. juku, czyli szkół dodatkowych, które mają na celu przygotowanie ich do egzaminów końcowych. Zajęcia w juku są oczywiście płatne, odbywają się zaraz po lekcjach w szkole, często trwają również w trakcie wakacji.

Kolejnym aspektem jest relacja uczeń-nauczyciel, która z samego założenia jest dość mocno autorytarna. Uczeń ma wykonywać wszelkie polecenia bez sprzeciwu, musi być całkowicie podporządkowany nauczycielowi. W Japonii, zwłaszcza w drugiej połowie XX wieku, nie było miejsca na dyskusję z nauczycielem, odmienne zdanie czy nawet dociekliwe pytania, w przeciwieństwie chociażby do obecnej sytuacji w polskich szkołach. Lekcje polegają na przepisywaniu notatek i uczeniu się regułek, dyskusje nie są mile widziane. Co ciekawe, w klasach, w których nauczyciel źle traktuje uczniów, istnieje większe prawdopodobieństwo wystąpienia ijime (Yoneyama, Naito: 321).

Shoko Yoneyama i Asao Naito wysnuwają w swojej pracy dość kontrowersyjną teorię, porównując zasady działania szkoły do wojska oraz więzienia. Wszystkie wymienione instytucje charakteryzuje bowiem silna hierarchizacja oraz autorytaryzm. W szkole reguły są ściśle określone, słabszy (uczeń) jest podporządkowany silniejszemu (nauczyciel). Badacze wymieniają również daleko idącą biurokratyzację placówek, konkretne rytuały (np. apele) oraz ostrą dyscyplinę, koegzystującą z karą za przewinienia (niekiedy cielesną). Można uznać, że cała instytucja szkoły opiera się w pewien sposób na podporządkowaniu się poprzez konkretny ubiór, mowę, czy zachowanie. Osoby odbiegające od zasad panujących w szkole podlegają karze (Yoneyama, Naito: 317). Z kolei Peter K. Smith i Sonia Sharp dodają, że:

Znęcanie zdaje się być problemem występującym w grupach silnie związanych władzą i zależnościami, przy stosunkowo niskim nadzorze, takich jak siły zbrojne, więzienia, a także szkoły (Smith, Sharp: 2).

Istotną rolę pełni również dążenie japońskiej edukacji do stworzenia społeczeństwa kolektywistycznego, spełniającego się poprzez pracę grupową. Uczniowie zmuszani są do przebywania przez cały dzień z, można powiedzieć, obcymi sobie ludźmi, integrowania się z nimi za wszelką cenę, co w pewnym momencie może budzić frustrację (Yoneyama, Naito:323). Co ważne, zajęcia w japońskich szkołach odbywają się przez cały czas w jednym pomieszczeniu, każda klasa ma przypisaną własną salę (Yoneyama, Naito: 325).

Jeśli zamkniemy na cały dzień w jednym pomieszczeniu ponad 30 osób (tyle wynosi przeciętna japońska klasa), zmuszanych do wzajemnej przyjaźni, zestresowanych na każdym kroku i dodamy do tego jeszcze agresywnego nauczyciela, dochodzi do eksplozji. Eksplozji w postaci ijime (Yoneyama, Naito: 325-326).

Należy zauważyć, że obecnie liczba przypadków ijime zmalała, nie są to już tak wielkie liczby jak pod koniec XX wieku. Możliwe, że wiąże się to z działaniami, mającymi na celu edukowanie społeczeństwa pod tym kątem, lepszym przygotowaniem nauczycieli, a także ze zmianami zachodzącymi w metodach prowadzenia lekcji. Częściej dopuszcza się uczniów do głosu, odmienność nie jest już czymś tak bardzo abstrakcyjnym, a reakcje na takie incydenty stały się szybsze i bardziej konkretne. Mimo to ijime wciąż pozostaje jednym z największych problemów japońskiej edukacji.

Monika Owczyńska

Do opracowania tekstu autorka korzystała z prac:

S. Yoneyama i A. Naito, Problems with the Paradigm: The School as a Factor in Understanding Bullying (With Special Reference to Japan), „British Journal of Sociology of Education”, 2003, vol. 24, nr 3.

T. Mitsuru, Japanese School Bullying: Ijime. A survey analysis and an intervention program in school., „Understanding and Preventing Bullying: An International Perspective”, Queen’s University in Canada, 2001.

T. Naito, P. Gielen, Bullying and ijime in Japanese schools: a sociocultural perspective [w:] Violence in Schools. Cross-National and Cross-Cultural Perspectives, Springer, 2005.

P. K. Smith, S. Sharp, School bullying: insights and perspectives, Reutledge, 1994.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here