Nieudana próba rakietowa w Korei Północnej

192

Próba uczczenia 105 rocznicy narodziny Kim Ir Sena przez reżim Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej (KRLD) skończyła się klęską. Pocisk średniego zasięgu wybuchnął tuż po starcie, ośmieszając tym samym zagrożenie spowodowane programem tworzenia broni atomowych.

Nieudana próba rakietowa odbyła się dzień po ogromnej paradzie, będącej hołdem dla nieżyjącego już założyciela państwa i dynastii Kimów. Koreańska armia zaprezentowała swą potęgę, zarówno stare, jak i nowe uzbrojenie. Część z zaprezentowanego wyposażenia może wskazywać na pogłębiające się prace nad utworzeniem dalekosiężnych pocisków balistycznych.

Sir Malcom Rifkind, były minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii rozwodzi się nad przyczynami niepowodzenia testu. W wywiadzie dla BBC mówił: „Test mógł nie wyjść, ponieważ systemy nie są wystarczająco sprawne. Jest jednak silne przekonanie, że cybernetyczne ataki Stanów zjednoczonych kilkukrotnie odniosły sukces, przerywając różne testy”.

– Ale nie możemy się zbytnio ekscytować, mieli wiele zakończonych sukcesem prób – ostrzegał. – Oni są rozwiniętym krajem, gdy chodzi o program tworzenia broni atomowych. I jest to faktem.

Niedzielna porażka reżimu KRLD miała miejsce kilka godzin przed przybyciem do Seulu wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, Mike’a Pence’a. Następnym po Korei Południowej krajem będącym celem podróży po Azji będzie Japonia.

Donald Trump był niewiarygodnie wstrzemięźliwy w komentowaniu nieudanej próby rakietowej. W oficjalnym stanowisku sekretarz obrony James Mattis informował, że prezydent i jego zespół „są świadomi ostatniego nieudanego wystrzału pocisków. Prezydent nie posiada żadnych dalszych komentarzy”.

Media, powołując się na słowa podróżującego wraz z Mikiem Pence’em doradcy, informują, że przeprowadzana próba rakietowa nie była dla Waszyngtonu żadnym zaskoczeniem. Opisując kompetencje amerykańskiego wywiadu, mówił: „Mieliśmy wiele informacji zarówno przed wystrzałem, jak i po nim”. Assosiated Press, powołując się na tę samą osobę informuje, że w przypadku podjęcia przez Pjonjang testu nuklearnego „USA podjęłoby inne działania”.

Wojsko Korei Południowej również potwierdziło przebieg niedzielnej próby. Zgodnie z doniesieniami agencji prasowej Yonhap wyżsi rangą oficerowie wierzą, że testowany pocisk balistyczny to KN-15, znany również jako Pukguksong-2. Jest on klasyfikowany jako broń średniego zasięgu.

Ministerstwo spraw zagranicznych silnie potępiło to wydarzenie. Ostrzega również Pjongjang o „poważnych konsekwencjach”, z jakimi spotka się, gdyby zechciało przeprowadzić test pocisków dalekiego zasięgu, czy ładunków atomowych. W oficjalnym oświadczeniu informuje: „Korea Północna prezentująca przekrój pocisków ofensywnych podczas wczorajszej (sobota) parady i gotowa przeprowadzić dzisiaj próbę wystrzału to pokaz siły zagrażającej całemu światu”. Słowa te są jednak co najmniej przejaskrawieniem, a potęga reżimu zagraża nie tyle mocarstwom, ile raczej stabilności regionu.

Japoński rząd wystosował oficjalny protest wobec działań Pjongjangu poprzez kanały dyplomatyczne osadzone w Pekinie. Nazwała działania reżimu oczywistym pogwałceniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Przedstawiciel ministerstwa spraw zagranicznych przewiduje w rozmowie z Kyodo News: „taka sytuacja jeszcze trochę potrwa”.

W reakcji na to wydarzenie sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Rex Tillerson i chiński dyplomata Yang Jiechi odbyli rozmowę telefoniczną, omawiając zaistniałą sytuację.

(rz)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here