„The King” Han Jae-rima – hipnotyzujący obraz skorumpowanej elity prokuratorskiej

171

The King; reżyseria: Han Jae-rim, produkcja: Korea Południowa; koreańska premiera: 18 stycznia 2017 r.

Po 4-letniej przerwie, Han Jae-rim powraca do rozszyfrowywania mechanizmów władzy oraz kontemplacji historii, która w kołach zębatych dziejów miażdży swoje ofiary. W wcześniejszym „The Face Reader” z 2013 roku reżyser przedstawił dramat Nae-kyunga, który wplątany w walkę o tron między dziedzicami dynastii Joseon, stracił to, co dla niego najcenniejsze. Tegoroczny „The King” przenosi widza do Korei Południowej przełomu XX i XXI wieku, włączając się do dyskursu na temat stanu współczesnych organów władzy. Reżyser skupia się tym razem na nakreśleniu obrazu władzy sądowniczej; w szczególności środowiska prokuratoroskiego – ciągłej walce o utrzymanie się na szczycie, korupcjii oraz powiązaniu ze światem przestępczym.

Premiera „The King” w styczniu 2017 roku przypadła na okres napiętej sytuacji politycznej w Korei Południowej – czas skandalu korupcyjnego, który rozgorzał wokół ówczesnej pani prezydent Park Geun-hye. Fabuła filmu przeistoczyła się tym samym w ciekawy komentarz sceny politycznej Kraju Spokojnego Poranka. Momentami można odnieść wrażenie, że reżyser daje prztyczka w nos swoim rodakom, ukazując ogrom skorumpowania i zakłamania elity sądownictwa pozostającej w skomplikowanych układach z równie zdemoralizowanymi oficjelami z Błękitnego Domu. Można jedynie zgadywać, czy był to celowy zabieg.

„The King” przedstawia losy Park Tae-soo, mężczyzny pragnącego żyć niczym król, pożądającego władzy. Saga o młodym prokuratorze przeplata wydarzenia fabularne z fragmentami dokumentalnych materiałów ilustrujących ówczesne nastroje społeczne. Swój początek bierze w latach 80. XX wieku, gdy na fotelu prezydenckim zasiadał Chun Doo-whan, a telewizory z kolorowym obrazem należały do rzadkości. Główny bohater, grany przez Jo In-sunga, dla którego jest to powrót po 9-latach na srebny ekran, uczęszcza wtedy do szkoły średniej, marząc o posiadaniu realnej władzy. Choć siłą wymusza zwierzchność na swoich kolegach z ławki, w głębi serca wciąż zachowuje niewinność i ciężko przygotowywuje się do zostania prokuratorem. Dlatego pierwsze kadry historii Park Tae-soo operują estetyką komiksowej energii barw i lekko przerysowanymi scenami walk. Młody prokurator nie wkroczył jeszcze do świata wielkiej polityki i zakulisowych zbrodni. Jego pożądanie władzy bierze się z komplesu posiadania ojca-drobnego złodzieja i braku obecności matki podczas procesu dorastania.

Dopiero z biegiem czasu, wplątując się w sprawe uczennicy molestowanej przez nauczyciela, zostanie postawiony przed wyborem zachowania prawości lub zdobycia upragnionej, realnej władzy. Park Tae-soo decyduje się na odrzucenie tradycyjnego systemu wartości i dołączenie do wpływowej kliki prokuratora Han Kang-sika. Reżyser wprowadzając swojego bohatera do kręgów elity wskazuje na zepsucie moralne. Pokazuje prokuratorów spędzających czas na imprezach zakrapianych alkoholem, w towarzystwie eksluzywnych prostytutek i drogich restauracjach. Pragnąć oddać dynamikę skorumpowanego świata polityki, okrasza zbrodnie, wyłudzenia i nadużycia nieodpartym splendorem i blichtrem: wręcz je fetyszuje. Dzięki temu film zyskuje na pełnej powabu estetyzacji. Jednak mimo powierzchownego i rozrywkowego charakteru, koreański „The King” zawiera przesłanie ideologiczne, dotykając tematu wiecznie zmieniającej się dynamiki władzy.

Kręgi włądzy są skonstruowane w taki sposób, że wystarczy jeden błąd, aby znaleźć się na samym dnie. Han Kang-sik, grany przez Jung Woo-sunga, dla którego jest to druga rola, po „Cold Eyes”, jako czarny charakter, doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Zachowując przysłowiową zimną krew bez skrupułów wykańcza kolejnych wrogów. Wielce wymowna jest scen, podczas której prokurator popijając kawę w towarzystwie bossa mafijnego przygląda się egzekucji swojego przeciwnika. Mężczyzna kona w katuszach, będąc pożerany przez rozwścieczone psy. Han niczym zjawa towarzyszy głównemu bohaterowi od lat młodości – gości na pierwszych stronach gazet i w telewizji. Jego pierwsze bezpośrednie wystąpienie wywiera niezapomniane wrażenie zarówno na widzu, jak i Park Tae-soo. Skorumpowany prokurator jest wcieleniem charyzmy: ubrany w elegancki garnitur, z zaczesanymi włosami i błyskiem w oku przypomina prawdziwego króla. Jung Woo-sung bezbłędnie oddaje jego surowy sposób bycia.

Losy fikcyjnych bohaterów łączą się z wprowadzanymi autentycznymi materiałami dokumentalnymi z powojennej historii Korei Południowej. Sceny z protestów studenckich przeciw dyktaturze Chun Doo-whana; wieców politycznych i kolejnych wyborów prezydenckich; Igrzysk Olimpijskich, których Korea Południowa była gospodarzem w 1988 roku; polityki słonecznej, która miała na celu zbliżenie Południa z Północą są czymś więcej niż tylko obrazami z kronik filmowych, które otwierając film, zmieniają się niczym kolorowe szkiełka w kalejdoskopie. Historia jest czymś więcej niż tylko kolorowymi obrazkami wyświetlanymi podczas wieczornych wydań wiadomości. Historia jest potęgą, która kształtuje życie ludzi. Han Jae-rim wraca tym samym do koncepcji determinizmu historycznego. Bunt przeciwko zastanej rzeczywistości jest stratą czasu. W usta Han Kang-sika wkłada słowa, że lepiej poddać się biegowi dziejów jak kolaboranci, którzy dzięki współpracy z okupantem japońskim dorobili się majątku i wysokiej pozycji społecznej. W przeciwieństwie do członków ruchu oporu, którzy z trudem wiążą koniec z końcem dzięki skromnej rencie wypłacanej przez państwo.

Końcowe sceny zmieniają wymowę filmu, reżyser odwraca się od skrajnego pesymizmu zachęcając głównemu bohaterowie do twórczego działania. Wyłamując Park Tae-soo z marazmu bierności oraz rozpaczy, sprzeciwia się legitymizacji korupcji i przemocy. Han Jae-rim przeciwstawia koncepcji historii pojmowanej jako nieuchronny bieg dziejów koncepcję historii przypominającą glinianą masę, której dopiero człowiek nadaje konkretny kształt. W swojej ostatniej wypowiedzi, świadom obecności kamery, Park Tae-soo zwraca się wprost do widza z zapytaniem: Kogo wybierzesz? Potwierdza tym samym przesłanie filmu, że jednostka nadaje sens historii, ma wpływ na przebieg jej dziejów.

Zwiastun:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here