Airbnb w Chinach. Powitany z miłością?

167

W Chinach można wypożyczyć prawie wszystko: od dostępnych w punktach ulicznych powerbanków zasilających smartfony, przez piłki do koszykówki, parasolki, aż po rowery. Tak zwana ekonomia „dzielenia się” czy też ekonomia współpracy święci w Chinach triumfy – jej wartość szacowana jest na ponad 500 miliardów dolarów.

Zauważalna potrzeba wynajmu różnego rodzaju sprzętów szybko spotkała się z odpowiedzią producentów aplikacji mobilnych – na ten moment do wypożyczenia rowerów stworzono ich już ponad 30. Z kolei wspomniane piłki do koszykówki obsługuje coraz bardziej popularna Zhulegeqiu (co, po przetłumaczeniu brzmi po prostu – wypożycz piłkę). 3 juany wystarczają na godzinę gry. Ale nie tylko mniejsze gałęzie gospodarki ulegają modzie na wynajem. Jednym ze świetnie prosperujących startup-ów jest dominująca na rynku pożyczek firma Lu.com, warta 18,5 miliardów dolarów. Co ciekawe, portal oferuje pożyczki społecznościowe odbywające się na linii użytkownik via użytkownik przy użyciu smartfonów. Problem nieufności nie stanowi przeszkody w obliczu rosnącej popularności usług tego typu.

Airbnb wkracza do Chin

Z kolei rynek dzielenia się nieruchomościami tzw. „home-sharing” jest w Chinach na bardzo wczesnym etapie. Od paru lat zakusy do jego przejęcia ma platforma Airbnb – największy na świecie, amerykański portal zajmująca się pośredniczeniem w wynajmie apartamentów. Airbnb obecnie wyceniane jest na 30 mld dolarów, a w swojej ofercie posiada ponad 3 miliony mieszkań w 191 krajach. Wejście na chiński rynek jest jednak ryzykownym posunięciem – spektakularna klęska Ubera, który w Chinach przegrał z lokalnym rywalem Didi Chuxing pokazuje, że światowy monopol w danej branży niekoniecznie będzie miał przełożenie na sukces w Państwie Środka.

Na podstawie biznesowych kroków podejmowanych przez Airbnb widać jednak, że amerykańska platforma o podobnej – pośredniczącej koncepcji, uczy się na błędach. Wskazuje na to rozpoczęcie działań od kooperacji z lokalnymi partnerami na rynku chińskim. Airbnb już w 2014 r. podpisało umowę z najpopularniejszą platformą do płatności online – Alipay należącą do internetowego holdingu Alibaby. Następnie kilka miesięcy później nawiązało porozumienie z innym potężnym koncenem, firmą Tencent, które pozwoliło na integrację Airbnb z dominującym w Chinach komunikatorem – aplikacją WeChat.

Lokalna konkurencja

Ale to nie wszystko – jak podaje Bloomberg, by nie powtórzyć historii Ubera, Airbnb musi pogłębić współpracę z wyszukiwarką Baidu, jeżeli chce dorównać swojej lokalnej konkurencji. Wiodąca na rynku wynajmu mieszkań platforma Tujia posiada bowiem silne biznesowe koneksje z Baidu. Dodatkowo, chiński rywal dysponuje zdecydowanie większą ofertą – jego użytkownicy mogą wybierać wśród ponad 450 tysięcy propozycji, podczas gdy chińska wersja Airbnb oferuje zaledwie 75 tysięcy. Co więcej Tuija w zeszłym roku otrzymała około 458 milionów USD na rozwój od udziałowców, w gronie których znaleźć można największą chińską internetową agencję turystyczną – Ctrip. Tujia to zdecydowanie główny rywal Airbnb w walce o monopol na chińskim rynku, jednak amerykańska platforma musi zmierzyć się także z popularnym chińskim Xiaozhu – pośredniczącym w udostępnianiu mieszkań i pokoi dla turystów krajowych.

Strategia na chińskim rynku

Mimo ostrej konkurencji, Airbnb w Chinach dostrzega niezwykle cenną płaszczyznę rozwoju. Wzrost zamożności mieszkańców Państwa Środka, dynamicznie rozwijająca się klasa średnia i tendencje do korzystania z luksusowych ofert wynajmu domów i mieszkań na całym świecie, to główne czynniki optymizmu firmy. Chcąc wykorzystać te szanse, starannie opracowano strategię wejścia na chiński rynek.

Jak informował Bloomberg, firma przeniosła wszystkie swoje bazy danych dotyczące chińskiego rynku na lokalne serwery, aby w możliwie transparentny sposób dostosowywać się do regulacji rządu ChRL. Jest to między innymi związane z przekazywaniem informacji dotyczących rejestracji turystów, kontrolą ich przepływu oraz osób, które proponują wynajem. Kolejnym przykładem aktywnej kooperacji jest również podpisanie porozumienia z przedstawicielami kilku dużych miast, w tym Szanghaju, Shenzhen, Chongqingu i Kantonu w zamian za promocję wzajemnych świadczeń, a przede wszystkim usług turystycznych.

Witamy z miłością

Jednak za największy przejaw dostosowywania się do chińskich warunków należy uznać zmianę nazwy Airbnb w 2017 roku na „Aibiying”, co oznacza „witamy każdego z miłością”. Prezes firmy – Brian Chesky uzasadnia zmianę chęcią znalezienia nowej grupy docelowej – pokolenia chińskich turystów, którzy chcą „widzieć świat w inny sposób” i otworzyć się na nowych ludzi i społeczności z całego globu. Wraz z nową koncepcją została przygotowana również komunikacja marketingowa na rynek chiński. Uruchomiono także nową usługę – Airbnb Trips, która zapewni możliwość wykupu wycieczek oraz innych atrakcji proponowanych przez mieszkańców.

Działania dostosowujące Airbnb do lokalnych warunków mają na celu odejście od łatki globalnego hegemona myślącego wyłącznie o światowej ekspansji, a zbudowanie wizerunku platformy dostosowanej do potrzeb chińskich. Airbnb stara się modyfikować swój produkt, by wpisać się w potrzeby grup docelowych – millenialsów i bogacącej się klasy średniej. Efekty działań pokaże czas, jednak strategia Airbnb z pewnością nie bazuje wyłącznie na ogólnej wizji, lecz na dokładnej obserwacji turystycznych trendów – na podstawie badań firma szacuje, że w Chinach w 2016 roku podróże zagraniczne wzrosły o 142 procent, a Airbnb obsłużyło wówczas 1,6 mln chińskich podróżników. Dlatego amerykańska platforma zamierza stale zwiększać zatrudnienie w spółce Airbnb China, zapowiada poszukiwanie miejscowych inwestorów i poszerzenie liczby ofert, tak by w wyścigu dogonić nie tylko największego chińskiego rywala internetowego, ale również tradycyjnych konkurentów jak hotele i hostele.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here