Japonia rozważa nowe możliwości obrony

462

Japoński komitet do spraw bezpieczeństwa Partii Liberalno-Demokratycznej ponagla rząd do podjęcia prac nad umożliwieniem bezpośredniego ataku na bazy rakietowe w Korei Północnej. Zmiany miałyby umożliwić odpowiedź na ewentualną agresję ze strony Pjongjangu.

Członkowie komisji opowiedzieli się za potrzebą posiadania metod obrony, opartych na dalekosiężnych pociskach manewrujących. Podkreślili również, że wykorzystanie tego typu uzbrojenia byłoby możliwe dopiero po tym, jak Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna dokonałaby ataku.

Jeśli rząd podjąłby starania na rzecz uzyskania pocisków, stanowiłoby to widoczne odejście od wytyczonej przez japońską konstytucję pacyfistycznej postawy. Przewodniczący komitetu, Hiroshi Imazu, w jednym z wywiadów poinformował: – „Z prawnego punktu widzenia Japonia ma możliwość zaatakowania baz wroga kierującego pociski w naszą stronę, ale nie mamy niezbędnego do tego osprzętu”.

–”Wierzę, że powinniśmy rozważyć utworzenie możliwości do ataku” – Gen Nakatani, były minister obronności i jeden z członków komisji informował w wywiadzie dla Washington Post.

„Sednem sprawy jest to, iż możliwość ataku daje Japonii więcej kontroli nad swą przyszłością” – Itsunori Onodera

W ciągu ostatniego miesiąca KRLD wystrzeliła w kierunku Japonii cztery pociski, trzy z nich wylądowały w wyłącznej strefie ekonomicznej, tj. nie dalej niż 370 km od lądu. Premier Japonii, Shinzō Abe, odbył wtedy rozmowę z Donaldem Trumpem, podkreślając, że „zagrożenie ze strony Korei Północnej wkroczyło w nową fazę”.

Napięta sytuacja międzynarodowa w regionie będzie kluczowym argumentem przeciwników pozytywnego rozpatrzenia wystosowanej przez komisję propozycji. W samym marcu rzecznik prasowa Chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych dwukrotnie potępiła działania rządu japońskiego, za każdym razem odnosząc się do widma imperialnego militaryzmu. Włączenie do aktywnej służby śmigłowcowca JS Kaga oraz ostatnia wizyta wiceministra w Tajpej były powodami do oficjalnych potępień i zaznaczenia potencjalnych reperkusji we wzajemnych relacjach.

Ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której nabycie przez Japońskie Siły Samoobrony dalekosiężnych pocisków naprowadzających nie odbiłoby się echem na regionalnej scenie politycznej.

Na arenie międzynarodowej japoński rząd od dawna boryka się z problemami związanymi z militarystyczną przeszłością i pisaną podczas amerykańskiej okupacji konstytucją. Zmiana konstytucji jest ciągłym motywem przewijającym się przez dyskurs w japońskiej polityce, a rządząca partia nie ukrywa chęci zmiany pacyfistycznego artykułu 9.

„Chciałbym zachęcić partię do dyskusji na ten temat i bacznie przyglądam się temu, w jakim idzie kierunku” – Shinzō Abe

Eksperci informują, że starsi stażem politycy mogli rozpocząć dyskusję nad możliwością dodatkowego zbrojenia, by przetestować reakcję opinii publicznej. Warto również zaznaczyć, że niedawne słowa Amerykańskiego Sekretarza Stanu, Rexa Tillersona, o otwartości na wszystkie rozwiązania, dają podstawy do legitymizacji nabycia pocisków naprowadzających.

Brad Glosserman z Pacyficznego Forum Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych zauważa, że „ta dyskusja nie jest bezpodstawna”. Podkreśla również, że politycy pokroju byłego Ministra Obronności w rządzie Shinzō Abe, Itsunori Onodery, nie rozpoczęliby takich działań bez wcześniejszych konsultacji z premierem. – „Sednem sprawy jest to, iż możliwość ataku daje Japonii więcej kontroli nad swą przyszłością”.

Obradująca w środę komisja zajmowała się również możliwością włączenia Japonii do amerykańskiego systemu antyrakietowego THAAD oraz pełniącego podobną funkcję programu AEGIS. W oświadczeniu zawarto wyraźne stanowisko: – „Japonia powinna niezwłocznie rozpocząć rozważania nad uzyskaniem możliwości kontrataku, chociażby za sprawą pocisków manewrujących”.

Onodera podkreślił, że obecnie tematem rozmów wewnątrz partii jest głównie zapobieganie jakiemukolwiek niebezpieczeństwu, nie zaś faktyczny kontratak. Wyraził on również niepokój związany z równoczesnym wystrzeleniem wielu pocisków przez Koreę Północną, co miałoby osłabić systemy przechwytywania.

– „W wypadku ataku będziemy pod ciągłym ostrzałem, póki nie zaatakujemy bazy wroga i nie powstrzymamy go” – oświadczył były minister. Dyskusja toczy się wokół potrzeby zneutralizowania wystrzelającej pociski bazy — dodał, precyzując zagadnienie.

Narushige Michishita, profesor stosunków międzynarodowych oraz ekspert ds. Korei Północnej na Narodowym Instytucie Absolwentów Studiów Politycznych w Tokio zauważa, że posiadanie jakiejkolwiek możliwości bezpośredniego ataku mogłoby odstraszyć reżim w Pjongjangu przed dalszymi prowokacjami.

F-35 / cc wikimedia commons

Rząd Shinzō Abe podjął już pewne kroki w stronę zwiększenia potencjału obronnego. W ubiegłym roku zainicjował on kontrakt na dostarczenie 42 myśliwców typu F-35A w celach obronnych, a 29 listopada pierwszy z samolotów znalazł się na usługach Japońskich Powietrznych Sił Samoobrony. Franz-Stefan Gady, członek Instytutu EastWest, pisał na łamach pisma Thediplomat o planach wprowadzenia blisko 100 myśliwców piątej generacji do służby przed końcem 2030 roku.

Michishita wskazuje również na dylemat związany z wykorzystaniem pełnych możliwości samolotów F-35. Jako inne rozwiązanie przedstawia on zakup Amerykańskich pocisków typu Tomahawk.

Abe jest politycznie bystry i realistyczny w rozumieniu co może osiągnąć – opisywał premiera. Napomniał również o wykorzystaniu przez niego stworzonej w reakcji na zagrożenia ze strony Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej okazji. – F-35 mogą nie być wystarczającym zabezpieczeniem, ale są dobrym miejscem, by zacząć.

Michishita tłumaczy również potrzebę pewnego uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych w kwestii obrony przeciwrakietowej: „Korea Północna stara się stworzyć pociski balistyczne zdolne dosięgnąć Stany”. Zakładając sukces prac nad tego typu bronią „Stany Zjednoczone obrałyby za priorytet zniszczenie pocisków im zagrażających, obrona Japonii stałaby się czymś mniej ważnym”.

W lutym, podczas sesji plenarnej, Shinzō Abe poinformował parlament o braku jakichkolwiek planów nabycia tego typu broni, lecz nie wyklucza rozpoczęcia badań nad tego rodzaju możliwością. W piątek 24 marca publicznie poparł samą dyskusję wewnątrz ugrupowania, zręcznie omijając pytania o jego własne stanowisko: „Chciałbym zachęcić partię do dyskusji na ten temat i bacznie przyglądam się temu, w jakim idzie kierunku”.

Robert Zając

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here