Wojna koreańska – konflikt, który musiał wybuchnąć

1236

Dziś mija 67. rocznica wybuchu wojny koreańskiej. Czy 25 czerwca 1950 roku musiało dojść do tego konfliktu, który pochłonął życie ok. 4 mln. Koreańczyków, ok. 1 mln. Chińczyków oraz 34 tys. żołnierzy amerykańskich? Czy bratobójcza walka była jedyną drogą do zjednoczenia dwóch, odrębnych już wtedy, państw koreańskich? Na te pytania postaram się przybliżyć odpowiedź w poniższym artykule.

Wojna, do której Stany Zjednoczone nie były przygotowane

Okres pomiędzy końcem II wojny światowej a początkiem lat 50. charakteryzował się pogorszeniem stosunków pomiędzy państwami obozu kapitalistycznego i socjalistycznego. Bez wątpienia pogłębiająca się linia podziału była kwestią czasu, czego najlepszym przykładem było wystąpienie Winstona Churchilla w Fulton 5 marca 1946 roku.

Pytanie, kiedy i gdzie dojdzie do nowej konfrontacji, nurtowało zachodnich polityków. Wielu z nich, jak np. brytyjski poseł Oliver Franks, żyło w przekonaniu, że do kolejnej wojny dojdzie właśnie w Europie, a nie w Azji, której de facto nikt wówczas poważnie nie traktował.

Tymczasem różnica interesów pomiędzy USA a ZSRR stawała się wyraźna nie tylko w Europie. Coraz bardziej widoczna była na innych kontynentach, w tym azjatyckim. Podzielony między Amerykanami i Sowietami Półwysep Koreański już wtedy utrwalił podział narodu koreańskiego. Pogłębianiu rozłamu sprzyjały również odmienne założenia polityczno-ideologiczne państw-opiekunów. Na Północy komuniści, na Południu kapitaliści – to nie mogło skończyć się dobrze. Zwłaszcza, że dla wszystkich Koreańczyków, w tym przywódcy KRL-DKim Ir Sena oraz prezydenta RK Li Syng Mana, idea jedności państwa koreańskiego była sprawą priorytetową. Północ deklarowała chęć pokojowego zjednoczenia, jednocześnie przygotowując plan agresji terytorialnej na Południe i przyłączenia jego ziem do swojego terytorium. Korea Południowa natomiast wyrażała wolę konsolidacji półwyspu poprzez marsz na Północ, lecz nie dysponowała odpowiednim przygotowaniem militarnym.

W tym miejscu należy zaznaczyć, że wówczas żaden z czołowych polityków światowych (Harry Truman, Józef Stalin) nie dążył do konfrontacji na Półwyspie Koreańskim. Sytuacja uległa zmianie, gdy Waszyngton podjął kroki stopniowego wycofywania się z Korei Południowej, czyniąc ją przysłowiową krewetką dla wieloryba (ZSRR). Najlepszym tego przykładem może być wypowiedź głównodowodzącego sił amerykańskich na Dalekim Wschodzie, Douglasa MacArthura, który podczas wywiadu w Tokio, w marcu 1949 r., umieścił Koreę poza amerykańską linią obrony:

Pacyfik jest teraz anglosaskim morzem wewnętrznym, a nasza linia obrony przebiega przez łańcuch wysp wzdłuż wybrzeża Azji. Zaczyna się na Filipinach, biegnie przez wyspy Riukiu, gdzie znajduje się główny bastion, Okinawa. Potem zagina się, przechodząc przez Japonię i Aleuty do Alaski.

Podobne stanowisko zajął amerykański polityk i dyplomata Dean Acheson, który 12 stycznia 1950 r. wygłosił przemówienie, w którym dał do zrozumienia, że Korea Południowa nie należy do amerykańskiej strefy interesów. Stwierdził, że Ameryka chce oprzeć swoją politykę obrony na linii: Aleuty-Japonia-wyspy Riukiu-Filipiny, pomijając tym samym Koreę Południową. Ponadto w styczniu 1950 r. Izba Reprezentantów odrzuciła plan pomocy gospodarczej dla Korei. Dlaczego Amerykanie, którzy wcześniej podzielili Półwysep Koreański z ZSRR, odwracali się teraz od Koreańczyków? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – nikt poważnie nie zakładał, że marionetkowy rząd odważy się zaatakować Południe. Wbrew pozorom Kim Ir Sen śledził sytuację na Południu, a niezdecydowanie Amerykanów, a w zasadzie brak przejrzystej polityki, utwierdziło go tylko w przekonaniu, że USA pozostaną neutralne.

W tej sytuacji Kim Ir Sen poczynił szerokie starania o poparcie zarówno ZSRR, jak i Chin. Postawa Stalina i Mao Zedonga wobec inwazyjnych planów Kim Ir Sena była początkowo nieprzychylna. Stalin kategorycznie odwodził Kima od zbrojnej konfrontacji:

[…] nacierać na Południe nie trzeba […]. Wy będziecie mieć moralne prawo do rozpoczęcia działań bojowych tylko w tym przypadku, jeżeli zostaniecie zaatakowani przez Południe.

Podobne zdanie wyraził również Mao, który sceptycznie podchodził do konfliktu koreańskiego. Obawiał się interwencji amerykańskiej, lecz udzielił gwarancji, że dopiero po zakończeniu wojny w Chinach wesprze Północ. W tym czasie wojna domowa w Chinach była w fazie kulminacyjnej, dlatego dla Mao priorytetem było zwycięstwo komunistów w Chinach. To jednak nie powstrzymywało północnokoreańskiego przywódcy od prowokacji na 38. równoleżniku oraz ciągłym zasypywaniu ambasady ZSRR w Pjongjangu informacjami o domniemanych agresywnych zamiarach Południa i niechybnym ataku na Północ.

Po pomoc ChRL i ZSSR

Kim Ir Sen żył w przekonaniu, że jest w stanie zagarnąć Koreę Południową w ciągu dwóch tygodni, maksimum dwóch miesięcy. Rosjanie, widząc upór młodego Koreańczyka, zażądali szczegółowych informacji na temat: sił zbrojnych Republiki Korei (czy jest w stanie przeciwstawić się Koreańskiej Armii Ludowej), ruchu partyzanckiego (czy wesprze działania KAL), ogólnych nastrojów społecznych (czy wojsko Korei Północnej może liczyć na wsparcie miejscowej ludności) i postawy Amerykanów po ewentualnym ataku. Kim Ir Sen zapewniał, że KRL-D jest gotowa do ataku, jednak Rosjanie ponownie odrzucili propozycję zbrojnej konfrontacji, tłumacząc że „nie można liczyć na szybkie zwycięstwo. Podobnie jak Chińczycy obawiali się interwencji amerykańskiej.

Sytuacja zmieniła się na początku 1950 r., bowiem zwyciężyła rewolucja komunistyczna w Chinach. W tych okolicznościach kimirsenowska koncepcja zbrojnego ataku na Południe nabrała nowego znaczenia i Północ rozpoczęła przygotowania do wyzwolenia Korei Południowej, rządzonej przez antykomunistyczny reżim Li Syng Mana.

W kwietniu 1950 r. Kim Ir Sen udał się do ZSRR. Wówczas uzyskał ostateczną zgodę Stalina na zaatakowanie Korei Południowej. O zmianie stanowiska Stalina wobec Korei zadecydowały dwa powody: zabezpieczenie wpływów ZSRR we wschodniej Azji oraz plan związania ChRL z ZSRR. Wojna o Koreę uniemożliwiałaby Chinom poprawę stosunków z USA. Sam Stalin jednak oficjalnie nie zaangażował się w konflikt koreański: „przyjaciele koreańscy nie mogą liczyć na zbyt wielką pomoc ze strony Związku Radzieckiego, który stoi przed znacznie poważniejszymi wyzwaniami niż problem koreański. Stalin sugerował północnokoreańskim przywódcom, że muszą pozostawać w stałym roboczym kontakcie z Mao Zedongiem, „ponieważ Chińczycy mają bardzo dobre rozeznanie i dobrze rozumieją problemy Wschodu. O decyzji Stalina został również poinformowany przywódca komunistycznych Chin, który początkowo nie wierzył tym wiadomościom.

Od tego momentu nastąpiło zacieśnienie współpracy między Partią Pracy Korei a Komunistyczną Partią Chin. Warto zaznaczyć, że Stalin wykorzystał Półwysep Koreański do realizacji własnych interesów. W razie interwencji amerykańskiej zarówno ChRL, jak i KRL-D zwróciłyby się z prośbą o pomoc materialną i militarną do ZSRR. W ten sposób Związek Radziecki uzależniłby te państwa od swojej pomocy, zachowując tym samym wysoką pozycję w obozie komunistycznym.

W wyniku rosyjskiego wsparcia Koreańska Armia Ludowa została zbudowana od podstaw przez radzieckich wojskowych i wyposażona w rosyjskie uzbrojenie, które jak na tamte czasy było bardzo dobre. Warto podkreślić, że KRL-D czerpała wzorce prosto od swojego sąsiada z północy – Związku Radzieckiego. Konstytucja, mechanizmy kontroli, organizacja struktur politycznych, wodzowski model partii oraz organy instytucjonalne Północy opierały się na doświadczeniach sowieckich.

Agresja i jej skutki

Niszczycielski atak Korei Północnej na Południową nastąpił 25 czerwca 1950 r. o godz. 4.00 nad ranem. Cały świat zachodni był wstrząśnięty napaścią, ponieważ od początku lat 50. spodziewano się agresji sowieckiej na Turcję, Iran, Grecję. Koreę brano pod uwagę jako możliwe, ale mało prawdopodobne miejsce starcia. Tymczasem Kim Ir Sen, wspierany przez ZSRR, zdecydował się na siłową konfrontację z Południem – co interesujące, do dnia dzisiejszego Korea Północna oskarża Republikę Korei o wybuch wojny. Ma o tym świadczyć m.in. przemówienie Kima wygłoszone przez radio zaraz po ataku następnego dnia tj. 26 czerwca:

25 czerwca wojska marionetkowego rządu zdrajcy Li Syng Mana rozpoczęły ogólną ofensywę na całej linii 38 równoleżnika, na terytorium północnej części Republiki. Dzielne wojska pograniczne Republiki, stawiając wrogowi opór i rozwinąwszy zacięte boje, wstrzymały ofensywę armii lisynmanowskiej. […] Cały patriotyczny naród naszej Ojczyzny dokładał wszelkich wysiłków, aby zjednoczyć Ojczyznę drogą pokojową, jednakże, wbrew temu, sprzedajna banda Li Syng Mana rozpętała antynarodową, bratobójczą wojnę domową.

Od początku inwazji północnokoreańskiej wojska Korei Południowej ponosiły klęskę za klęską. Brakowało uzbrojenia, mundurów i motywacji do walki, jaką posiadali ich „rodacy” z Północy, którzy za wszelką cenę chcieli zjednoczyć półwysep. W momencie wybuchu wojny układ sił między Północą a Południem, według danych wywiadu radzieckiego, kształtował się zdecydowanie na korzyść KAL: 2:1 w liczebności sił zbrojnych. 7:1 w automatycznej broni ręcznej, 13:1 w karabinach maszynowych, 6,5:1 w czołgach i 6:1 w samolotach. Ponadto plan podboju południa został opracowany przez radzieckich wojskowych.

Reakcja USA na atak komunistów była szybka i zdecydowana. Jedna z wytycznych polityki rządu H. Trumana głosiła: „należy przeciwstawiać się sowieckim próbom naruszenia wolności jakiegokolwiek kraju”. Ponadto Stany Zjednoczone dostrzegły w Korei nadzwyczajną sposobność, by wyznaczyć granicę komunistycznej agresji. W Europie, w Azji, na Bliskim Wschodzie czy w Ameryce Łacińskiej rozprzestrzenianie się komunizmu uznano nie za abstrakcyjny problem, lecz bezpośrednie zagrożenie fizyczne. Nawet Dean Acheson, który początkowo bagatelizował problem Korei, uznał, że

[…] nie ulega wątpliwości, że było to wyraźne, nieskrywane wyzwanie rzucone USA […]. Potrafiliśmy na to wyzwanie odpowiedzieć, a uchylenie się od przyjęcia go przyniosłoby poważną szkodę potędze i prestiżowi Stanów Zjednoczonych.

Od początku rząd Trumana zdecydowany był dać odpór północnokoreańskiej napaści. Niestety pomimo przewagi technicznej wojsk amerykańskich i zaangażowaniu sił ONZ, wojna przeciągnęła się aż do lipca 1953 roku.

Jak konflikt postrzegała Chińska Republika Ludowa?

Konflikt koreański inaczej odbierali Chińczycy, a w zasadzie Chińska Republika Ludowa, proklamowana przez Mao Zedonga w 1949 r. Początkowo Mao obawiał się interwencji amerykańskiej, jednak po ich klęsce w Chinach – wspierali Czang Kaj-szeka – nabrał pewności siebie i bagatelizował wsparcie Republiki Korei przez siły zbrojne USA w tym regionie. Trudno się nie dziwić, biorąc pod uwagę, że Waszyngton swoją krótkowzroczną polityką lekceważył bezpośrednie zagrożenie wobec Korei Południowej.

Sytuacja zmieniła się po zaatakowaniu Południa przez KRL-D. Udział wojsk amerykańskich w wojnie w Korei, wbrew wcześniejszym kalkulacjom Mao, gwałtownie pogorszył stosunki chińsko-amerykańskie. Oprócz wsparcia militarnego dla Republiki Korei, Chińczyków zaniepokoiło zacieśnienie w tym czasie stosunków między Stanami Zjednoczonymi i Czangiem, który schronił się na Formozie (obecnie Tajwan). W Chinach do głosu doszedł instynkt weiqi. W oczach Chińczyków USA, wysyłając żołnierzy do Korei i flotę do Cieśniny Tajwańskiej, umieściły dwa kamienie na planszy weiqi (najstarsza chińska gra, którą można przetłumaczyć jako „gra otaczających pionków”, co wskazuje na koncepcję strategicznego okrążenia), a Chiny stanęły przed groźbą okrążenia. Mao Zedong rozmieszczenie amerykańskiej floty w okolicach Formozy traktował jako „inwazję” na Azję. W dodatku przywódcy chińscy poczuli jeszcze większą obawę w momencie, gdy wojska amerykańskie przekroczyły 38. równoleżnik i nieuchronnie zbliżały się do granic Chin.

Głównym celem amerykańskiej polityki zagranicznej było wówczas zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego. Truman ogłosił ten plan 17 października 1950 r., nie przedstawiając jednak programu politycznego dialogu z Chinami. Oświadczenia kierowane do Pekinu nigdy nie wyszły poza ramy powtarzanych zapewnień na temat dobrej wiary i uczciwych zamiarów, a więc tego, w co najbardziej powątpiewał Mao. Wydając rozkaz marszu na północ, Truman mówił:

Naszym jedynym celem w Korei jest przywrócenie pokoju i niezależności. Nasze wojska pozostaną tam jedynie tak długo, jak długo będą potrzebne ONZ do wykonania tego zadania. Nie pożądamy jakichkolwiek terytoriów, nie szukamy ani w Korei, ani gdziekolwiek jakichś przywilejów. Nie jesteśmy agresorami ani w Korei, ani w jakimkolwiek innym miejscu Dalekiego Wschodu czy w jakimś innym rejonie świata.

Mao nie był jednak skłonny dać wiary takim zapewnieniom swego głównego kapitalistycznego przeciwnika, który w tym samym czasie ochraniał jego śmiertelnych wrogów na Tajwanie.

Na wieść o przekroczeniu równoleżnika przez wojska amerykańskie, Mao podjął decyzję o interwencji: „jeśli imperialiści amerykańscy wygrają wojnę, staną się bardziej pewni siebie i będą dla nas dużym zagrożeniem. Musimy pomóc Koreańczykom. Musimy wysłać im armię ochotników, dlatego też wydał rozkaz „Chińskim Ochotnikom Ludowym”, by „odparli ataki amerykańskiego imperializmu”. Warto odnotować, że siły chińskie w Korei nazwano „ochotnikami”, by zapobiec wojnie na większą skalę ze Stanami Zjednoczonymi, a nade wszystko zmniejszyć niebezpieczeństwo zmasowanej akcji odwetowej przeciw Chinom kontynentalnym.

Wojna, która utrwaliła podział narodu koreańskiego

W założeniu Kim Ir Sena zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego miało być szybkie. Młody Koreańczyk liczył też na wzmocnienie własnej pozycji w obozie komunistycznym obok Mao Zedonga i Józefa Stalina. Tymczasem wojna trwała 3 lata i de facto zakończyła się po śmierci Stalina podpisaniem rozejmu w Panmundżonie 27 lipca 1953 roku.

Podsumowując, konflikt koreański był pierwszym otwarcie zbrojnym konfliktem pomiędzy państwami obozu kapitalistycznego a socjalistycznego. Od tej pory kraje zachodnie z USA na czele nie bagatelizowały zagrożenia komunizmem, zwłaszcza że kolejni przywódcy ZSRR dążyli do rozpowszechnienia tej ideologii.

Konflikt koreański był również ważnym testem dla Organizacji Narodów Zjednoczonych ze względu na wydarzenia z lat 30. (obojętność Zachodu wobec Hitlera). Natomiast dla samego półwyspu wojna zaowocowała tragicznymi skutkami oprócz wspomnianych na początku tego tekstu ofiar, podział Korei na dwa różne, przeciwstawne sobie państwa tylko się pogłębił, a rezultat ten oglądamy do dnia dzisiejszego.

Czy musiało dojść do tej wojny? W ocenie autora niestety tak. Ambitne plany Kim Ir Sena i brak przejrzystej polityki USA wobec Republiki Korei zaowocowały krwawym konfliktem. Obecnie jest on zamrożony, pomimo ciągłych prowokacji północnokoreańskich. Wtenczas wspomniane zjednoczenie na wojennej ścieżce wydawało się jedynym rozwiązaniem. Zarówno Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, jak i Republika Korei nie były zainteresowane drogą dyplomatyczną, a więc pokojowym dialogiem. Niestety działania przywódcy północnokoreańskiego doprowadziły do zadania straszliwej rany koreańskiemu narodowi, która w efekcie nigdy się nie zagoiła i pozostała otwarta do dziś.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here