Izrael uderza w Syrii

420

W piątek nad ranem lotnictwo Izraela przeprowadziło uderzenie na cele w Syrii. Do tej pory Izrael już kilkunastokrotnie dokonywał bombardowań terytorium Syrii. Tym razem jednak zarówno skala uderzenia, jak i syryjska reakcja wskazują na eskalację zaangażowania obydwu stron.

Prawdopodobnie większość uderzeń skierowana była w okolice Damaszku, choć syryjskie media informują, że celem ataku były także instalacje militarne w okolicach Palmiry. W świetle tych doniesień syryjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła jeden z atakujących samolotów izraelskich. Informacja o zestrzeleniu samolotu nie znajduje jednak potwierdzenia w innych źródłach.

Doniesienia agencji prasowych wskazują, że syryjska obrona powietrzna wystrzeliła przeciwko atakującym samolotom dwa lub trzy pociski ziemia-powietrze typu S-200 Wega. Jeden z nich został przechwycony przez izraelską rakietę przeciwlotniczą systemu Arrow, a jego szczątki spadły na terytorium Jordanii. Użycie rakiet S-200 Wega przez Syrię oraz Arrow przez Izrael stanowi nową jakość w konflikcie i oznacza sięgnięcie do arsenałów przygotowywanych na wypadek wybuchu wojny w pełnej skali.

Izraelsko-syryjska wymiana ciosów nosi znamiona eskalacji konfliktu, który przez dekady cechowała bardzo niska intensywność. Tym razem Izrael otwarcie potwierdził zaangażowanie swojego lotnictwa nad Syrią. W przypadku wcześniejszych ataków lotniczych izraelski resort obrony unikał tego rodzaju deklaracji. Zmiana ta może być odczytywana jako zapowiedź dalszych operacji nad Syrią.

Po raz pierwszy także syryjska obrona przeciwlotnicza podjęła próbę zestrzelenia atakujących samolotów przy pomocy ciężkiej rakiety przeciwlotniczej dalekiego zasięgu. Nie wydaje się, aby próba ta miała duże szanse powodzenia – rakiety systemu S-200 Wega opracowano w Związku Radzieckim w latach sześćdziesiątych, do zwalczania dużych celów (np. bombowców) na dystansach do 300 kilometrów. Do wykorzystania ciężkiej broni skłonić mogła Syryjczyków chęć przeciwdziałania uderzeniom na wyjątkowo ważne cele. Wykorzystanie tych szybkich, lecz mało zwrotnych rakiet przeciwko izraelskim samolotom myśliwskim może też świadczyć o tym, że przebywały one w znacznej odległości, np. w libańskiej przestrzeni powietrznej, stamtąd odpalając kierowane uzbrojenie w stronę celów w głębi terytorium syryjskiego. W tym miejscu należy wspomnieć, że Liban nie posiada środków obrony powietrznej, a przestrzeń nad tym państwem jest często naruszana przez lotnictwo izraelskie.

Zagadkowe jest też zastosowanie przez siły izraelskie pocisku Arrow do zestrzelenia syryjskiej rakiety przeciwlotniczej. Nie jest to podstawowa funkcja systemu Arrow, który zaprojektowany został do zwalczania rakiet balistycznych typu ziemia-ziemia. Komentatorzy wskazują przy tym, że syryjska rakieta S-200, spadając na terytorium Izraela, mogła stanowić zagrożenie dla ludności cywilnej, co przesądziło o odpaleniu przeciwpocisku. Jednak to pierwsze bojowe użycie rakiety Arrow może być też odczytywane jako manifestacja gotowości tarczy antyrakietowej Izraela do przeciwstawienia się ewentualnemu atakowi ze strony Syrii, Iranu lub Hezbollahu.

Z perspektywy Izraela rozwój wydarzeń w konflikcie syryjskim postrzegany jest przede wszystkim przez pryzmat umacniania pozycji tych dwóch ostatnich aktorów. O ile bowiem sam reżim Baszara Asada, przez lata nie stwarzał otwartego zagrożenia dla państwa żydowskiego, to aktualna sytuacja, w której konsolidacja władzy prezydenta odbywa się poprzez interwencję Iranu i bojówek szyickich, obserwowana jest z zaniepokojeniem w Jerozolimie. Wzrost siły militarnej Hezbollahu poprzez transfer nowoczesnego uzbrojenia oraz ustanowienie stałych kanałów zaopatrywania libańskiego ugrupowania przez terytoria Syrii i Iraku stanowią niekorzystne zmiany w otoczeniu bezpieczeństwa Izraela.

Z perspektywy Iranu natomiast, przebiegająca pomyślnie kampania syryjska oznacza szereg szans związanych z możliwością operowania jednostek Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej u samych granic Izraela. Dodać należy, że stałą cechą irańskiej polityki zagranicznej jest instrumentalizacja konfliktu z Izraelem m.in. do celu budowania poparcia wśród krajów muzułmańskich. Ewentualna eskalacja konfliktu z Izraelem, prowadzonego na terytorium Libanu bądź Syrii, choć zapewne kosztowna militarnie, mogłaby doprowadzić do przerwania izolacji regionalnej Iranu i zmniejszenia napięcia w stosunkach z arabskimi sąsiadami.

Piątkowy incydent odczytywać można zatem jako symptom zmiany równowagi militarnej w Lewancie. Umacnianiu wpływów Iranu w regionie towarzyszy utrata podmiotowości politycznej syryjskiego rządu, uzależnionego od wsparcia Iranu i Rosji. Izrael reaguje na te zjawiska dwutorowo: intensywnie zabiega w Rosji o poszanowanie swoich interesów bezpieczeństwa na drodze dyplomatycznej (w ciągu półtora roku premier Netanyahu odbył cztery wizyty w Moskwie) oraz wywiera presję militarną na Iran i jego sojuszników poprzez uderzenia lotnicze. Syria natomiast po raz kolejny staje się areną konfliktu zastępczego.

 

PODZIEL SIĘ
mm
Politolog, badacz polityki wewnętrznej i spraw międzynarodowych, zazwyczaj rozgrywających się gdzieś pomiędzy Bejrutem a Brunei. Jest adiunktem w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ. Analizuje ryzyka polityczne i doradza w ekspansji zagranicznej przedsiębiorstw. Stara się trzymać rękę na pulsie Bliskiego Wschodu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here