„Długie przeprosiny” Miwy Nishikawy – kiedy żałoba staje się impulsem do odnalezienia siebie

238

Motywem przewodnim „Długich przeprosin” jest kwestia utraty najbliższych, naruszająca kruche podstawy bezpieczeństwa, fundamenty tożsamości oraz narażająca człowieka na ból i cierpienie. Wspomnienie śmierci łączy się tutaj z niełatwym – często wymuszonym – powrotem do normalności.

Nawet jeżeli żałoba nie została przepracowana, a melancholia wciąż powraca w najmniej spodziewanych momentach, wciąż trzeba wrócić do codziennej rutyny, aby zarobić na utrzymanie dzieci osieroconych przez matkę. W powyższy sposób postępuje Yoichi Omiya, który w wypadku busa stracił ukochaną żonę Yuki. W tej samej katastrofie śmierć poniosła również Natsuko Kinugasa, najlepsza przyjaciółka Yuki Omiyi oraz żona popularnego pisarza, Sachio Kinugasy.

To właśnie Sachio jest głównym bohaterem filmu. Wykreowany przez Miwę Nishikawę najpierw w wersji papierowej (jej książka o tym samym tytule była nominowana do nagrody Naoki), dopiero później został przeniesiony przez reżyserkę do filmowego uniwersum. Powieściopisarza, stanowiącego wyrazisty kontrast dla drugiego wdowca, prostodusznego kierowcy ciężarówki, trudno lubić. To zapatrzony w siebie egocentryk, leń nie potrafiący nawet odebrać telefonu, wypalający się pisarz pretendujący do miana autorytetu. Po śmierci żony nie uronił ani jednej łzy. Najchętniej nazwałoby się go niecenzuralnym słowem na „d”.

Zaskakując zarówno swoje otoczenie, jak i własną osobę, Sachio wysuwa propozycję opieki nad dziećmi Yoichiego. Od tej pory zajmować się będzie uczęszczającym do szkoły podstawowej Shimpeiem oraz jego nad wiek inteligentną młodszą siostra Akari, którzy wraz z matką, utracili również beztroskie dzieciństwo. Nishikawa odwraca rzeczywistość do góry nogami, niczym w teatralno-karnawałowym szaleństwie, kiedy okazuje się, że dzieci lepiej radzą sobie z prowadzeniem domu; znają się zarówno na pracach domowych, jak i przygotowaniu posiłków. Dorośli mogą się tylko od nich uczyć trudnej sztuki przetrwania. Nie ma w tym nic dziwnego, zważając na fakt, że w czasie przepracowywaniu traumy dotychczas znany świat pogrąża się w anomii. Reżyserka równoważy dramatyzm przedstawionej sytuacji subtelnym humorem oraz ustalając nowy – powierzchowny – ład rzeczywistości. Wprowadza do swojej narracji lżejszy ton, podszyty krzykami rozwścieczonej czterolatki oraz westchnieniami Sachio, który pełen konsternacji, czy aby sam nie oberwie, waha się podczas interwencji w czasie kłótni rodzeństwa.

Japonka w interesujący sposób puentuje zmianę zachowania głównego bohatera sceną, w której zadowolony z siebie Sachio pyta się kolegi z branży, czy opieka nad dziećmi pasuje do jego osoby. Mężczyzna odpowiada twierdząco, by po chwili wyznać, że sam jest ojcem. „Dzieci pozwalają mi zapomnieć jakim jestem okropnym człowiekiem” – komentuje. Powierzając się zadaniu wychowania dwójki półsierot, pisarz godzi się na zmianę scenariusza, według którego dotychczas rozgrywało się jego życie. Odgrywanie roli dobrego, opiekuńczego wujka pozwala mu oderwać się od piętna przeszłości i poczucia winy względem żony.

Z biegiem czasu okazuje się, że rola którą sam sobie narzucił zaczyna przeobrażać się w jego prawdziwy charakter, sprawiając że czas żałoby nie jest momentem rozdarcia między czasem minionym, spędzonym wspólnie z żoną, i teraźniejszością, lecz stopniowym powrotem do równowagi psychicznej poprzez poszukiwanie swojego prawdziwego „ja”. Staje się on swoistą pauzą na zastanowienie się kim naprawdę jest. Bowiem kryzys osobowości Sachia objawia się już w pierwszych sekwencjach filmu, kiedy podczas sprzeczki z żoną wypomina kobiecie, że podczas spotkania z mediami używa jego prawdziwego imienia. Odrzucając swoje imię, pisarz odrzuca jednocześnie swoją dotychczasową tożsamość.

Reżyserka koncentruje się na osobistych przeżyciach oraz jednostkowych doświadczeniach, czyniąc to w sposób szczególny i niepowtarzalny. Ukazuje bowiem całą złożoność egzystencji, ze wszystkimi odcieniami szarości, unikając biało-czarnych schematów.

Tocząc nieśpieszną narrację utrzymuje obiektywizm i neutralność, dzięki uchwyceniu obrazów codzienności i skupieniu się na banalnych sytuacjach. Kamerę trzyma w pewnym oddaleniu od aktorów, jednak na tyle blisko, by móc jak najlepiej uchwycić zmiany zachodzące w odgrywanych przez nich postaciach. Nishikawa pozwala swoim bohaterom się wygadać, pozwala, aby wyspowiadali się ze swoich grzechów. Na szczęście sceny konfrontacji z przeszłością i własnymi demonami nie przekształcają się w tani dramat, Japonka bowiem nie szuka sensacji, ale drobnych blizn na duszach swoich bohaterów. Padają wtedy z ich ust pełne gorzkiej prawdy słowa – owe wypowiedzi dotyczące trudów małżeństwa, wychowania dzieci, miłości itd., konfrontują ze sobą zgoła odmiennie światopoglądy. Skutkuje to wyzbyciem się niepotrzebnego sentymentalizmu i patosu.

Jednak reżyserka nie pozwala swoim bohaterom, żeby zapomnieli o wypadku. To wydarzenie jest faktem, które przebijając się przez cienką powierzchnię codziennej rutyny, zaczyna kłuć w oczy, wręcz domaga się tego, żeby się z nim skonfrontować. Ale jest też szansą, aby poskładać się na nowo.

Film otwarcia 10. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków (16–23.11.2016).

Zwiastun:

Reżyseria Miwa Nishikawa. Scenariusz Miwa Nishikawa na podstawie powieści Miwy Nishikawy. Zdjęcia Yutaka Yamazaki. Muzyka Michiaki Katoh, Toshihiro Nakanishi. Wykonawcy Masahiro Motoki (Sachio Kinugasa), Pistol Takehara (Yoichi Omiya), Kenshin Fujita (Shinpei Omiya), Tamaki Shiratori (Akari Omiya). Produkcja Aoi Promotion, Asmik Ace Entertainment. Japonia 2016. Czas 124 min

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here