Zdecydowane stanowisko ONZ wobec Jerozolimy jako izraelskiej stolicy

Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych przegłosowało rezolucję wzywającą USA do wycofania decyzji o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela. Za rezolucją opowiedziało się dokładnie 128 państw, 9 wyraziło sprzeciw, 35 z kolei powstrzymało się od głosu, w tym Polska.

Rezolucję przyjęto w czwartek 21 grudnia. Premier Benjamin Netanjahu wyraził ubolewanie z powodu „braku solidarności z Izraelem” i nazwał ONZ „domem kłamstw”. Strona palestyńska ogłosiła sukces, rzecznicy palestyńskiego prezydenta Mahmuda Abbasa wyrazili wdzięczność krajom głosującym za rezolucją. Jednak reakcja głównego sprawcy zamieszania, prezydenta Donalda Trumpa była najciekawsza. Jeszcze przed głosowaniem zasugerował, że kraje które nie poprą amerykańskiego stanowiska w ONZ powinny się liczyć z ograniczeniem pomocy finansowej za brak lojalności i działaniom skierowanym przeciw Ameryce (mówił o milionach, nawet miliardach dolarów). W podobnym tonie wypowiedziała się także Nikki Haley, ambasador USA przy ONZ, zapowiadając, że Waszyngton uważnie odnotuje jaki głos wyraziły poszczególne kraje. Trudno oprzeć się wrażeniu, że brzmi to jak pewnego rodzaju ostrzeżenie – w tego rodzaju konfliktach lepiej jest stać po stronie Stanów Zjednoczonych, gdyż w przeciwnym razie ukrócony zostanie strumień pieniędzy zasilający budżety „krnąbrnych sojuszników”. Ale zdecydowana postawa większości krajów zrzeszonych w ONZ świadczy o tym, że takie komunikaty raczej nie wywołały zaniepokojenia czy nawet strachu. Tego być może Trump nie wziął pod uwagę.

Ciekawe jest w tej sprawie stanowisko Polski, która mimo że znalazła się w gronie 35 „niezdecydowanych” państw, nie pozostała do końca neutralna. Na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych dokonano już korekty odnośnie stolicy państwa izraelskiego – Tel Awiw oficjalnie został zastąpiony Jerozolimą. Sytuacja daje więc do myślenia. Nadal utrzymywany jest komunikat informujący o zagrożeniu podróży do Izraela.

Mimo że jeszcze dwa tygodnie temu pojawiały się przewidywania wybuchu kolejnej intifady, a niektórzy komentatorzy przedstawiali wizje chaosu w regionie, z perspektywy Izraela sytuacja wydaje się być w miarę opanowana. Doszło oczywiście do zamieszek i protestów, Palestyńczycy, szczególnie środowiska religijne, czują się sprowokowani i łatwo nie pogodzą się z amerykańską decyzją, szczególnie że nastąpiła ona niespodziewanie. Trudno przewidzieć czy zostanie wycofana, bo rezolucje Zgromadzenia Ogólnego ONZ nie mają mocy prawnej. Sytuacja w dalszym ciągu jest dynamiczna.

PODZIEL SIĘ
Studentka studiów bliskowschodnich, moduł Izrael w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ. Zaangażowana w działalność Bliskowschodniego Koła Naukowego UJ i Stowarzyszenia Dni Izraela w Krakowie. Zainteresowania - polityka, kultura i społeczeństwo Izraela i jego relacje z innymi państwami, język hebrajski, konflikt izraelsko - palestyński, media na Bliskim Wschodzie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here