„Jak ojciec i syn” Hirokazu Koreedy – od naciąganego motywu do pytania o ojcostwo

228

Jak ojciec i syn, reżyseria: Hirokazu Koreeda, produkcja: Japonia, polska premiera: 13 czerwca 2014 r.

Co znaczy być ojcem? Za próbę odpowiedzi na to pytanie Hirokazu Koreeda zdobył Nagrodę Jury na Festiwalu Filmowym w Cannes. Steven Spielberg zaproponował mu również stworzenie amerykańskiego remake’u. Choć sam Koreeda podczasu procesu twórczego nie brał pod uwagę, jak jego dzieło może zostać odbierane za granicą, udało mu się stworzyć film o uniwersalnym przesłaniu. Jak ojciec i syn wywołał pozytywne reakcje nie tylko u przedstawicieli branży filmowej, ale również u widzów na całym świecie, których serca i umysły zostały poruszone podczas seansu.

Hirokazu Koreeda z mało oryginalnej historii o zamianie dwóch chłopców podczas narodzin, stworzył realistyczny portret współczesnego japońskiego ojcostwa. Naciągany motyw, który nadawałby się do typowego wyciskacza łez lub opery mydlanej, u tokijskiego reżysera nabiera nowego znaczenia. Staje się zatrważającą tragedią, która niespodziewanie wybucha w spokojnym życiu dwojga rodzin. Choć w swoim dziele Koreeda skupia się na scharakteryzowaniu rodziny typowej dla japońskiego społeczeństwa, dotyka przy tym głęboko ukrytych emocji, resentymentów i rozczarowań, które są wspólne bez względu na szerokość geograficzną.

Przez większość filmu kamera podąża za małżeństwem Ryoty i Midori Nonomiyów. Z chwilą kiedy ich syn, Keita, zostaje przyjęty do prestiżowej szkoły podstawowej, dowiadują się, że nie są jego biologicznymi rodzicami. Natomiast ich prawdziwy syn, Ryusei, mieszka z parą Yukarim i Yudai Saikiów. Teraz obydwa małżeństwa muszą zdecydować, co znaczy dla nich sześć lat wspólnie spędzonych z chłopcami. Czy więzy krwi są dla nich ważniejsze od uczuć? Czy wspólnie przeżyte chwile śmiechu i radości, ale także płaczu i smutku są nic niewarte? Czy trzeba naprawić okropną pomyłkę i zamienić się dziećmi?

Powyższe pytania zaczynają dręczyć całą czwórkę rodziców, jednak największe zmagania stacza z nimi Ryota Nonomiya. U Koreedy, Ryota, staje się symbolem surowego ojca. Jako pracoholik, wiele wymaga nie tylko od siebie, ale także od swojego syna. Codzienne lekcje pianina, odpowiednie zachowanie przy stole, samodzielna kąpiel w wannie. Jego styl wychowania dziecka znacznie różni się od Yukariego. Ten pochodzący z niższej klasy społecznej mężczyzna od początku staje się obiektem pogardy dla Ryoty. Jednak ciepły, momentami fajtłapowaty, styl bycia Yukariego szybko zjednuje mu nie tylko dzieci, ale także widza. Yukari nie boi się kontaktu z dziećmi i zawsze znajduje dla nich czas. W przeciwieństwie do wiecznie zapracowanego Ryoty, który nawet w weekendy nie ma czasu dla rodziny.

Wiadomo, że ile rodziców, tyle sposobów wychowania dziecka. Jednak despotyczny sposób bycia Ryoty przekłada się na równie surowe wychowanie dziecka i pokładanie w nim, już od małego, wielkich oczekiwań. Natomiast dziecko kierowane bezgraniczną miłością do rodzica i chęcią uzyskania jego aprobaty, bez słowa sprzeciwu wykonuje wszystkie zalecenia. Niestety dla mężczyzny wciąż jest to za mało i podświadomie rozczarowuje się synem. W chwili, kiedy prawda wychodzi na jaw, pozwala sobie na głośne wypowiedzenie gorzkich słów – „wszystko ma teraz sens”.

Podczas tej sceny Koreeda zadaje kolejne pytanie swoim bohaterom. Co wpływa na podobieństwo dziecka do rodzica? Nie chodzi tylko o fizyczne podobieństwo, lecz o psychiczną bliskość. Czy rzeczywiście geny odgrywają najważniejszą rolę? Czy jednak środowisko, sposób wychowania, wpojone nawyki i zasady też pełnią ważną funkcję?

Wśród delikatnych dźwięków pianina, wraz z rozwojem fabuły, rozwija się także kłębek co raz to nowych pytań. Ich głównym tematem jest ojcostwo. Ojcostwo, które w przypadku Ryoty Nonomiyi determinuje jego przeszłość, relacja z ojcem, wszystkie nadzieje i porażki. W chwili, gdy mężczyzna próbuje na nowo określić (a może po raz pierwszy?), czym jest dla niego ojcostwo, gdy przewartościowuje swoje dotychczasowe życie, prawie niszczy relacje z synem. Lecz to właśnie czyni historię opowiedzianą przez Hirokazu Koreedę piękną. Jak ojciec i syn jest lirycznym poematem, w którym mający mało wspólnego z ideałem, za to posiadający wiele wad człowiek stacza walkę z samym sobą. Aby móc szczerą miłością pokochać własne dziecko.

Dla grającego Ryotę Nonomiyę aktora Fukuyamę Masaharę jest to pierwsza tak przyziemna rola zwykłego mężczyzny, ojca. Na potrzeby filmu jego dotychczasowy przebojowy wizerunek, do którego przyzwyczaiła się japońska publika, został złamany. Zamieniono go na lekkie wywijanie kącików ust w wyrazie lekceważenia, pogardzanie osobami niżej postawionymi w hierarchii społecznej, przyziemne rozmowy o pieniądzach. Gra Masahary przez większość filmu jest stonowana, oschła. Często bez pomocy słowa, za pomocą samego gestu udaje mu się pokazać widzowi prawdziwą naturę swojego bohatera. Doskonale partnerują mu dziecięcy aktorzy Ninomiya Keita (Nonomiya Keita) oraz Hwang Shogen (Saiki Ryusei).

Obydwaj chłopcy, pomimo młodego wieku, zachowują się bardzo swobodnie. Jakby zamiast grać, pokazywali własną osobowość. Taki był też zamiar Hirokazu Koreedy. Zamiast wyjaśniać dzieciom wszystkie sceny po kolei i dawać wskazówki, po prostu pozwolił im być sobą. Przyniosło to niezwykle naturalny efekt. Zresztą cała produkcja jest niezwykle subtelnym dziełem. Reżyser gdzie tylko może oszczędza w środkach, aby wydobyć to, co najbardziej szczere w miłości rodzicielskiej. To ona gra pierwsze skrzypce. Wszystko inne, od przygaszonej kolorystki po niedopowiedziane zakończenie, współgra ze sobą, aby stać się najbardziej harmonijnym tłem dla rodzicielskich uczuć. Aby móc zadać pytanie: czym jest ojcostwo?

Zwiastun:

Do napisania recenzji wykorzystano wywiady z Hirokazu Koreeda dla EasternKicks oraz IndieWire.

(ns)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here