Koniec misji Japońskich Sił Samoobrony w Sudanie Południowym

1979

Japońskie Siły Samoobrony rozpoczęły proces wycofywania swych jednostek z udziału w misji Organizacji Narodów Zjednoczonych, w ogarniętym wojną Sudanie Południowym. Rząd premiera Shinzō Abe szuka nowych możliwości kontynuowania swej roli jako „aktywny współtwórca pokoju”.

Misja ONZ w Republice Sudanu Południowego była pierwszym tego typu zadaniem, przeznaczonym dla Japońskich Sił Samoobrony oraz próbą umożliwienia im odgrywania większej roli w międzynarodowym procesie budowania pokoju.

– Rozmieszczenie oddziałów inżynierii lądowej stało się najdłuższym ze wszystkich (wśród Japońskich misji w ONZ). Podczas tego czasu znacznie przyczyniliśmy się do rozwoju Sudanu Południowego – powiedział Abe reportem po ogłoszeniu procesu wycofywania personelu do końca maja. Podkreślał tym samym pozytywny efekt, jaki miała praca oddziałów w naprawie sieci dróg i odbudowie stolicy kraju – Dżuby.

Rząd zaprzeczył, jakoby przyczyną wycofania Sił Samoobrony była bardziej niestabilna sytuacja w ogarniętym wojną domową kraju. Japońskie oddziały nie wykonały jednak potencjalnych zadań związanych z bezpieczeństwem, takich jak ratunek personelu ONZ, które zostały im zlecone 4 miesiące temu.

Jedną z przyczyn dla wycofania oddziałów mogło być coraz większe polityczne ryzyko związane z udziałem. Wizerunek rządzącej partii ucierpiałby, gdyby Japońskie Siły Samoobrony zostały uwikłane w działania wojenne po raz pierwszy od końca II wojny światowej. Tego typu kontrowersje stały się możliwe dzięki niedawnej reinterpretacji artykułu 9 konstytucji, za sprawą której biorący udział w misji ONZ personel może używać broni do celów innych niż obrona.

Udział japońskich jednostek w budowie pokoju na arenie międzynarodowej systematycznie rośnie od lat 90., jednak w czasie całej ich aktywności nie wystrzelono nawet jednego naboju. Wielu Japończyków uważa to za symbol powojennego pacyfizmu oraz wspomnianego w konstytucji wyrzeczenia się prawa do prowadzenia wojny.

Akira Kato, profesor stosunków międzynarodowych na uniwersytecie J.F.Oberlin w Machida, Tokio podkreślał wagę, jaką odegrałoby zabicie kogokolwiek przez uczestnika misji na scenę polityczną kraju. Oceniał jej wpływ na „wystarczający, by obalić rząd”. Porównał również dalszą obecność w Sudanie Południowym z „trzymaniem bomby i czekaniem, aż zegar na niej wybije zero”.

Rzecznik prasowy japońskiego Ministerstwa Obrony oświadczył, iż rząd będzie szukał innych, bardziej „odpowiednich” misji, w których Japońskie Służby Samoobrony mogłyby wziąć udział.

Kato zwraca jednak uwagę w stronę polityki administracji Donalda Trumpa, „America First”, która podkreśla wagę spraw wewnętrznych. Zgodnie z nazwą stawia ona interes Amerykanów na pierwszym miejscu. Podkreśla również, historyczne powody rosnącego zaangażowania Japończyków w misje ONZ – nacisk ze strony środowiska międzynarodowego oraz uwypuklenie wagi sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.

Rzecznik prasowy rządu Sudanu Południowego, Ateny Wek Ateny, oświadczył iż cieszą się z opuszczenia przez oddziały Sił Samoobrony kraju, dzięki czemu „kontrola nad krajem” miałaby zostać odzyskana. Warto raz jeszcze przypomnieć, że japońskie oddziały zajmowały się głównie budową infrastruktury w wyniszczonym wojną kraju.

(rz)

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here