Saudyjska ofensywa w Chinach

589

Wizyta króla Arabii Saudyjskiej Salmana bin Abdulaziza Al-Sauda w Chinach jest kolejnym przejawem polepszania się relacji chińsko-saudyjskich. Wartość umów podpisanych pomiędzy obiema stronami może wynieść aż 65 mld USD. Czy mamy do czynienia z narodzinami więzi, które przekształcą układ sił na Bliskim Wschodzie?

Arabia Saudyjska ma potencjał, aby stać się ważnym przystankiem na trasie morskiej nitki nowego jedwabnego szlaku

Wśród podpisanych memorandów, umów i partnerstw, najbardziej widoczne oczywiście są te, w które zaangażowany jest potężny sektor naftowy królestwa. Wśród nich znajduje się m.in. memorandum pomiędzy Saudi Aramco a China North Industries Group Corp (Norinco) w zakresie budowy instalacji na terenie Chin czy pomiędzy Saudi Basic Industries Corp (SABIC) a Sinopec, dotyczący inwestycji infrastrukturalnych w obu państwach. Współpraca ma jednak wybiegać poza ten sektor i objąć również energię odnawialną, e-commerce ora udział Saudyjczyków przy misji Chang’e-4, czyli wysłaniu sondy na księżyc w przyszłym roku. Możliwe jest również zaangażowanie China Investment Corp., chińskiego państwowego funduszu majątkowego, w pierwszą ofertę publiczną Saudi Aramco, której przygotowywanie zostało ogłoszone w ubiegłym roku.

Pekin sprawia wrażenie stabilnego partnera, z którym Rijad może budować długoterminowe relacje

Ambitne plany współpracy chińsko-saudyjskiej wynikają z potrzeb rozwojowych obu państw. Królestwo potrzebuje wsparcia technologicznego i kapitałowego przy projekcie „Saudyjska Wizja 2030”, który ma przekształcić gospodarkę Rijadu i uczynić ją mniej zależną od ropy naftowej. Z drugiej strony Chiny podkreślają, że Arabia Saudyjska ma potencjał, aby stać się ważnym przystankiem na trasie morskiej nitki nowego jedwabnego szlaku.

Nie należy jednak zapomnieć, że relacje chińsko-saudyjskie wpisują się w bardzo skomplikowaną bliskowschodnią układankę polityczną ze Stanami Zjednoczonymi w tle. Z punktu widzenia obu państw kilkadziesiąt miliardów jest niczym w porównaniu ze strategicznymi decyzjami politycznymi, które mogą zmienić układ sił w regionie.

Władze w Rijadzie mogą zastanawiać się nad trwałością partnerstwa z USA. Nie do końca zbieżne interesy w Syrii oraz antymuzułmańska retoryka Waszyngtonu bardzo łatwo mogą popsuć kontakty ze strażnikami najświętszych miejsc muzułmańskich. Dodatkowo, mimo że minęły już dwa miesiące od zaprzysiężenia Donalda Trumpa, nadal trudno jest powiedzieć jaką doktrynę przyjmie w polityce zagranicznej. Co więcej, nawet jeżeli Trump zostanie zastąpiony za cztery lata przez przedstawiciela partii demokratycznej, to niewykluczone, że nastąpi powolny proces odchodzenia od współpracy z Rijadem na rzecz Teheranu, czego przedsmakiem było porozumienie nuklearne. W takiej sytuacji Pekin sprawia wrażenie stabilnego partnera, z którym Rijad może budować długoterminowe relacje.

Ubiegłoroczna wizyta Xi Jinpinga na Bliskim Wschodzie, gdy w ciągu kilku dni odwiedził kolejno Egipt, Arabię Saudyjską i Iran, wskazuje na chęć utrzymania dobrych stosunków ze wszystkimi tymi partnerami, ale ostatecznie Chiny mogą zostać zmuszone do dokonania wyboru

Chiny od kilku lat deklarują chęć większego zaangażowania w sprawy bliskowschodnie, lecz prowadzą bardzo zachowawczą politykę. Wynika to ze strategicznego dylematu. Dotychczas głównym partnerem dla Państwa Środka w regionie był Iran, który w okresie napiętych relacji z Zachodem często zwracał się na wschód. Rosnące ambicje Pekinu na arenie międzynarodowej wymuszają jednak wzmacnianie relacji z innymi partnerami, a Rijad jest w tym przypadku oczywistym wyborem. Dla Chin zagadką musi być, jak długo możliwa jest współpraca z oboma państwami, bez antagonizowania któregoś z nich. W końcu są to główni adwersarze na Bliskim Wschodzie, a prowadzone przez nich wojny zastępcze w Syrii i Jemenie determinują układ sił w regionie. O ile w pierwszym przypadku Chiny zazwyczaj ograniczają się do antyzachodniej retoryki, sprzeciwiając się jakiejkolwiek interwencji NATO, o tyle w przypadku Jemenu oficjalnie poparły władze tego kraju przeciwko sponsorowanym przez Iran szyickim rebeliantom Huti. Ubiegłoroczna wizyta Xi Jinpinga na Bliskim Wschodzie, gdy w ciągu kilku dni odwiedził kolejno Egipt, Arabię Saudyjską i Iran, wskazuje na chęć utrzymania dobrych stosunków ze wszystkimi tymi partnerami, ale ostatecznie Chiny mogą zostać zmuszone do dokonania wyboru. Wyboru, który nie będzie łatwy dla Pekinu.

W trakcie wizyty Salmana bin Abdulaziza Al-Sauda został poruszony temat obu konfliktów. Mało prawdopodobne jest jednak, że Chiny natychmiast zwiększą swoje zaangażowanie w rozstrzygnięciu tych wojen. Bez wątpienia Xi Jinping będzie chciał najpierw przedyskutować tę sprawę z premierem Izraela Binjaminem Netanjahu, który w niedzielę 19 marca uda się do Chin na trzydniową wizytę. Ostatnie wydarzenia w Syrii wskazują na rosnącą obawę państwa żydowskiego wobec kierunku, w którym zmierza ten konflikt. Ta sprawa zostanie zapewne poruszona podczas rozmów pomiędzy Xi Jinpingiem a Donaldem Trumpem, którzy mają się spotkać w Mar-a-Lago na początku kwietnia, aczkolwiek nie należy się spodziewać, że będzie to najważniejszy temat dyskusji. Dla Chin sytuacja bliskowschodnia jest nadal, co najwyżej, drugorzędnym problemem.

PODZIEL SIĘ
mm
Doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dwukrotnie nagrodzony stypendium MNiSW dla studentów za wybitne osiągnięcia. W 2015 roku otrzymał prestiżowy „Diamentowy Grant” na badanie procesu rekrutacji i socjalizacji chińskich elit politycznych. Trzyma rękę na pulsie polityki chińskiej i relacji polsko-chińskich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here