Japońskie konie – opowieść o rumakach z Kraju Kwitnącej Wiśni

253

Te niezwykłe zwierzęta pojawiają się nie raz w japońskiej mitologii, zostały im poświęcone fragmenty kronik, towarzyszyły ludziom ze wszystkich warstw społecznych, od bogaczy po zwykłych zjadaczy chleba. Japońskie konie od wieków były obecne w tamtejszej kulturze do tego stopnia, że do dzisiaj organizuje się festiwale na ich cześć, a nawet buduje całe muzea im poświęcone.

Dzięki współczesnej archeologii wiemy, że zwierzę przypominające sylwetką współczesnego konia, pojawiło się na wyspach japońskich ok. 500 tys. lat temu. Pierwsi jeźdźcy pojawili się w Japonii jednak dużo, dużo później, dopiero w okresie Kofun (III–VI w.p.n.e.). Ogrom dowodów dostarcza ponownie dzisiejsza nauka. Rząd koński był często darem składanym wraz ze zmarłym do grobu, nierzadko też rytualne figurki haniwa przedstawiały właśnie konie. Metody hodowli, sposoby wytwarzania niezbędnego ekwipunku, także same techniki jazdy Japończycy poznali za pośrednictwem Koreańczyków.

Figurka haniwa przedstawiająca konia/ cc wikipedia commons

Co zaś tyczy się samych ras, japońskie konie przez długi czas (zasadniczo aż do epoki Meiji) nie posiadały imponującego wzrostu, mierzyły zaledwie od 120 do ok. 150 cm w kłębie. Techniczne rzecz biorąc, można je więc uznać raczej za kuce. Posiadały duże i szerokie łby, a ich grzywy były gęste i raczej lekko faliste. Wśród najczęściej występujących maści znajdowały się gniada, kasztanowata, dereszowata oraz kremowa. Zaskakiwać może natomiast fakt, że odmiany, czyli białe „plamy” na głowie czy nogach konia, tak przecież powszechne wśród europejskich ras, nie są jednak częste wśród japońskich wierzchowców. Japończycy cenili swoje rodzime rasy głównie za ich niezwykłą wytrzymałość. Dodać należy też to, że każda z poszczególnych ras była dostosowana do lokalnego środowiska i potrzeb. Tak też dosanko, czyli kuce z mroźnej Hokkaidō cechują się wyjątkową odpornością na niesprzyjające warunki atmosferyczne, nie są wybredne jeśli chodzi o paszę, a w porównaniu do swojego wzrostu (przeciętnie ok. 130 cm w kłębie) są niezwykle silne. Niestety, większość z rodzimych japońskich ras już nie istnieje. Z racji niewielkiego wzrostu swoich wierzchowców, Japończycy nieustannie krzyżowali je ze sprowadzanymi z Europy wyższymi końmi. W związku z tym, z wielu dawnych ras dziś pozostało jedynie osiem. Wszystkie one są wciąż zagrożone wyginięciem. Poniżej zamieszczam dziewiętnastowieczne zdjęcia przedstawiające japońskie konie:

 

Jaką więc rolę odgrywały konie w dawnej Japonii? Wbrew pozorom nie były powszechnie używane w pracach na roli, nie chodziły również w zaprzęgach. Owszem, zdarzały się i takie przypadki, niemniej jednak, dużo chętniej korzystano w tym przypadku z wołów, które jednak miały nieco spokojniejsze usposobienie. Japońskie konie były za to powszechnie używane na wojnie i stały się wręcz symbolem klasy samurajów, którzy, nawiasem mówiąc, początkowo byli właśnie konnymi łucznikami. Co ciekawe jednak, podczas gdy Mongołowie, chyba najsłynniejsi azjatyccy jeźdźcy, dosiadali zwykle klaczy, tak samurajowie preferowali jazdę na „ognistych ogierach”. Umiejętność jazdy konnej była wysoko ceniona wśród wojowników. Także, całkiem jak w Europie, posiadanie wierzchowca z pełnym rzędem zapewne zwiększało prestiż i podnosiło status społeczny jego właściciela. Koni dosiadano także, aby oddać się niektórym rozrywkom, takim jak np. wyścigi konne czy konkursy łucznicze.

Brązowy posąg konia przed chramem shintoistycznym/ cc wikipedia commons

Japońskie konie pełniły jednak jeszcze inne funkcje, związane tym razem z rodzimą religią Japończyków, shintoizmem. Tak jak wspomniane zostało w pierwszym akapicie – zwierzęta te występują w japońskiej mitologii. Zgodnie z jedną z opowieści krnąbrny Susanoo, brat bogini Amaterasu, pewnego dnia wrzucił do tkalni siostry obdartego ze skóry srokatego źrebaka, co skutkowało tym, że urażona bogini słońca zamknęła się w jaskini, a świat pogrążył się w całkowitych ciemnościach. Historia ta zostaje wspomniana w pochodzącej z VIII w. kroniki Kojiki, a wzmianka o koniach nie jest zupełnie przypadkowa, bowiem w tamtych czasach zwierzęta te były popularnym darem wotywnym. Zwykle do celów rytualnych wykorzystywano konie maści siwej czy srokatej. Japońskie konie składano bogom w ofierze choćby w Ise-jingū, najważniejszym chramie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Z biegiem lat zrezygnowano jednak ze składania żywych zwierząt w ofierze bogom. Konie były po prostu zbyt drogie. Ich miejsce zajęły tabliczki wotywne nazywane ema (których nazwa, notabene, składa się z dwóch znaków oznaczających „obraz” i „koń”). Do dnia dzisiejszego w niektórych chramach wciąż hoduje się konie, które np. biorą udział w licznych poświęconych im festiwalach, takich jak choćby Chagu Chagu Umako Matsuri. Tak samo nierzadką ozdobą shintoistycznych miejsc kultu są właśnie posągi przedstawiające japońskie konie.

Jednakże te majestatyczne czworonogi nieraz pełniły również funkcję symboliczną. Nie bez powodu składano ofiary z siwych koni, wierzono bowiem, że zapewnią one szczęście, ochronę, dobrobyt i urodzaj. Ponadto, w Japonii istnieje przesąd, według którego ujrzenie siwego konia na początku nowego roku zapewnia człowiekowi ochronę przed złymi duchami. Dwa białe wierzchowce z Wielkiej Świątyni Ise z kolei stanowią symbol pary cesarskiej. Co również istotne, koń jest jednym z dwunastu zwierząt chińskiego horoskopu, któremu przypisuje się następujące cechy: wytrwałość, niezależność, śmiałość, ale jednocześnie silny charakter oraz przebiegłość, co jest szczególnie niemile widziane wśród kobiet. Z tym przypadkiem jest związany jeden z mrocznych przesądów, mówiący o wyjątkowej pechowości roku ognistego konia. Jest to, jak zostało wspomniane, wyjątkowo zła kombinacja w przypadku kobiet. Wierzy się, że urodzone w takim czasie niewiasty wpędzają swoje rodziny w kłopoty finansowe, zaniedbują swoje dzieci i są przyczyną przedwczesnych zgonów ich mężów. Co może się wydawać nieprawdopodobne, mit ten potraktowano na tyle poważnie, że w 1966 roku, który był właśnie owym pechowym rokiem ognistego konia, odnotowano drastyczny spadek liczby urodzin dziewczynek.

Koń jednak raczej nie kojarzy się w Japonii tak negatywnie. Jest to bohater nie tylko mitów, lecz także towarzysz samurajów, przyjaciel człowieka, nie jeden raz pojawia się też w sztuce (jako choćby ozdobny motyw na pudełeczkach inrō). Wszelkiego rodzaju święta i festiwale, czy też zawody sportowe z udziałem koni przyciągają wciąż rzesze turystów z Japonii i zagranicy. Wiele z wiekowych „konnych tradycji”, takich jak yabusame (łucznictwo konne), praktykuje się do dziś. Japoński koń to niezwykłe zwierzę, które mimo swej niepozornej postury potrafi zadziwić.

Podczas opracowywania tematu autorka korzystała z:

Magazyn „Torii”, nr 19/2013

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here