„Służąca” Parka Chan-wooka – „lesbijski thriller” o sile miłości

413

Służąca, reżyseria: Park Chan-wook, produkcja: Korea Południowa, polska premiera: 4 listopada 2016 r.

Dla koreańskiego kina rok 2016 stał się czasem powrotów największych twórców, a także zagranicznych sukcesów. Nie tylko ze względu na zdobyte nagrody na międzynarodowych festiwalach, ale również wzrost świadomości wśród widzów. Najlepszym przykładem jest Służąca w reżyserii Park Chan-wooka. To pierwszy od siedmiu lat koreański film, który został obsypany nagrodami nie tylko w kraju, ale także zagranicą – zdobył uznanie m.in. na Festiwalu w Cannes, Boston Online Film Critics Association, Kansas City Film Critics Circle Awards czy Asian Film Awards. Jest to także pierwszy koreański film, który wzbudził zainteresowanie w Polsce najprawdopodobniej właśnie od czasów klasycznego już Oldboya.

Koreański reżyser wziął tym razem na warsztat powieść Złodziejka Sarah Waters. Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy pierwowzór papierowy stał się inspiracją dla Park Chan-wooka: zarówno Oldboy został nakręcony na podstawie mangi o tym samym tytule, jak i Thirst, którego wątki zostały luźno oparte na powieści Emila Zoli Teresa Raquin. Jednak tym razem pomysł ekranizacji Złodziejki postawił przed Park Chan-wookiem dylemat. Okazało się, że już wcześniej BBC wyprodukowało serial na podstawie książki Sarah Waters. Dlatego akcja filmu została przeniesiona z wiktoriańskiej Anglii do Korei lat 30. XX wieku.

Lata 30. XX wieku to okres okupacji japońskiej. Kiedy w XIX wieku władze zamknęły kraj na wpływy zewnętrzne, Koreańczycy stanęli w miejscu pod względem rozwoju. Stali się więc łatwym celem dla Japończyków, którzy podbili Półwysep Koreański bez większych przeszkód. Filmów opowiadających o walce narodowyzwoleńczej spod opresji japońskiej powstało już wiele. Lecz nie na tym aspekcie historii chciał się skupić Park Chan-wook, kręcąc Służącą. Jego bohaterowie interesują się kulturą japońską, lecz nie chcą się posłużyć swoim zainteresowaniem w celu zrobienia kariery czy kolaboracji z okupantem. To autentyczna, pochodząca z głębi serca fascynacja, momentami perwersyjna – naturalny proces inspirowania się obcymi wpływami. Kiedyś Koreańczycy czerpali z dorobku Chin, później zarazili się japońską gorączką, a obecnie obiektem ich westchnień jest wszystko, co pochodzi z Ameryki. Stosunek do Japończyków w dziele Park Chan-wooka jest dwuznaczny: z jednej strony są kolonizatorami i oprawcami, z drugiej źródłem kulturalnej inspiracji.

Ową dwuznaczność najlepiej oddaje centralne miejsce filmu – posiadłość Koreańczyka o imieniu Kouzuka, mającego obsesje na punkcie piękna i seksu. Znajduje się tam zarówno europejska biblioteczka, jak i ogród w stylu japońskim. Sam Kouzuki chodzi ubrany w smoking, a służącym każe nosić się po koreańsku.

Dwuznaczność jest zresztą główną cechą Służącej. Na początku wydaje się, że fabuła jest prosta i potoczy się przewidywalnym torem. Wspomniany wcześniej Kouzuki postanawia ożenić się ze swoją siostrzenicą Hideko w nadziei przejęcia jej majątku. Jednak oszust podający się za hrabiego Fujiwarę również planuje poślubić Hideko, aby na samym końcu zamknąć żonę w szpitalu psychiatrycznym i przejąć jej majątek. Do pomocy wynajmuje złodziejkę Sook-hee. Dziewczyna zostaje osobistą służącą Hideko i ma za zadanie tak zmanipulować swoją panią, aby szlachcianka zakochała się w Fujiwarze.

Plany obydwu mężczyzn kończą się porażką w chwili, kiedy kobiety zakochują się w sobie. I w tym momencie dochodzimy do miejsca, w którym proste oszustwo okazuje się być wielowarstwową, skrupulatnie uknutą intrygą, w której nie wiadomo, kto gra rolę łowcy, a kto zwierzyny. Każda kolejna scena odkrywa wielowymiarowość fabuły, która pokazuje, że żaden z bohaterów nie jest naiwną i bezbronną ofiarą. Podczas tej gry, każdy chowa asa w rękawie. Rodzi się tylko pytnie, czy kobiety połączone siłą miłości, jak bardzo banalnie by to nie zabrzmiało, zdołają uwolnić się spod wpływu patriarcharnej władzy i zacząć żyć po swojemu.

Miłość Hideko i Sook-hee musi pokonać bariery klasowe i narodowe. Lecz równocześnie jest tym, co daje im wolność i siłę. Ze względu na sceny erotyczne, które momentami potrafią być wręcz kiczowate, Służąca została okrzyknięta lesbijskim thrillerem erotycznym. Jednak wydaje się, że Park Chan-wook nie do końca to miał na myśli. Seks, który najpierw jest narzędziem używanym przez mężczyzn w celu zniewolenia Himeko, zupełnie niespodziewanie staje się wyzwalający. Staje się czynnością, dzięki której główne bohaterki zbliżają się do siebie. W tych rzadkich chwilach kobiety mogą być sobą, zaspokajać swoje pożądanie i poznawać się nawzajem. Ich erotyczna bliskość staje się nieosiągalna dla męskich bohaterów, którzy wiedzę o seksie czerpią z jedynie z pornograficznych książek czytanych przez Himeko w czasie perwersyjnych spektakli, do czego zresztą zmuszał ją wuj. W Służącej sceny erotyczne nie mają za zadanie uprzedmiotowić kobiety i posłużyć męskiej uciesze, lecz pokazać prawdziwą intymność, która narodziła się między bohaterkami.

Służąca jest w pierwszej kolejności niesamowitą wizualną ucztą. Każdy drobiazg kostiumów, charakteryzacji i scenografii został dopracowany do perfekcji. Nie pozostaje nic innego, tylko zachwycać się estetycznym zmysłem Park Chan-wooka. Owa barwna sceneria stała się idealnym tłem dla aktorstwa odtwórców głównych ról, dla których zresztą jest to debiut u Park Chan-wooka. Kim Min-hee, Jo Jin-woong i Ha Jung-woo to doświadczeni aktorzy, jednak zaskakujący jest fakt, że Kim Tae-ri, która praktycznie wzięła się znikąd, nie ustępuje im swoją grą. Nie ma ani jednej sceny, w której jej postać zostałaby przyćmiona przez pozostałą trójkę.

Zwiastun:

Do napisania recenzji wykorzystano wywiady, których Park Chan-wook udzielił dla CNN i Wyborczej.

(ns)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here