Womenomics nie działa? Życie samotnej matki w Japonii

340

Ofiarami stale pogarszającego się stanu japońskiej gospodarki są ludzie najbiedniejsi. Wśród nich szczególną uwagę należy zwrócić na samotne matki, które w Japonii nie mają lekkiego życia. Z powodu napiętnowania, często ukrywają swoją sytuację życiową, by dopasować się do społeczeństwa. Działania premiera Abe na rzecz aktywizacji kobiet, czyli womenomics, w tym przypadku nie działają.

Jednym z problemów, wynikających z japońskiej kultury, jest trudność w znalezieniu pracy po urodzeniu dziecka. Próbuje temu zaradzić premier Abe z pomocą womenomics, czyli programu mającego zaktywizować kobiety i ułatwić im podjęcie pracy na pełny etat. Około 1.24 millionów domów jest prowadzonych przez samotne matki, a 223,000 przez samotnych ojców. Sytuacja kobiet jest jednak znacznie gorsza, aż 81% z nich jest bezrobotnych. Kobiety pracujące są postrzegane w społeczeństwie jako wyłamujące się ze swojej roli i najczęściej podejmują się tylko prac tymczasowych lub w niepełnym wymiarze godzin. Dotyczy to około 60% pracujących kobiet. Pracownicy tymczasowi otrzymują w Japonii o 40% niższą stawkę niż przy stałym zatrudnieniu oraz mniejszą liczbę benefitów, dlatego najczęściej podejmują się kilku prac na raz.

Eksperci ostrzegają przed tak zwaną „zgubioną generacją”, czyli dziećmi Japończyków, a często właśnie samotnych rodziców, którzy nie zarabiają powyżej granicy ubóstwa. Program pomocy przewiduje odpowiednie dofinansowanie w zależności od indywidualnej sytuacji. Dla przykładu, niepracująca, samotna matka z dwójką dzieci w wieku szkolnym może otrzymywać nawet 2,300 dolarów miesięcznie. Taki zasiłek nie odzwierciedla realnych potrzeb rodzin i nie wystarcza na wyrwanie się z biedy. Wiele rodzin żyje jednak z dochodów niższych niż zapewniane przez opiekę społeczną, a ich liczba wzrosła 20-krotnie od 1992 roku, gdy pękła bańka ekonomiczna. Obecnie 16% dzieci w Japonii żyje w biedzie, a wśród rodzin z jednym tylko rodzicem jest to aż 55%, co jest najgorszą sytuacją wśród krajów rozwiniętych na świecie.

Specyfika szkolnictwa wyższego w Japonii uniemożliwia podjęcie nauki osobom z biednych rodzin. Liceum oraz studia są płatne i bez odpowiednich środków niemożliwe jest dostanie się do takich szkół. Dzieci z biedniejszych rodzin często kończą edukację na poziomie gimnazjum i rozpoczynają pracę. Nie są to ani wysokie stanowiska ani dobra praca, gdyż takowe wymagają wykształcenia. Z powodu niskich dochodów i niestabilnego zatrudnienia wiele osób pochodzących z ubogich rodzin nie decyduje się na założenie rodziny i posiadanie dziecka, zwyczajnie nie będąc w stanie ich utrzymać.

Sytuacja panująca w Japonii jest o tyle bardziej zaskakująca, że jest to kraj starzejący się, z bardzo niską ilością urodzeń. Jeśli warunki nie ulegną poprawie, z obecnych 127 milionów mieszkańców do roku 2060 zostanie mniej niż milion Japończyków, z czego aż 1/3 będzie mieć powyżej 65 lat. Mogłoby się wydawać, że w takiej sytuacji rodziny posiadające dzieci będą bardziej wspierane.

W Osace funkcjonują domy kultury, który zapewniają darmowe posiłki oraz miejsce do zabawy dla dzieci, a także poczucia wspólnoty dla samotnych matek. Mogą one tam spotkać kobiety borykające się z podobnymi problemami i, jak same mówią, ulgę przynosi im świadomość, że nie są w swojej sytuacji osamotnione. Yasuko Kawabe prowadzi centrum Nishinari, które opiera swą działalność na datkach. Wskazuje na problemy z jakimi muszą się zmierzyć nie tylko matki, ale także dzieci. Często są one usuwane poza nawias społeczeństwa i prześladowane z powodu rozwiedzionych rodziców czy ich biedy. Takie dzieci nie otrzymują odpowiedniej uwagi od rodziców, którzy ciągle pracują, starając się wiązać koniec z końcem. Według Yasuko Kawabe ich zarobki są często bardzo złe, stąd pojawia się problem głodu. W jej centrum prowadzone są lekcje gotowania, których celem jest nakarmienie dzieci. Jeszcze do niedawna lokalne szkoły starały się ukryć takie problemy, na szczęście powoli się od tego odchodzi i dzieci kierowane są do podobnych ośrodków, które zapewniają opiekę po zajęciach.

W społeczeństwie japońskim rozpad związku jest postrzegany jako powód do wstydu, dlatego samotne matki często nie przyznają się, nawet swoim rodzicom, w jakiej są sytuacji. Około 80% rozwodów w Japonii przebiega bez porady prawnej, przez co wiele kobiet nie otrzymuje pomocy materialnej od byłych partnerów i musi polegać na zasiłku. Starają się zachować wszelkie pozory, by nie być postrzegane jako osoby gorszej kategorii. Według Junko Terauchi, dyrektorki  Osaka Social Welfare Promotional Council, pozarządowej organizacji pomagającej samotnym matkom, takie kobiety często nie wyglądają na biedne. Organizacja Terauchi pomaga im, udzielając potrzebnych rad oraz przyznając paczki żywieniowe. Z powodu poczucia wstydu, mimo istnienia grup wsparcia, ciężko jest je prowadzić, gdyż samo znalezienie samotnych matek do pomocy nastręcza problemów.

Dzięki grupom takim jak te prowadzone przez Kawabe oraz Tokumaru, w społeczeństwie japońskim pomału zaczęły zachodzić zmiany. Presja jaką wywierają te organizacje na lokalne władze przyczyniła się do wzrostu pomocy samotnym matkom. Jednak jest to poprawa na poziomie lokalnym. W skali państwa wciąż niewiele się robi, by pomóc tym kobietom i prawdopodobnie dużo czasu minie nim to się zmieni. W dalszym ciągu kobiety doświadczają złego traktowania i prześladowania w pracy oraz w społeczeństwie z powodu samotnego wychowywania dziecka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here