Stany Zjednoczone rozważają zestrzelenie pocisków testowych Korei Północnej

603

Stany Zjednoczone rozważają pomysł zestrzelenia pocisków balistycznych, które Korea Północna co jakiś czas wystrzeliwuje, aby zademonstrować reżimowi w ten sposób swoją siłę. Sekretarz Obrony James Mattis poinformował o idei Kongres, jednak osoby decyzyjne w wojsku nie zdecydowały jeszcze, czy w przypadku kolejnej prowokacji ze strony Pjongjangu zastosują to rozwiązanie. Jeden z amerykańskich urzędników stwierdził, że strategia zestrzeliwania wejść w życie może po najbliższej próbie nuklearnej, której dopuściłaby się KRLD i miałby to być sygnał dla niej, iż USA mogą wyciągnąć konsekwencje z działań, które prezydent Donald Trump określił jako „niedopuszczalne”.

Podczas swojej wizyty w Korei Południowej wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence ostrzegł Kim Dzong Una i jego popleczników przed testowaniem ‚postanowienia’ Trumpa oraz zadeklarował zakończenie polityki „strategicznej cierpliwości”, jak określił podejście przyjęte przez administrację Baracka Obamy.

Jednak reżim północnokoreański wydaje się ignorować wezwania. Han Song-Ryol, wiceminister spraw zagranicznych KRLD, poinformował stację BBC, że Pjongjang będzie kontynuował próby rakietowe „każdego tygodnia, każdego miesiąca i każdego roku”. Dodał, iż jeśli USA zadziała militarnie, rozpęta się pełnowymiarowa wojna.

Eksperci i byli urzędnicy przyznali, że zestrzelenie północnokoreańskiego pocisku podczas testu może doprowadzić do eskalacji konfliktu na skalę, której Waszyngton kontrolować nie będzie w stanie, co z kolei zagrażać będzie sytuacji sojuszników USA w regionie – Korei Południowej oraz Japonii.

„Uznałbym taką akcję za eskalację konfliktu, ale nie jestem w stanie zgadnąć jak Kim Dzong Un mógłby ją zinterpretować” – powiedział Abraham Denmark, starszy urzędnik Pentagonu, odpowiedzialny za kwestie azjatyckie za rządów Baracka Obamy. „Ale obawiam się, że poczuje potrzebę stanowczej reakcji, ponieważ nie będzie chciał zostać uznanym za słabego” – dodał.

Zdaniem źródeł, które podały informację, wojskowi nie rozważali zastosowania systemu antybalistycznego THAAD, który jest dostarczany do Korei Południowej w celu zestrzelenia ewentualnych pocisków północnokoreańskich. Instalacja uzbrojenia poważnie zirytowała Chiny i Rosję, co poskutkowało nawet sankcjami, jakie pierwszy z tych krajów nałożył na Seul. System THAAD prawdopodobnie nie będzie w pełni operacyjny przed zaplanowanymi na 09.05 wyborami prezydenckimi, będącymi konsekwencją odsunięcia od władzy poprzedniej głowy państwa – Park Geun-hye.

Zamiast tego zastanawiano się nad zestrzeleniem przy użyciu systemu obrony przeciwrakietowej Aegis, który jest zamontowany na niektórych statkach amerykańskiej marynarki albo przekonaniem Japonii, aby użyła swoich środków antybalistycznych. Zmierzająca w tym momencie w kierunku Półwyspu Koreańskiego grupa statków USS Carl Vinson ma w swoim składzie niszczyciele uzbrojone w system Aegis.

Idea narodziła się jeszcze przed spotkaniem prezydenta Donalda Trumpa z przewodniczącym ChRL Xi-Jinping’iem (06.04) oraz paradą i nieudanym testem w rocznicę narodzin Kim Ir Sena.

Nie po raz pierwszy amerykańska administracja rozważa pomysł zestrzelenia rakiet reżimu Kima podczas testów, jednak za każdym razem wcześniej takie koncepcje były odrzucane ze względu na konsekwencje, które mogłyby się z nimi wiązać.

Ciężkie do przewidzenia następstwa ewentualnego zestrzelenia pocisku testowego Korei Północnej nie jest jedynym czynnikiem komplikującym. Gdyby system Aegis nie trafił w rakiety północnokoreańskie, naraziłoby to Stany Zjednoczone na kompromitację, która z jednej strony dodałaby śmiałości Pjongjangowi, a z drugiej mogłaby osłabić relacje USA z ich sojusznikami w regionie.

Podobno amerykańscy oficerowie wojskowi byli głęboko zaniepokojeni, iż wystrzelenie pocisku balistycznego przez KRLD 11.02, zaskoczyło ich. Dowódca zajmujący się amerykańskim uzbrojeniem nuklearnym przyznał przed senatem, że wystrzelenie miało miejsce „z miejsca, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy”. Oznaczać to może, iż Stany Zjednoczone nie są tak dobrze poinformowane w zakresie działań Korei Północnej i mają coraz mniej czasu, aby wykryć, skąd następnym razem reżim wykona testy.

Robert Kelly, profesor na południowokoreańskim Narodowym Uniwersytecie w Pusanie powiedział: „ONZ zakazał Korei Północnej testowania pocisków, więc poniekąd powinniśmy je zestrzeliwać. Jednak zamiast tego świat przymyka oczy. Nie sądzę, że złym pomysłem byłoby zestrzelenie pocisku próbnego, gdyż atak na Koreę Północną byłby zbyt prowokacyjny”.

Rzecznik Pentagonu, Gary Ross, wezwał Koreę Północną do porzucenia „prowokacyjnych, destabilizujących działań i retoryki”, a Chiny, aby wykorzystały swój „wyjątkowy wpływ” jaki mają na Pjongjang, żeby zmusić go do zaprzestania podejmowania takich akcji.

„Nasze zobowiązanie, aby bronić sojuszników, w tym Korei Południowej i Japonii, w świetle tych gróźb pozostanie pewne” – zakończył.

(so)

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here