JK Cafes – licealistki do wynajęcia

1631

W Akihabara – popularnej dzielnicy Tokio, znanej z ogromnych sklepów z elektroniką, w bocznych uliczkach można spotkać licealistki, które zaczepiają starszych mężczyzn. W szkolnych mundurkach, ale o krótszych spódniczkach i z rozpiętymi koszulami lub przebrane za bohaterki z popularnych mang rozdają ulotki i zagadują, zapraszając do kawiarni – tak zwanych JK Cafes, które w ciągu ostatnich 10 lat cieszą się coraz większą popularnością. JK to skrót od Joshi Kōsei, co znaczy dziewczyna z liceum. To uczennice pracują w kawiarniach, ale ich zakres obowiązków wykracza poza podawanie kawy. Kawiarnie w rzeczywistości są przykrywką dla rozwijającego się modelu w przemyśle seksualnym nastoletnich kobiet w Japonii.

W JK cafes dziewczyny za opłatą rozmawiają z mężczyznami lub wróżą im z ręki. Inne usługi to przytulenie, spoliczkowanie klienta czy wspólne leżenie. Oficjalnie nie mają miejsca żadne interakcje seksualne jak zarzekają się właściciele kawiarni. Pracownice zachęcane są do zabierania klientów na osampo – spacer mający przypominać prawdziwą licealną randkę. Taka przechadzka kosztuje około 5 000 jenów (w przybliżeniu 180 zł) i daje sposobność do zapytania o ura op czyli sekretne menu, a także do innych nadużyć.

Yumeno Nito, 24-latka prowadzi grupę wolontariuszy Collabo, która zajmuje się nagłaśnianiem problemu i pomaga dziewczynom wplątanym w biznes. Aktywistka sama w latach szkolnych pracowała jako joshi kōsei. Jej zdaniem to właściciele kawiarnii są odpowiedzialni za wymuszenia na tle seksualnym nawet jeśli usługi w ich lokalu nie zawierają żadnego fizycznego kontaktu. Mężczyźni chodzą do nich poznać nastolatki, wymienić z nimi dane kontaktowe, żeby następnym razem umówić się gdzie indziej i bezpośrednio negocjować seks. Według Nito Japonia nie jest zbyt rozwiniętym krajem jeżeli chodzi o postrzeganie prostytucji nieletnich. “Biznes joshi kōsei jest postrzegany jako trend czy forma rozrywki” – mówi Nito. Co gorsza to nie klienci wykorzystujący niepełnoletnie są źli w oczach społeczeństwa, a obwiniane są dziewczyny i ich rodzice.

“Większość dziewczyn to łatwe ofiary. Niektóre mają zaburzenia psychiczne, inne niską samoocenę, inne są autodestrukcyjne lub miały próbę samobójczą” – Yumeno Nito

Pracownicami w około 30% są nastolatki z biednych domów, które zaczynają pracę, żeby mieć za co kupić sobie lunch. Podobny odsetek to dziewczyny, które mają zaburzenia psychiczne – depresję, historię samookaleczania lub pochodzą z rozbitych rodzin i nie mają oparcia emocjonalnego. Sutenerzy werbują je na stacjach metra i miejscach popularnych wśród młodzieży. Wyszukują te, które wyglądają na zagubione i niepewne siebie po czym próbują się z nimi zaprzyjaźnić oferując swój czas i zapraszając je na coś do jedzenia. Słuchają o ich problemach, czasem pozwalają się przespać w swoim biurze, a kiedy zdobędą ich zaufanie proponują im łatwy zarobek. Pozostałe 30% to dziewczyny z dobrych domów, które zwabione perspektywą łatwego zarobku dają się nabrać na ogłoszenie w internecie i są przekonane, że to zwykła praca w kawiarni. “To dzieci, które ufają dorosłym i nie rozumieją ciężkich realiów życia” – mówi Yumeno Nito.

Niektóre z dziewczyn zdają sobie sprawę, że podejmując pracę narażają się na niebezpieczeństwo. “Byłam w tak głębokiej depresji w tym czasie, że nie miałam nic przeciwko temu, żeby ktoś mnie zgwałcił jeżeli to do tego mnie potrzebował” – uczennica pod pseudonimem Momo przyznaje w wywiadzie dla Japan Times. Jej 15-letnia koleżanka pod pseudonimem Kaori zwierza się, że dołączyła do JK cafe, żeby zwrócić na siebie uwagę ojca. “Myślałam, że jeżeli wpadnę w kłopoty angażując się w taki szemrany biznes – na przykład zostanę zabrana do aresztu, w końcu mnie zauważy” – mówi nastolatka. Kaori opowiada, że czuje się unikana przez nauczycieli w szkole i zrezygnowana przyznaje, że nie ma w swoim życiu dorosłych, z którymi mogłaby poważnie porozmawiać. Obie dziewczyny przyznają, że byłoby im trudno utrzymać zwykłą prace na pół etatu ze względu na obowiązek przychodzenia w określonych godzinach. Myśl o tym wprowadza je w panikę. To kolejny sposób na zwabienie zagubionych dziewczyn do pracy. Wiele salonów JK pozwala im pracować wtedy, kiedy mają na to nastrój.

Agencje towarzyskie wykorzystujące licealistki są ukrywane pod różnorakimi legalnymi biznesami. Japoński niezależny dziennikarz Norio podczas badań do artykułu odwiedził kawiarnię JK i zapłacił za czas w prywatnym pokoju z nastolatką. Mimo, że na ścianach wisiały tabliczki zakazujące jakichkolwiek seksualnych interakcji, dziewczyna poprosiła, aby wybrał jakąś formę masażu, bo w innym wypadku dostanie tylko tyle pieniędzy co za zwykłą pracę na pół etatu. Przykładem kreatywności sutenerów był zamknięty w 2015 roku salon Akiba, w którym dziewczyny w szkolnych mundurkach składały żurawie origami z rozłożonymi nogami. Dziewczyny siedziały za lustrem weneckim odwrócone w kierunku klienta. Śledztwo ujawniło wśród nich dwie aktywne uczennice liceum. Salon reklamował się w internecie jako miejsce, w którym “możesz zobaczyć jak ciężko pracują licealistki”. 40 minut takiej rozrywki miało kosztować 5 000 jenów i można było zamówić prywatny pokój z wybraną dziewczyną na 5 minut za 900 jenów.

Yuki Aoyama opublikował kilka albumów ze zdjęciami licealistek w mundurkach, które zostały wyprzedane. Jego zdaniem dziewczyny w kawiarniach nie są wykorzystywane. “Chciałbym być znowu licealistą” – mówi i tłumaczy fakt płacenia nastolatkom za spędzanie z nim czasu niespełnionymi marzeniami o licealnej miłości.

Dziennikarz Tetsuya Shibui, który od 10 lat zajmuje się tematem JK twierdzi, że dopóki takie zapotrzebowanie istnieje nowe sposoby wykorzystywania nastolatek będą się namnażać. Mimo, że policja podjęła przeciwdziałania, szemrane kafejki według ekspertów wciąż są siedliskiem przemysłu seksualnego i wykorzystywania nieletnich.

 

 

 

 

 

 

Anna Kocot

Żródła:

The Loquitur

Channel NewsAsia

DW

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here