Kyoiku mama – stereotyp surowej azjatyckiej matki

489

Wraz z rosnącym naciskiem na wartość edukacji, w Japonii przybywa kobiet, które cały wysiłek wychowawczy koncentrują na kształceniu dzieci. Lekarze alarmują, że zjawisko kyoiku mama (教育ママ) w negatywny sposób odbija się na stanie psychicznym młodego pokolenia.

Japan Times opisuje przykład matki, która w trakcie lotu samolotowego czytała swojej rocznej córce każde zdanie gazety codziennej w przekładzie na 4 różne języki i tłumaczyła zasady Traktatu Transpacyficznego oraz wykładni Abenomiki. Wiele filmów o Azjatach przedstawia stereotyp surowej matki, która wymaga od swojego dziecka najwyższych ocen.

Kyoiku Mama (教育ママ), dosł. „Edukacyjna Mama”, to negatywne japońskie określenie na matki, które przykładają ogromną wagę do edukacji swoich dzieci. Nakładają na nie ogromną presję związaną z osiąganiem kolejnych sukcesów. Część specjalistów i psychologów krytykuje je za ambicje i skłonność do rywalizacji, która odbija się na dzieciach.

Anne Alison wskazuje, że część kyoiku mama nie pozwala swoim dzieciom robić niczego niezwiązanego z nauką. Dzieci są zamykane w pokojach i dostają jedzenie na tackach przez drzwiczki dla kota. Nadopiekuńcze matki ostrzą im ołówki, zawiązują sznurówki, przygotowują pożywne zupy w środku nocy, żeby mogły uczyć się wiele godzin.

Kyoiku mama jest kojarzona z despotyczną kobietą, która popada w obsesję. Określa siebie wyłącznie poprzez pryzmat sukcesów i porażek swoich dzieci. Nie ma własnej tożsamości i podporządkowuje im całe swoje codzienne życie. „Te matki uważają, że dostanie się do prywatnej szkoły podstawowej to bilet do szczęścia dla ich dzieci, rodziny i ich samych” – kwituje uznany psychiatra Machizawa Shizuo. Prowadzi to do rozmaitych załamań nerwowych, depresji, zależności od rodziny i chorób psychicznych. W 1999 roku kyoiku mama zamordowała dwuletnie dziecko, które dostało się do prestiżowego przedszkola zamiast jej córki. Problem wiąże się także z nieobecnością japońskich ojców w życiu swoich dzieci.

Jak się uważa, powodem nasilenia tego zjawiska jest specyfika systemu edukacyjnego w Japonii. Od najwcześniejszych etapów nauki kładzie ono nacisk na testowe sprawdzanie wiedzy. Za pomocą egzaminów wstępnych wybiera się uczniów szkół średnich i wyższych. Aby wyrobić w dzieciach umiejętność podchodzenia do testów, część japońskich matek wprowadza rygor w każdy element życia swoich dzieci, nawet w zabawę. Powstaje coraz więcej gier dedykowanych dzieciom w wieku od pół do lat 4 lat, piosenek, które mają pomóc przyswajać więcej słów. Popularna książka Ibuki Masaru wzywała do edukowania dzieci jeszcze w łonie matki. Norma Field określa to jako „zanik dzieciństwa we współczesnej Japonii”.

Od tego, jak japońskie dziecko poradzi sobie w szkole, zależy jego praca i zarobki w dorosłym życiu. Nieodłącznie wiąże się to z problemem podchodzenia do licznych testów i egzaminów. System, który pozwala na wyróżnienie i inwestowanie w najbardziej wybitne jednostki pozostaje podstawą japońskiego wzrostu gospodarczego w okresie powojennym.

Koncepcja risshin shusse (立身出世), „odnieść sukces i wznieść się w świecie” sięga jeszcze epoki Meiji. Wtedy Japonia musiała przeprowadzić niezwykle gwałtowne i głębokie przemiany społeczne, obyczajowe, polityczne i technologiczne. Aurore Yamagata Montoya zaznacza związki między dzisiejszą edukacją a Reskryptem Cesarskim z 1889 roku. Ten dokument jest uznawany za jedną z najważniejszych ideologicznych wykładni kluczowych dla Japonii w I poł. XX wieku. W swoim artykule opisuje koncept „małych obywateli” (little citizen, shōkokumin 小国民), zgodnie z którą “mały obywatel” miał być “altruistyczną, wyedukowaną osobą mającą zasady moralne”. Jej zdaniem ten koncept nadal wywiera wpływ na życie uczniów japońskich szkół.

Portal Education In Japan zaznacza, że kyoiku mama to często niesprawiedliwy stereotyp związany ze specyficzną budową japońskiego systemu edukacyjnego oraz rosnącym problemem depresji wśród młodych osób. Zgodnie z badaniami profesora Kenzo Dendy z Uniwersytetu w Hokkaido, 1 na 12 uczniów japońskich szkół podstawowych oraz 1 na 4 uczniów szkół średnich cierpi na kliniczną depresję.

Japońskie statystyki dotyczące samobójstw pokazują, że w porównaniu do światowej średniej jest ich ok. 60 procent więcej. W 2014 roku samobójstwo było najczęstszym powodem śmierci dzieci w przedziale wiekowym od 10 do19 roku życia. W grupie młodych osób w wieku od 10 do 24 lat co roku prawie 5 tys. ginie z własnej ręki.

Zdaniem psychiatry dziecięcego Ishii Kawai szczególnie obciążający dla dzieci jest koncept iiko (いい子), „dobrego dziecka”, który wymusza na nich podążanie za ustalonymi przez nauczycieli i rodziców wymaganiami.

„Dzieci czują się jak roboty należące do rodziców i, zanim się obejrzą, jedyny sposób w jaki umieją wyrażać swoje uczucia obejmuje przemoc, czasem prowadzącą do śmierci” – zaznacza Ishii. Jego zdaniem problem pogłębił się w latach 70-tych. Wtedy położono większy nacisk na przebieg kariery jednostki, niż na jej naturalne talenty i dyspozycje.

„W dzisiejszych czasach rodzice koncentrują się wyłącznie na sukcesie akademickim swoich dzieci, które żyją życiem, które ktoś dla nich zaplanował” – tłumaczy Ishii. Jego zdaniem w tym należy dopatrywać się przyczyn coraz większej liczby przypadków zaburzeń odżywiania, wagarowania oraz specyficznego problemu hikikimori (引きこもり), osób, które zamykają się w swoich pokojach i odsuwają od społeczeństwa.

Analogiczne zjawisko występuje także w innych krajach cywilizacji konfucjańskiej, która kładzie nacisk na edukację i kształcenie. W 2011 roku profesorka prawa na Uniwersytecie Yale Amy Chua wydała książkę „Bojowa pieśń tygrysicy”. Opisała w niej chińskie metody wychowawcze, które stosowała wobec dwóch córek. Jej zdaniem każdy rodzic jest w stanie wychować młodocianego geniusza, pod warunkiem, że będzie wymagający jak „tygrysia mama”. W książce znalazła się scena, w której jedna z jej córek przyznaje się, że czasem w trakcie codziennych pięciogodzinnych ćwiczeń gryzła z frustracji domowy fortepian.

Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez uniwersytet Queen Mary w Londynie najbardziej wymagający rodzice cierpią na więcej chorób związanych ze stresem. Profesor Almudena Sevilla przekazała prasie, że: “Nasze badanie sugeruje, że może istnieć połączenie między tym, co uważamy za najlepsze metody wychowawcze, a byciem nieszczęśliwym rodzicem”. Zjawisko „tygrysich” i „edukacyjnych” mam nie służy więc żadnej stronie.

PODZIEL SIĘ
mm
Specjalistka w sprawach Japonii i Korei związana z Uniwersytetem Jagiellońskim i Instytutem Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Pasjonatka japońskiej historii, polityki i kinematografii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here