Czy system antybalistyczny THAAD zagwarantuje bezpieczeństwo Korei Południowej?

516

Odkąd Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna zdetonowała pierwszy ładunek jądrowy w 2006 r., a następnie zakomunikowała światu, że nie zrezygnuje z arsenału nuklearnego, zapoczątkowała tym samym ciągły wzrost napięcia w regionie. Amerykańscy eksperci oszacowali, że do końca 2016 r. Pjongjang będzie w posiadaniu ok.16-20 głowic nuklearnych.

Były dowódca sił amerykańskich w Korei Południowej, generał Curtis Michael Scaparrotti, jeszcze w 2014 r. podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że Korea Północna ma możliwość wyprodukowania miniaturowej głowicy nuklearnej, która może być zamontowana na rakietach balistycznych. W podobny sposób wypowiedzieli się chińscy eksperci. Dodatkowo ostrzegli, że północni Koreańczycy zdolni są do wzbogacenia uranu tak, aby Dynastia Kimów podwoiła arsenał nuklearny w każdej chwili.

Wobec tego władze Republiki Korei musiały podjąć zdecydowane kroki, by zagwarantować bezpieczeństwo własnym obywatelom, przez co pojawiły się dwie najważniejsze wątpliwości. Czy Seul, decydując się na system THAAD, jednocześnie nie pogorszył relacji z takimi państwami jak Federacja Rosyjska oraz Chińska Republika Ludowa? Czy faktycznie wspomniany wyżej system zagwarantuje bezpieczeństwo narodowe Republice Korei? Na te pytania przybliżę odpowiedź w niniejszej analizie.

THAAD jako pokłosie rozmów sześciostronnych

Głównym celem USA po niepowodzeniu rozmów sześciostronnych w 2008 r., których koncepcją było skłonienie nieżyjącego już Kim Dzong Ila do rezygnacji z programu atomowego, stała się ochrona Japonii i Korei Południowej. Oba państwa do dnia dzisiejszego zagrożone są bezpośrednim atakiem rakietowym i nuklearnym Pjongjangu. Od zakończenia wspominanych negocjacji do dzisiaj Korea Północna przeprowadziła 4 testy broni atomowej (2009, 2013, 2016 – styczeń, wrzesień). Ich cechą charakterystyczną jest to, że każda z nich kończyła się zdetonowaniem ładunku o większej mocy, np. podczas próby z 2009 r. siłę wybuchu szacowano na ok. 4-5 kiloton, z kolei ostatnią  wykonaną we wrześniu 2016 r. już na ok. 20-30 kiloton. Biorąc pod uwagę tzw. „dyplomację atomową” stosowaną przez reżim północnokoreański, w najbliższym czasie świat może ponownie stać się świadkiem agresywnej polityki klanu Kimów, zwłaszcza że ostatnio po raz kolejny doszło do napięcia stosunków na linii Pjongjang-Waszyngton.

Aby temu zapobiec, Stany Zjednoczone musiały opracować strategię, która zagwarantowałaby jednocześnie bezpieczeństwo azjatyckim sojusznikom oraz realizację swoich własnych interesów w tym regionie. Wobec tego Amerykanie zdecydowali się na rozmieszczenie na terenie Korei Południowej tzw. systemu antybalistycznego THAAD (ang. Terminal High Altitude Area Defense). Po początkowych wahaniach rządu południowokoreańskiego ówczesna prezydent Park Geun-hye zgodziła się na urzeczywistnienie tego programu. Bez wątpienia na podjęcie decyzji przez Seul wpłynęła postawa sąsiada z Północy, z którym wszelkie dotychczasowe negocjacje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Warto tutaj zaznaczyć, że Waszyngton już podczas pierwszego kryzysu jądrowego na Półwyspie Koreańskim w 1994 r. zastosował system obrony antyrakietowej Patriot w obawie, że komunistyczny reżim dokona ataku na sąsiada z Południa.

Obecnie Stany Zjednoczone, decydując się na wdrożenie wszechstronnego, interoperacyjnego, antybalistycznego systemu obrony antyrakietowej, znalazły się na celowniku Chińskiej Republiki Ludowej oraz Federacji Rosyjskiej. Wspomniane państwa są przeciwne obecnej polityce Waszyngtonu, ponieważ według nich Amerykanie nie dążą do zminimalizowania napięcia na Półwyspie Koreańskim.

Dla Chin rozmieszczenie tego systemu stanowi zagrożenie dla ich interesów strategicznych, zwłaszcza tych realizowanych w Korei Północnej, która od czasów wojny koreańskiej (1950-1953) jest buforem oddzielającym je od wpływów amerykańskich. Wobec tego Pekin proponuje powrót do stołu negocjacyjnego, czyli rozmów sześciostronnych, kierując się naczelną formułą stosunków z USA przedstawioną przez Jiang Zemina w 1993 r.: „zwiększać zaufanie, zmniejszać problemy, rozwijać współpracę, powstrzymywać się od konfrontacji”.

W najbliższym czasie nie zanosi się jednak na powrót do rozmów sześciostronnych, zwłaszcza że 6 marca 2017 r. na terenie Republiki Korei wylądował samolot z ładunkiem wyposażonym w system antybalistyczny THAAD. Pierwsze baterie rozmieszczono jeszcze przed wyborami prezydenckimi, jak np. w miejscowości Seongju na północ od Busanu, a kolejne już po nich. Obecny prezydent Republiki Korei, Moon Jae-in, podczas kampanii wyborczej obiecał rozważyć dalszą instalację. Jednak w wyniku działań komunistycznego reżimu z Północy (kolejne próby rakietowe i groźby) jego rozbudowa jest tylko kwestią czasu, co podkreślają amerykańscy analitycy oraz obecna administracja rządowa. Rzecznik Pentagonu, Gary Ross, powiedział, że wspomniany wyżej system tarczy antyrakietowej „dodaje istotną zdolność do skutecznej obrony przeciwko atakom północnokoreańskim”. Należy zaznaczyć, że Waszyngton, decydując się na jego rozmieszczenie, realizuje w ten sposób własne interesy strategiczne w tym regionie – ochronę baz wojskowych na terenie Azji, m.in. na Okinawie i na Guam, które są w zasięgu ataku rakietowego Korei Północnej.

Ponadto Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, dzierżąc broń atomową, posiada zdolność do przeprowadzenia ataku nuklearnego na USA, Japonię i Koreę Południową. Nie od dzisiaj wiadomo, że wojsko KRL-D należy do jednej z najliczniejszych armii świata. Warto podkreślić, że oprócz broni jądrowej Pjongjang dysponuje także rakietami balistycznymi typu SCUD (zagrażają Republice Korei), średniej wielkości NO-DONG (stwarzają niebezpieczeństwo zarówno dla Republiki Korei, jak i Japonii) oraz pociskami Musudan również o średnim zasięgu (mogą zagrozić amerykańskim bazom położonym na terenie Azji).

Sam przywódca reżimu północnokoreańskiego Kim Dzong-Un wielokrotnie w swoich przemówieniach groził nie tylko swojemu sąsiadowi na południu, ale również USA. W tym miejscu można przytoczyć spostrzeżenie amerykańskiego analityka Bruce Klingera, który przypomniał deklarację z marca 2013 r. Komitetu Centralnego Partii Pracy ogłaszającą, że „jakakolwiek prowokacja wojskowa na Morzu Zachodnim Korei lub wzdłuż linii demarkacyjnej doprowadzi nie tylko do wojny lokalnej, ale rozwinie się w całkowitą wojnę nuklearną”. Wobec tego działania Waszyngtonu należy traktować też jako obronę własnego bezpieczeństwa narodowego.

W stronę „zamrożenia” konfliktu?

Podsumowując, Republika Korei zdecydowała się na instalację systemu antyrakietowego THAAD ze względu na agresywne działania sąsiada z Północy. Politycy sprawujący władzę w Korei Południowej muszą za wszelką cenę zadbać o bezpieczeństwo własnych obywateli, do czego zresztą zobowiązuje ich konstytucja, której artykuł 5 rozdziału I stwierdza, że „na siłach zbrojnych spoczywa święta misja bezpieczeństwa narodowego i obrony terytorium”. Niezależnie od tego, czy obecny prezydent wywodzi się z partii lewicowej (Moon Jae-in) czy prawicowej (Park Geun-Hye), kwestia obrony kraju przed możliwym atakiem z Północy pozostaje sprawą priorytetową dla rządzących, stąd Koreańczycy z Południa oraz Amerykanie muszą ze sobą współpracować, a THAAD będzie elementem wzmacniającym system obrony Korei Południowej.

Wobec tego w najbliższym czasie nowa ekipa rządząca, która przejęła władzę po odsunięciu Park Geun-Hye, zostanie zobligowana do stawienia czoła zarówno Pekinowi, jak i Moskwie. Seul będzie musiał przekonać chińskich i rosyjskich partnerów, że zainstalowanie wspomnianego systemu THAAD w obecnej sytuacji, kiedy rozmowy sześciostronne zawiodły, jest jedynym rozwiązaniem dylematu bezpieczeństwa Korei Południowej. W tym wypadku może okazać się to zbyt trudne, zwłaszcza że Chińska Republika Ludowa wolałaby ograniczyć amerykański militaryzm na terytorium Republiki Korei, zamiast go zwiększać.

Nie od dzisiaj wiadomo, że jeśli Korea Południowa będzie w przyszłości rozbudowywać system THAAD, to Chińczycy prawdopodobnie zastosują sankcje ekonomiczne wobec przedsiębiorstw Korei Południowej działających na terenie Chin, jak np. uczynili to w stosunku do firmy Lotte odpowiedzialnej za różne targowiska, centra rozrywki itp. W tym wypadku Chińczycy na początku marca tego roku zawiesili aż połowę (55 z 99) działających sklepów, oskarżając właścicieli o nieprawidłowości finansowe. W ocenie autora  włodarze chińscy ukarali ich z innego powodu, otóż wspomniana firma użyczyła swoich gruntów na terenie Republiki Korei pod instalację THAAD, wywołując tym samym frustrację i złość u chińskiego kierownictwa. Innym przykładem jest chińska firma Kanghui, odpowiedzialna za usługi turystyczne w Azji, która zawiesiła niektóre linie lotnicze z Koreą Południową.

Dodatkowo Chińska Republika Ludowa przygląda się nastrojom społecznym w państwie południowokoreańskim, które nie do końca opowiadają się za polityką rządu. Stąd też gniew społeczeństwa Korei Południowej może wykorzystać Pekin. Przykładowo w zeszłym roku w Seulu, gdy już było oczywiste, że amerykański system tarczy antyrakietowej zostanie rozlokowany na terenie Republiki Korei, społeczeństwo protestowało przed ambasadą USA. Również w tym roku zorganizowano kilka podobnych inicjatyw w miastach, w których zainstalowano THAAD, jak np. w Seongju. Obywatele Republiki Korei poprzez demonstracje sprzeciwiają się tym samym większej militaryzacji kraju, tłumacząc, że dalsze działania rządu i Amerykanów mogą pogorszyć już i tak napięte relacje na linii Pjongjang-Seul-Waszyngton.

Ponadto starsze pokolenie, które pamięta jeszcze czasy wojny koreańskiej z lat 1950-1953, obawia się ponownego konfliktu. Mieszkańcy Seongju w udzielonym dla amerykańskich dziennikarzy wywiadzie powiedzieli, że USA nigdy nie doświadczyły wojny na swoim terytorium: „wiemy dokładnie, jaka jest wojna. Obywatele Stanów Zjednoczonych nie mają pojęcia, jaka jest nieszczęśliwa”.

Natomiast Federacja Rosyjska, podobnie jak Chińska Republika Ludowa, również zgłasza wątpliwości co do tego systemu. Oprócz wzrostu niepokojów w regionie, które mogą zachwiać relacje gospodarcze na linii Seul-Moskwa, Rosjanie obawiają się dwojakiego zastosowania tarczy. Minister obrony narodowej Rosji, gen. Alexander Fomin, stwierdził publicznie, że „THAAD mógłby wystrzelić pociski rakietowe” (w tym wypadku to są nieuzasadnione obawy, ponieważ nie ma dowodów na to, aby THAAD dało się zastosować jako system do działań ofensywnych). Dodał również, że Japonia, która jest zainteresowana nabyciem tego systemu, mogłaby go wykorzystać w sporze o Wyspy Kurylskie.

W ocenie autora Federacja Rosyjska, podobnie jak Chińska Republika Ludowa, obawiają się wzrostu pozycji USA w regionie. Jednak działania Kim Dzong-Una niestety prowadzą do tego, że amerykańska obecność na terytorium Republiki Korei zwiększa się, a nie zmniejsza, jak chcieliby tego włodarze chińscy. Przez to w niedalekiej przyszłości, jeśli przywódca KRL-D nie zrezygnuje z dalszej militaryzacji własnego kraju i gróźb pod adresem Stanów Zjednoczonych, możemy być świadkami powstania dwóch przeciwstawnych sobie bloków, jak to miało miejsce podczas zimnej wojny – z jednej strony Pekin, Pjongjang i Moskwa, z drugiej Waszyngton, Seul i Tokio.

Czy jednak w tym wszystkim istnieje chociaż szansa na to, by nie doprowadzić do drugiej tragedii, jaką była wojna koreańska w minionym wieku? Trudno na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ Stany Zjednoczone uzależniły powrót do rozmów od stanowiska Pjongjangu. Jednym z koniecznych warunków jest zaprzestanie dalszej nuklearyzacji przez KRL-D. Stąd wysuwa się już tylko jeden wniosek – wszystko zależy od przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong-Una i jego polityki, a ta obecnie przyczyniła się nie tylko do wzrostu napięcia na półwyspie, ale również wzmocnienia pozycji USA w  rejonie dzięki instalacji systemu THAAD, którego dalsza rozbudowa będzie chronić bezpieczeństwo Korei Południowej i interesów amerykańskich w regionie Azji i Pacyfiku.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here