Nastoletni żołnierze i żołnierki w Izraelu

Bez wątpienia przypominają swoich  europejskich rówieśników – choć otacza ich inna kultura i klimat. Kiedy my odwiedzamy ich kraj, oni dbają o nasze bezpieczeństwo. Żyją w państwie demokratycznym, cieszą się dużą swobodą stylu życia. Wojsko? To norma coś, co trzeba przetrwać, czasy, które raczej dobrze się wspomina. Oto kolejne pokolenie sabrów (osób urodzonych już w niepodległym państwie żydowskim), które zapisze się na kartach izraelskiej historii.

W Izraelu powszechna służba wojskowa jest obowiązkiem wszystkich obywateli powyżej 18 roku życia. Dopiero po okresie 2-3 lat można podjąć studia na wyższych uczelniach. Zwolnienie z obowiązku mogą uzyskać osoby deklarujące swoją przynależność do palestyńskiej mniejszości narodowej lub do charedim (ortodoksyjny odłam judaizmu). Dziewczęta ze zobowiązania zwalnia także ciąża i posiadanie małych dzieci. W takich przypadkach należy odbyć tzw. służbę zastępczą jako osoba cywilna (np. pomoc w placówkach medycznych, socjalnych, administracyjnych). Po uzyskaniu pełnoletności każdego roku odbywają się miesięczne ćwiczenia rezerwy. Można więc stwierdzić, że Izraelczyk właściwie nigdy nie wychodzi z munduru, nawet gdy żyje jako cywil, nie kontynuując kariery wojskowej. Służą także imigranci do 19. roku życia i ochotniczo inne mniejszości etniczne – Druzowie, Beduini i chrześcijańscy Arabowie.

Za mundurem wszyscy sznurem

Obecność młodzieży w wojsku ma swoją historię. Jeszcze przed proklamacją niepodległego państwa w 1948 r. na terytorium Palestyny znajdującej się pod mandatem brytyjskim działały uzbrojone  grupy o charakterze narodowo – wyzwoleńczym, takie jak Hagana, Irgun, Lehi i Ha – Szomer Ha-Cair, której członkami byli na ogół młodzi kibucnicy. Ich głównym zadaniem była obrona ziemi i gospodarstw rolnych regularnie niszczonych przez Arabów niechętnych coraz bardziej zintensyfikowanym alijom (żydowskim imigracjom). Między przybywającymi osadnikami a arabskimi Palestyńczykami często dochodziło do bójek, wzajemnych zaczepek i demonstracji siły. Obie strony uciekały się do metod zawierających terror. Cieszyły się dosyć dużą swobodą w swoich poczynaniach i były słabo kontrolowane. Po proklamacji państwa organizacje militarne przeszły gruntowną reformę i stały się podstawą dla późniejszych struktur Sił Obronnych Izraela – CaHaL.

Roczne wydatki Izraela na wojskowość sięgają 12 mld dolarów (9–10 % PKB)

Myśl wojskowych powinnościach towarzyszy młodym ludziom już w liceum – niemal każdy marzy o pozytywnej rekrutacji do prestiżowej jednostki lądowej, lotniczej, informatycznej czy do marynarki wojennej. Odbycie służby wojskowej wcale nie jest dla nich koniecznym i wymagającym obowiązkiem, wręcz przeciwnie, powodem do dumy. Utrzymujący się permanentnie konflikt  na Bliskim Wschodzie wpływa znacząco na mentalność dorastających obywateli – czują się odpowiedzialni za bezpieczeństwo ich ojczyzny i jej szczególne położenie geopolityczne. Są świadomi nieustającego zagrożenia. Dlatego też wyposażenie izraelskiej armii jest zaawansowana technologicznie, a roczne wydatki na wojskowość sięgają 12 mld dolarów (9–10 % PKB). Ponadto wojsko stwarza im okazję do uzyskania protekcji, cennych znajomości i koneksji także w życiu cywilnym. Wielu z nich na zawsze pozostaje w mundurze i decyduje się na karierę wojskową, służbę stałą.

Do przykładowych funkcji i zadań nastolatków należy kontrola ludności palestyńskiej przy checkpointach prowadzących do większych miast, patrole i działania obserwacyjne na przydzielonych terenach, ochrona granic, zwiady, nadzór osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu, szkolenia do walki z partyzantkami, grupami terrorystycznymi i prowadzenia działań w sytuacjach kryzysowych, obsługa specjalistycznego sprzętu, np. pilotowanie odrzutowców, kierowanie pojazdami wojskowymi, kontrola lotów, radiooperacja, instruktaż kursów, programowanie komputerowe, pilnowanie porządku publicznego w miastach i miejscach turystycznych, np. przy jerozolimskiej Ścianie Płaczu, Wzgórzu Świątynnym.

Selfie z trupem

Mimo panującej dyscypliny, zwierzchności surowych oficerów i obecności wychowawców czuwających nad poczynaniami młodzieży, zdarzają się wybryki, ale i poważniejsze nadużycia i wykroczenia. Chociaż przysłowiowa młodość musi się wyszumieć,  to jednak koszary wojskowe nie wydają się być do tego odpowiednim miejscem. Wręczenie nastolatkowi broni może go zdeprawować, daje mu zbyt dużą władzę. Może on w każdej chwili, także nocą, dokonać przeszukania w palestyńskim domu, karać za nieposłuszeństwo władzy, nadużywać autorytetu wojska czy poniżająco traktować nawet osoby starsze od siebie. Młody człowiek niemal codziennie jest poddawany dużej ilości stresu, może zginąć lub zostać porwanym przez terrorystów negocjujących w ten sposób uwolnienie palestyńskich więźniów politycznych. Musi dokonywać skrajnych i szybkich wyborów. Ciężko jest unieść mu to brzemię. Czasem przygoda życia zamienia się w traumę.

W 2007 r. Tamar Yarom, izraelska reżyserka pochodząca z Argentyny, nakręciła film dokumentalny Cień uśmiechu, w którym oddała głos żołnierkom i sanitariuszkom przebywającym w Hebronie (Autonomia Palestyńska) w okresie drugiej intifady (powstanie ludności arabskiej w latach 2000 – 2004). Opowiedziały one do kamery świadectwo o okrucieństwie wojny, obojętności, utracie wrażliwości. Na własne oczy widziały obrzucanie samochodów kamieniami przez palestyńskie dzieci i wzajemną wrogość. Młodzież fotografowała się na tle martwych ciał i urwanych kończyn i rozsyłała sobie zdjęcia. Dochodziło do aktów przemocy, narażania ludzkiego życia (schwytany podczas patrolu mężczyzna musiał kopać podejrzaną paczkę, w której mógł być umieszczony ładunek wybuchowy) profanacji islamu (obraźliwa piosenka podłożona zamiast sygnału do modlitwy w meczecie), kradzieży i gwałtów (zemsta za zaczepianie żołnierki i obscenicznie gesty). Dorośli wojskowi prawdopodobnie dali przyzwolenie na takie wypaczenia, nie reagowali. Dokument wywołał duże poruszenie, obejrzeli go nawet posłowie Knesetu. Obowiązkowo oglądają go także rekruci. Sprowokował opinię publiczną do dyskusji na temat sytuacji panującej w armii i zbytniego rozprężenia atmosfery wojskowej.

Z kolei w 2004 r. grupa hebrońskich weteranów założyła fundację Szowrim Sztitka (Przełamać Ciszę). Zajmuje się ona wykrywaniem i nagłaśnianiem niepokojących zjawisk o charakterze przestępczym, które mają miejsce w izraelskiej armii. Organizuje wystawy zdjęć fotoreporterów, zbierają relacje żołnierzy i dziennikarzy, wygłaszają prelekcje i domagają się odpowiedniej opieki psychologicznej nad młodzieżą. Założyciele są zwolennikami porozumienia izraelsko – palestyńskiego. Służbę w Hebronie, mieście będącym punktem zapalnym, wspominają jako przeżycie piekła na ziemi. Zaś umysł dwudziestokilkuletniego człowieka otrzymującego broń porównali do kociołka, gdzie wymieszane są wszystkie dotychczasowe wartości którymi się kierował.

Najbardziej dramatycznym do tej pory przykładem niebezpieczeństwa w jakim znalazł się młody żołnierz było porwanie 20-letniego Gilada Szalita przez palestyńskich bojowników ze Strefy Gazy, uwolnionego 5 lat później w zamian za zwolnienie z więzień izraelskich ponad 1000 Palestyńczyków, w tym wielu członków Hamasu. Nieudaną próbę odbicia zakładnika oraz negocjacje z porywaczami za pośrednictwem mediów śledził i przeżywał cały Izrael. Wydarzenie to sprawiło że pytanie o zasadność narażania życia za kraj przez tych, którzy ledwo zakończyli edukację.

Żołnierz – okupant – obywatel?

W ostatnich latach coraz powszechniejsze staje się zjawisko odmowy odbywania służby na Terytoriach Okupowanych. Swoją decyzję żołnierze argumentują tym, że nie popierają utrzymywania przez ich państwo terenów pozyskanych w rezultacie wojny sześciodniowej w 1967 r. Deklarują gotowość służby na terenach państwa Izrael i obronę swojego kraju, ale nie chcą być okupantami dla Palestyńczyków. Grozi im za to kara więzienia, którą decydują się ponieść. Jest to cios dla ich rodzin i wychowawców, którzy dopatrują się w tym aktu tchórzostwa i uchylania się od patriotycznego obowiązku. Wielu młodych ludzi jest wyczerpanych służbą, dlatego coraz częściej po jej odbyciu, przed podjęciem studiów, wybierają się rekreacyjnie w podróże, chcąc odreagować napięcie i wyzbyć się stresu. Zmierzają m.in. do Indii, Europy, USA. Czasem wspominają kolegów ze szkoły średniej z którymi już się nie spotkają

Masada nie upadnie

Sens udziału młodych ludzi w siłach zbrojnych jest szeroko komentowany. Z jednej strony może być to ekscytujący okres, pełen wrażeń i wspomnień, uczący dyscypliny, szacunku, sprawności fizycznej i psychicznej oraz obrony własnego kraju, z drugiej – to ekstremalne warunki i silna presja, która obnaża czasem najgorsze strony człowieczeństwa. W Izraelu dylemat ten wzrasta do jeszcze większej rangi. Nie należy demonizować samego aktu odbywania takiej służby sugerując, że nastolatkowie przyuczani są tam  do zabijania czy znęcania się nad wrogami. Podstawowym problemem młodzieży przebywającej w strukturach armii jest atmosfera, jaką jest karmiona od najmłodszych lat. Ich dziadkowie walczyli w wojnie o niepodległość (1948 r.), rodzice w późniejszych konfliktach (1967 r., 1973 r., 1982 – 85 r.). Panuje swego rodzaju uwielbienie i kult armii. W polityce izraelskiej na dobre zakorzenił się schemat  z armii do polityki, czego przykładem mogą być kariery Mosze Dajana czy Ariela Szarona.

Wręczenie nastolatkowi broni może go zdeprawować, daje mu zbyt dużą władzę.

Dzisiaj młodzież czuje niejako odpowiedzialność za istnienie kraju. Izrael stale jest skonfliktowany z którymś z państw ościennych, dlatego zbroi się, mobilizuje, jest w gotowości do odparcia ataku, modernizuje swoją armię i nie zważa na krytykę międzynarodową. Traktaty pokojowe są na ogół czasowe i ulegają przedawnieniom. Izraelscy politycy i wojskowi z uwagą i nieraz przewrażliwieniem podchodzą do kwestii zbrojeń. Z drugiej strony łatwo pojąć strach o bezpieczeństwo, skoro nasilają się ataki samobójcze fanatyków w miejscach publicznych i środkach komunikacji. Dlatego właśnie

Rodzice młodych rekrutów odprowadzając ich na miejsce służby mają nadzieję, że to ostatnie pokolenie zmuszone do narażania życia za kraj. Oni zaś przysięgają że Masada nigdy więcej nie upadnie. I tak już od blisko 70 lat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here