Korea Północna – sojusznik czy trudny partner dla Chińskiej Republiki Ludowej?

787

Zgodnie z klasyczną chińską wizją, odziedziczoną i podtrzymywaną przez Mao Zedonga, Deng Xiaopinga, Jiang Zemina, Hu Jintao oraz Xi Jinpinga, świat składa się z koncentrycznych kręgów, których centrum stanowią Chiny. Półwysep Koreański mieści się w najbliższym z tych okręgów jako bezpośredni sąsiad, podobnie jak Mongolia, Birma, Tybet, Wietnam, a nawet Indie[1]. Z tego powodu w polityce zagranicznej Państwa Środka zarówno Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, jak i Republika Korei odgrywają kluczową rolę – tworzą naturalną strefę wpływów jako peryferie Chin. Korea Północna od czasu zakończenia wojny koreańskiej (1950-1953) stanowi bufor oddzielający ją od wpływów amerykańskich. Natomiast Korea Południowa od 1992 r. jest kluczowym partnerem gospodarczym Chińskiej Republiki Ludowej.

Analitycy chińscy od początku lat 90. postrzegali Półwysep Koreański jako nieodłączny element utrzymania „prawdziwego pokoju i stabilizacji w regionie Azji i Pacyfiku”[2]. W tym kontekście współpraca gospodarcza z Republiką Korei rozwijała się pomyślnie. Natomiast inaczej sytuacja przebiegała z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną. Rządy Kim Dzong Ila, a obecnie jego syna Kim Dzong Una stały całkowicie w opozycji do wspomnianych wyżej słów. Od śmierci Kim Ir Sena w 1994 r. aż do teraz Korea Północna swoim zachowaniem stwarzała realne zagrożenie dla regionu.

Incydenty na granicy z Koreą Południową, porywanie obywateli Japonii, próby rakietowe, rozbudowa programu nuklearnego, a także niechętna postawa amerykańskich polityków – zwłaszcza prezydenta USA Georga W. Busha w latach 2001-2009, który m.in. wygłosił słynne przemówienie na temat osi zła[3], oskarżając reżim Kimów o wspieranie międzynarodowego terroryzmu – spowodowały, że problem północnokoreański nie mógł być lekceważony. Chińska Republika Ludowa, nie chcąc doprowadzić do eskalacji konfliktu, dążyła do jego zminimalizowania. W tym celu zainicjowała rozmowy trójstronne pomiędzy USA i KRL-D (kwiecień 2003 r.), które następnie przekształciły się w sześciostronne (sierpień 2003 r.). Do stołu negocjacyjnego dodatkowo zaproszono Japonię, Republikę Korei oraz Federację Rosyjską. Pekin tym samym występował nie tylko w roli mediatora, ale chciał również umocnić własną pozycję międzynarodową.

Niestety zainicjonowane przez ChRL rozmowy sześciostronne nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Trwające od 2003 – 2008 r. negocjacje zakończyły się niepowodzeniem. Pjongjang pomimo ustalonych decyzji wielokrotnie je łamał lub po prostu się z nich nie wywiązywał, przez co Waszyngton, Seul i Tokio obierały stanowczy kurs w polityce zagranicznej i nie wyrażały zgody na powrót do stołu negocjacyjnego. W ten sposób eksperci z USA, Republiki Korei i Japonii zaznaczyli, że najlepszym rozwiązaniem byłaby nie tylko zdecydowana presja polityczna, ale także gospodarcza Pekinu na władze północnokoreańskie. Tymczasem od 2006 roku – kiedy KRL-D zdetonowała pierwszy ładunek atomowy – wymiana handlowa pomiędzy obydwoma państwami w żadnym stopniu się nie załamała, tylko cały czas się rozwijała. Dla przykładu w 2010 r. była ona warta 3,47 miliardów dolarów. Dokonane w tym roku przez Koreę Północną prowokacje nie zachwiały stosunków gospodarczych, ponieważ w kolejnych latach odnotowano stały wzrost. Wobec tego słusznie zauważył jeden z amerykańskich analityków Scott Snyder: „nie ma powodów, by sądzić, że ryzyko pochodzące z Korei Północnej doprowadzi Chiny do wycofania swoich ekonomicznych zabezpieczeń dla KRL-D w najbliższym czasie”[4].

Wspomniane wyżej słowa potwierdzają także specjalne strefy ekonomiczne budowane na granicy chińsko-północnokoreańskiej. We wrześniu 2015 r. pomiędzy obu państwami została otwarta strefa handlowa Guomenwan w mieście Dandong (północno-wschodnie Chiny) z zamiarem zwiększenia obustronnych korzyści gospodarczych. W podobny sposób założono wcześniej strefy Rason w 1990 r. i Sinujiu w 2002 r. na terenie Korei Północnej. Przy tym najważniejszym obszarem jest ten powstały w Dandong. Stanowi istotny ośrodek handlu, inwestycji i turystyki dla obu sąsiadów – wymiana z KRL-D tworzy 40% całkowitej wymiany handlowej miasta[5]. Jednak ze względu na militarną politykę Pjongjangu oraz pogłębiającą się izolację międzynarodową państwo północnokoreańskie staje się coraz bardziej zależne od Chińskiej Republiki Ludowej.

Dynastia Kimów, militaryzując Koreę Północną, doprowadziła własne państwo do ruiny gospodarczej oraz do impasu z sąsiadami. Z jednej strony KRL-D szantażuje świat „dyplomacją atomową” oraz kolejnymi prowokacjami. Z drugiej to Pekin mógłby odegrać kluczową rolę w kryzysie koreańskim, zawieszając pomoc ekonomiczną lub stosując szantaż gospodarczy i przez to stanowczo wpłynąć na politykę Pjongjangu. Tymczasem Pekin – jak wykazał wyżej autor – nie zamierza przynajmniej w najbliższym czasie dokonać takich kroków. Wobec tego słusznie zauważył Nicolas Levi – zmiany wobec Korei Północnej mogą nastąpić tylko wtedy, jeśli zmieni się linia polityczna w Chinach. Warto tutaj zaznaczyć, że społeczeństwo chińskie ma zdecydowanie odmienne zdanie co do kryzysu koreańskiego. Według przeprowadzonych badań w 2009 r. aż 75% mieszkańców Państwa Środka nie popierało chińskiej polityki w sprawie Korei Północnej[6]. Kolejne 60% Chińczyków w 2016 r. wypowiedziało się przeciwko testom nuklearnym prowadzonym przez Pjongjang[7].

Skoro obywatele ChRL mają sceptyczne nastawienie do polityki „bratniego narodu”, utrzymywanie tzw. „bufora bezpieczeństwa” wcale nie przynosi Chinom korzyści, a wręcz przeciwnie. Prowokacyjna polityka Pjongjangu zwiększa obecność amerykańską na Półwyspie Koreańskim. Japonia, czując się zagrożona atakiem Korei Północnej, być może w niedalekiej przyszłości powróci do swoich militarystycznych tradycji. W dodatku pełniąca obowiązki do 9 grudnia prezydent Republiki Korei Park Geun-hye zapowiedziała, że w obliczu nierozwiązania problemu nuklearnego Północy Seul zdecyduje się na budowę systemu antyrakietowego THAAD[8] (ang. Terminal High Altitude Area Defense).

Zapowiedziana deklaracja w ostatnim czasie stała się już faktem. 6 marca 2017 r. na terenie Republiki Korei wylądował samolot z ładunkiem wyposażonym w system antybalistyczny THAAD.  Hwang Kyo-ahn – pełniący obowiązki, zarówno prezydenta (od 9 grudnia 2016 r.) jak i premiera do 11 maja 2017 r.  – 23 stycznia 2017 r. publicznie powiedział, że „rząd musi zrobić wszystko, by chronić życie narodu i obywateli, a THAAD jest niezbędnym środkiem obrony”[9]. Politycy sprawujący władzę w Korei Południowej muszą za wszelką cenę zadbać o bezpieczeństwo własnych obywateli, do czego zresztą zobowiązuje ich konstytucja, której rozdział I artykuł 5 stwierdza, że „na siłach zbrojnych spoczywa święta misja bezpieczeństwa narodowego i obrony terytorium”[10].

Pierwsze plany rozlokowania tego systemu pojawiły się już podczas kadencji Baracka Obamy, który docelowo mówił o roku 2017. Natomiast nowy prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że będzie realizował zawarte wcześniej porozumienia, dając tym samym zielone światło sojusznikom z Republiki Korei[11]. Warto tutaj zaznaczyć, że Waszyngton, decydując się na jego rozmieszczenie, realizuje w ten sposób własne interesy strategiczne w tym regionie – ochrona baz wojskowych na terenie Azji m.in. w Okinawie i w Guam.

W tym wypadku zarówno Chiny, jak i Korea Północna są zdecydowanie przeciwne takiemu rozwiązaniu. Pekin w systemie THAAD dostrzega zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa narodowego oraz interesów strategicznych. Skoro Amerykanie małymi krokami rostawiają go na terenie Republiki Korei, niewykluczone że podobnie postąpiliby z Tajwanem, przez co Chińska Republika Ludowa czułaby się okrążona tak, jak to miało miejsce podczas wojny koreańskiej. Ponadto Waszyngton dałby idealny pretekst Pjongjangowi do dalszych prowokacji. W ten sposób Chiny, które nie chcą bardziej zwiększać napięcia w regionie, proponują powrót do stołu negocjacyjnego, kierując się naczelną formułą stosunków z USA przedstawioną przez Jiang Zemina w 1993 r.: „zwiększać zaufanie, zmniejszać problemy, rozwijać współpracę, powstrzymywać się od konfrontacji”[12].

Tymczasem, jak wspomniał wcześniej autor, rozmowy sześciostronne nie przyniosły zasadniczych zmian. Pomiędzy Pekinem a Waszyngtonem dodatkowo zarysowała się odrębna koncepcja rozwiązania problemu arsenału nuklearnego KRL-D. Wspólnym mianownikiem bez wątpienia pozostała denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego. Jednak różnica dotyczy sposobu, jak to osiągnąć. Chinom zależy na „bezatomowym reżimie w Pjongjangu”, tzn. na zachowaniu systemu władzy, ale bez broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia. Natomiast USA na całkowitym rozbrojeniu nuklearnym Korei Północnej, co w opinii Waszyngtonu byłoby wykonalne poprzez likwidację tego reżimu[13]. W dodatku jak twierdzi Daniel Pinkston z Międzynarodowej Grupy Zapobiegającej Konfliktom Światowym: „Waszyngton jest zwolennikiem wywierania presji, aby wpłynąć na zmianę zachowania Korei Północnej, podczas gdy chińscy dyplomaci i uczeni mają bardziej negatywny pogląd na taktykę sankcji i presji”[14].

Ponadto działania Chin charakteryzuje dychotomia: z jednej strony ChRL opowiada się za denuklearyzacją Półwyspu Koreańskiego, a zatem zajmuje stanowisko identyczne z amerykańskim, ale z drugiej nie chce dopuścić do upadku reżimu północnokoreańskiego. Kryzysy nuklearne z pierwszej połowy lat 90. i z 2003 r. doprowadziły tylko do taktycznego zbliżenia chińsko-amerykańskiego, ale nie wytworzyły „partnerstwa strategicznego”[15], przez co problem nuklearny KRL-D do chwili obecnej nie został zażegany. W konsekwencji bierność Chin może tylko doprowadzić do zaognienia sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Obecny prezydent USA Donald Trump powiedział, w wywiadzie dla Financial Times, że „Chiny mają ogromny wpływ na Koreę Północną. I Chiny albo zdecydują się nam pomóc, albo nie. Jeśli jednak Chiny nie rozwiążą problemu Korei Północnej, my to zrobimy”[16].

Podsumowując, Korea Północna jest trudnym sąsiadem dla ChRL. Obowiązujący do dnia dzisiejszego Traktat o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy z 1961 r. zawarty między tymi dwoma państwami zobowiązuje Chiny do interweniowania przeciwko niesprowokowanej agresji. Jednak niektórzy analitycy twierdzą, że w przypadku zainicjowania konfliktu przez Pjongjang Chińczycy nie będą przestrzegać swojego traktatowego obowiązku[17]. KRL-D swoją agresywną polityką wielokrotnie postawiła Chiny w niezręcznej sytuacji, przez co ucierpiały stosunki polityczne na linii Pekin-Waszyngton-Seul-Tokio. Zainicjowane przez Chińską Republikę Ludową rozmowy sześciostronne, mimo że ujęły program nuklearny reżimu północnokoreańskiego w kwestii multilateralnej, zakończyły się niepowodzeniem i zaostrzeniem sytuacji w regionie. Ponadto rozwijana współpraca gospodarcza pomiędzy Chinami a Koreą Północną także znalazła się w ogniu krytyki. W tym wypadku działania ChRL w sferze gospodarczej należy potraktować dwuznacznie. Mianowicie Chiny, uzależniając od siebie KRL-D, będą dążyły do zastosowania presji ekonomicznej, jeśli Pjongjang nadal będzie prowokował. Po drugie upadek systemu politycznego w Korei Północnej jest możliwy, o czym dobrze wiedzą liderzy chińscy, stąd dążą do zminimalizowania strat, jakie mogą nastąpić w przyszłości. Wobec tego Państwo Środka w pewnym sensie stało się również „zakładnikiem” dynastii Kimów, ponieważ nie może w żaden trwały sposób wpłynąć na władze Pjongjangu, czego niestety nie rozumieją politycy amerykańscy, w mniejszym stopniu Korei Południowej i Japonii.

Najlepszym rozwiązaniem dla ChRL byłaby denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego oraz zachowanie statusu quo. W polityce zagranicznej oraz bezpieczeństwie narodowym Państwa Środka Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna ma ogromne znaczenie. Eskalacja kryzysu koreańskiego prawdopodobnie uruchomiłaby „efekt domina”, do którego nie chce dopuścić Pekin, stąd utrzymywanie wzajemnych relacji nie jest łatwe, ale konieczne.  Upadek Korei Północnej, zjednoczenie państw koreańskich jest tym, czego najbardziej obawia się Pekin – zmiany sytuacji w regionie. Wielką niewiadomą pozostaje, jaki kurs w polityce zagranicznej obrałaby zjednoczona Korea. Czy byłaby proamerykańska czy prochińska? Kolejny problem stanowiłby zapewne potencjał atomowy państwa koreańskiego oraz jego rola w Azji Północno-Wschodniej. Pojawiłaby się kwestia tego, jak ustosunkowałaby się do sytuacji Japonia – czy powróciłaby do tradycji militarystycznych? Czy zgodziłaby się na to, aby to zjednoczone państwo koreańskie miało silniejszą pozycję w rejonie? W końcu, czy Stany Zjednoczone wycofałyby się z tego obszaru?

 

[1]J. Bayer. W. J. Dziak, Korea i Chiny: przyjaźń i współpraca, rywalizacja i konflikty, t. 1, Strategia i polityka, Warszawa 2006, s.  116.

[2]Ibidem, s. 117.

[3]Treść orędzia prezydenta George’a W. Busha z 29 stycznia 2002, strona internetowa: http://georgewbush-whitehouse.archives.gov/news/releases/2002/01/print/20020129-11.html (dostęp: 4 maj 2017 rok).

[4] E. Albert, The China-North Korea Relationship, strona internetowa: http://www.cfr.org/china/china-north-korea-relationship/p11097, dostęp: 5 maj 2017 rok.

[5]Ibidem.

[6]N. Levi, Kto rządzi w Korei Północnej?, Warszawa 2014, s. 166.

[7] K. Hajduk, Chiny wzywają do spokoju w sprawie Korei Północnej, strona internetowa: http://www.polska-azja.pl/chiny-wzywaja-do-spokoju-w-sprawie-korei-polnocnej/, (dostęp: 6 maj 2017 r.)

[8]M. Casey, Ignore China and Deploy THAAD to South Korea, strona internetowa: http://nationalinterest.org/feature/ignore-china-deploy-thaad-south-korea-15810, (dostęp: 6 maj 2017 rok)

[8]Ibidem.

[9]THAAD isself-defensemeasureincomparable to anyother, strona internetowa: http://www.koreatimes.co.kr/www/news/nation/2017/01/356_222582.html, (dostęp: 6 maj 2017 rok).

[10] Szerzej zob. Konstytucja Republiki Korei, wyd. Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2015, s. 4.

[11]Trump Green LightsSouthKorean THAAD, strona internetowa: http://www.the-american-interest.com/2017/01/12/trump-green-lights-south-korean-thaad/ (dostęp: 6 maj 2016 rok).

[12] J. Bayer. W. J. Dziak, Korea i Chiny… op. cit., s. 150.

[13]Ibidem,  s. 129.

[14]E. Albert, op. cit., szerzej zob. również strona internetowa: http://www.crisisgroup.org/~/media/files/analyst%20profiles/pinkston_daniel.ashx, (dostęp: 8 maj 2017 r.)

[15] J. Bayer. W. J. Dziak, Korea i Chiny… op. cit., s. 130.

[16]Strona internetowa: http://niezalezna.pl/96431-donald-trump-straszy-koree-polnocna-jesli-chiny-nie-rozwiaza-tego-problemu-my-zrobimy (dostęp: 12 maj 2017 rok).

[17] E. Albert, op. cit.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here