W Tajlandii królowie się zmieniają, a represje pozostają

159

Pewien 34-letni Taj został skazany przez sąd wojskowy na 35 lat więzienia za „przestępstwo obrazy majestatu”. Przestępstwo skutkujące tak poważną karą polegało na zamieszczeniu na Facebooku ok. 10 zdjęć i filmów dotyczących rodziny królewskiej. Jest to pierwsza kara za rządów nowego króla Maha Vajrilalongkorna, który wstąpił na tron w grudniu 2016 roku w wieku 64 lat, przyjmując imię Rama X. Tron objął po śmierci ojca, króla Bhumipola, który rządził krajem ponad 70 lat.

W kraju, w którym króla obdarza się niemal boską czcią, jakakolwiek krytyka jest bardzo źle widziana. Jest to jednocześnie doskonały pretekst do zwalczania dążeń republikańskich i krytyki pod adresem ogromnej fortuny, którą zgromadził król Bhumipol.

Od momentu dojścia do władzy wojskowych w 2014 roku pretekst ten wykorzystuje się często, wystarczy np. grafitti w toalecie. Nie wiadomo, co zawierały posty Vichaia Tephwonga, ponieważ publiczne podanie ich do wiadomości znieważyłoby króla (zgodnie z art. 112). Prasa nie była obecna na sali sądowej. Wiemy, że za każdy post dostał 7 lat, a kara został obniżona o połowę, gdyż przyznał się do winy.

Inne przykłady: pewien krawiec skazany na 5 lat (kara obniżona) za „podawanie znieważających informacji o rodzinie królewskiej” przez radio oraz nastolatek (14 lat), który spalił zdjęcie zmarłego króla oraz setka innych uwięzionych (jak podaje Międzynarodowa Federacja Praw Człowieka). Pewien adwokat, specjalista od praw człowieka, ryzykuje karę 150 lat więzienia w około 10 procesach o zniesławienie.

Obrońca Vichaia Tephwonga będzie prosił króla o ułaskawienie, co mogłoby nastąpić z okazji jego urodzin mających miejsce 28 lipca, bądź z okazji spalenia Ramy IX, uroczystości przewidzianej na jesień, ponad rok po śmierci króla.

(rm)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here