Park Chanwook – filozof wśród reżyserów

203

Reżyser, scenarzysta, producent a nawet krytyk filmowy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych koreańskich twórców filmowych nie daje się łatwo zaszufladkować. Park Chanwook szokuje, przeraża, wzrusza, bawi i zaskakuje. Przede wszystkim jednak, jego nazwisko daje gwarancję kina na najwyższym poziomie.

Park Chanwook urodził się i wychował w Seulu. Rozpoczął studia filozoficzne na katolickim uniwersytecie Sogang. To tam zaczął rozwijać swoją pasję filmową, zakładając „Towarzystwo Filmowe Sogang”. Choć początkowo publikował artykuły i planował zostać krytykiem filmowym, postanowił jednak rozpocząć pracę jako twórca filmowy. Po ukończeniu studiów napisał więc kilka artykułów, szybko jednak został asystentem reżysera.
Zadebiutował w 1992 roku filmem „Księżyc jest Snem Słońca”, a pięć lat później powstał „Trio”. Nie odniósł jednak błyskawicznego sukcesu, co sprawiło, że musiał powrócić do pracy jako krytyk.

Przełom w karierze

Park Chanwook prawdopodobnie na zawsze zapamięta rok 2000. To właśnie wtedy powstał jeden z jego największych hitów, docenianych zarówno przez krytyków jak i widzów. J.S.A (Joint Security Area / Strefa Bezpieczeństwa). Ten kryminalny dramat opowiada historię śledztwa dotyczącego tajemniczej i tragicznej w skutkach strzelaniny pomiędzy żołnierzami stacjonującymi w strefie zdemilitaryzowanej oddzielającej Koreę Północną od Południowej.
Film stał się błyskawicznym sukcesem, przyciągając do kin pół miliona widzów w pierwszym tygodniu premiery w Seulu. W tym czasie był zarówno najlepiej zarabiającym jak i najczęściej oglądanym filmem w Korei. Otrzymał również nagrodę dla najlepszego filmu na Blue Dragon Film Awards oraz Grand Bell Awards (dwa najpopularniejsze rozdania nagród filmowych w Korei Południowej).
Film porusza delikatne sprawy konfliktu pomiędzy dwoma Koreami, odniósł jednak duży sukces za granicą, między innymi w Japonii. W 2007 roku, ówczesny prezydent ROK sprezentował DVD z filmem Kim Dzongilowi.
Dochód z filmu zapewnił Parkowi większą swobodę artystyczną, i pozwolił się w pełni skupić na tworzeniu filmów.

Trylogia Zemsty i Quentin Tarantino

Filmem rozpoczynającym Trylogię Zemsty jest „Pan Zemsta”. Opowiada on historię głuchoniemego chłopaka desperacko pragnącego zdobyć pieniądze na przeszczep nerki dla swojej siostry. Kiedy zawodzą inne sposoby, wraz z dziewczyną postanawiają porwać córkę wpływowego biznesmena.
„Pan Zemsta” budzi w widzu skrajne emocje, choć jest najmniej wizualnie brutalnym filmem z trylogii. Świetnie przedstawione postaci, minimalistyczne dialogi i długie, artystyczne ujęcia sprawiają, że film zapada głęboko w pamięć widza. Park Chanwook powstrzymuje się od wartościowania swych bohaterów. Tu nikt nie jest ani całkowicie zły ani dobry, a fabuła poprowadzona jest tak, aby widz mógł współczuć i kibicować każdej z postaci.
Ponownie film Parka okazał się być sukcesem zarówno ekonomicznym jak i artystycznym. Jednak rozpoznawalność na całym świecie i miejsce w czołówce wybitnych reżyserów miał mu zapewnić film będący drugą częścią serii – „Oldboy”.
Oldboy„, będący ekranizacją japońskiej mangi sprawił, że drzwi do świata wielkiego kina stanęły otworem przed Park Chanwookiem. Ten brutalny i szokujący obraz wciąga widza od pierwszej sceny. Na początku serwuje nam bohatera niemalże kafkowskiego – uwięzionego w niekończącym się kręgu strachu i absurdu. Jednak jak zwykle w filmach tego reżysera, nic nie jest takie jakie się wydaje. Oprawca staje się ofiarą tylko po to, aby po chwili ponownie zostać katem. Misterny plan zemsty układany przez lata, choć wydaje się być zbyt okrutny, można uznać za niemalże uzasadniony. I nawet to, co zdaje się być pięknym i niewinnym zostaje zbrukane.
W „Oldboy’u” znajdziemy wiele scen brutalnych, erotycznych, czy dla zachodniego widza po prostu dziwacznie niesmacznych, jak kojarzony przez wielu kino maniaków moment zjedzenia żywej ośmiornicy. Nie mają one jednak na celu zaszokowania widza aby przyciągnąć jego uwagę i zdobyć pieniądze. Jak podkreśla reżyser, przemoc pokazywana na ekranie musi pełnić swoją funkcję. Jego celem jest sprawienie widzom niemalże fizycznego bólu.
Ciężko wspominać o sukcesie Parka i jego trylogii nie wspominając Quentina Tarantino. To właśnie amerykański reżyser, pełniący funkcję szefa jury na festiwalu w Cannes w 2004 roku, nie szczędził pochwał w stronę koreańskiego reżysera i znacznie przyczynił się do uhonorowania go statuetką Grand Prix. Zachęcił również swoich fanów do obejrzenia dzieła Parka twierdząc, iż jest to film „bardziej tarantinowski niż wszystko co do tej pory stworzyłem”.
Film doczekał się również amerykańskiego remake’a o tym samym tytule.
Trylogię zamyka perfekcyjne od strony audiowizualnej, nasycone symbolizmem i filozofią dzieło. „Pani Zemsta” opowiada historię młodej kobiety niesłusznie skazanej za morderstwo. Dzięki swej niemalże anielskiej aparycji jest w stanie zdobyć przyjaciół, który pomogą jej zemścić się na mężczyźnie który umieścił ją w więzieniu, zniszczył jej przyszłość i rodzinne szczęście. W filmie znaleźć można niezliczone odwołania do chrześcijaństw, buddyzmu, a także koreańskich obyczajów towarzyszących wybranym pokarmom. Pewnego rodzaju klamrę w filmie stanowi białe tofu – mające pomóc naszej bohaterce zmazać swoje grzechy i rozpocząć nowe życie.

Co to za gatunek?

Niemałym zaskoczeniem dla fanów twórczości reżysera była premiera „Jestem Cyborgiem i to jest OK”. Przyzwyczajeni do brutalnych filmów sięgających w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy wielbiciele artysty otrzymali… kolorową komedię romantyczną z motywem sci-fi. Choć film nie okazał się być tak dużym sukcesem jak poprzednie filmy Parka, jest bardzo ważną pozycją w jego filmografii. Pokazuje bowiem jak uniwersalnym twórcą może być Park Chanwook. Jak zwykle jest to również dzieło technicznie dopracowane w każdym calu. Widzimy wiele elementów charakterystycznego dla Parka czarnego, czasami absurdalnego humoru. Odrealnione kolory przypominające fantastyczny sen, idealne dobrana muzyka, abstrakcyjne sceny przepełnione humorem. Wszystko to sprawia, że „Jestem Cyborgiem i to jest OK” jest jedną z najciekawszych pozycji nie tylko w dorobku Park Chanwooka, ale całej koreańskiej kinematografii.
Po wzruszającym i podnoszącym na duchu romansie przyszła pora na „Pragnienie”. Jest to jeden z najbardziej cenionych przez publiczność, a jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych filmów Park Chanwooka. Film opowiada historię młodego księdza, który pragnąc ratować innych poświęca samego siebie. W wyniku eksperymentu zyskuje jednak nadnaturalne moce i pragnienie ludzkiej krwi. Filmowi temu daleko jednak do trywialnej opowiastki o wampirach. Możemy dostrzec w nim piękną metaforę życia. Mocno osadzony w tradycji chrześcijańskiej i czerpiący z 7 grzechów głównych, ukazuje destrukcyjny wpływ pożądania, zazdrości czy nieumiarkowania w jedzeniu i piciu na ludzi.

Romans z Hollywood

W 2013 roku Park Chanwook postanowił spróbować swych sił w Ameryce i wyreżyserować scenariusz napisany przez Wentwortha Millera. Wynikiem końcowym tego eksperymentu jest mroczny „Stoker„, ukazujący ciemne zakamarki ludzkiej duszy. Ponownie główną bohaterką filmu jest kobieta. Park Chanwook nie boi się opierać swoich dzieł na historiach doświadczonych przez los, ale gotowych do walki o swoje kobiet. Niejednokrotnie podkreślał również w wywiadach, że inspiracji szuka w „bardziej kobiecej” części swojej osobowości.

Co sprawia, że filmy Park Chanwooka są tak wyjątkowe?

Ostatnio w kinach mogliśmy zobaczyć Służącą – koreańską adaptację Złodzieja Sary Waters. Przepiękny thriller kryminalny stanowi swego rodzaju esencję dorobku artysty.
Przez lata Park Chanwook wypracował swój niepowtarzalny styl. Jego filmy choć brutalne, są jednocześnie piękne. Dotykające poważnych tematów, jednak wplatając w to specyficzny, czarny humor. Czasem przygnębiające, a wręcz depresyjne, a czasem podnoszące na duchu i pozwalające osiągnąć swego rodzaju katharsis. Będące świetną rozrywką, a jednocześnie nasycone filozoficznym przesłaniem.

Zawsze poszukuję „innego siebie”, którego pociągają negatywne emocje jak zemsta czy zazdrość. Ta „ciemna połowa” ukryta gdzieś we mnie, pobudza mnie do refleksji nad tym jak ją z sobą pogodzić. Jednym z powodów dla których robię takie filmy jest prawdopodobnie chęć samoanalizy tego fenomenu mojej osobowości. Jeśli jednak chcę to pokazać szerszej publiczności, chcę to pokazać w piękny sposób, ponieważ nikt nie jest zainteresowany patrzeniem na brzydkie i okropne obrazy. Jeśli coś odrażającego i mrocznego jest pokazane w piękny sposób, musimy poradzić sobie z ironią tego zjawiska. Wtedy możemy łatwiej zrozumieć złożoność ludzkiej natury – Park Chanwook

 

Jego twórczość często klasyfikuje się jako „Asia Extreme” – choć reżyser mocno czerpie z tego gatunku, a także wraz z Takashim Miike (Japonia) i Fruit Chanem (Chiny) stworzyli film „Trzy Ekstremy”, jego filmy są zawsze czymś więcej niż tylko festiwalem wizualnej przemocy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here