Narastający konflikt w Jemenie

1346

W ostatnich dniach konflikt w Jemenie znacząco się zaognił. Sytuacja pogorszyła się po wydarzeniach z 4 grudnia, kiedy to szyiccy rebelianci Huti zamordowali byłego prezydenta, Ali Abdullaha Saleha. Mimo początkowo sprzecznych informacji miało to miejsce poza stolicą kraju, Saną. Konwój zmierzający do rejonu Marib, którym poruszał się dawny przywódca, ostrzelano z granatników, następnie Saleh wraz z asystentem sekretarza generalnego partii Generalny Kongres Ludowy, Jassirem al-Awadim zostali zastrzeleni.

W wyniku tego urzędujący obecnie prezydent Abd ar-Rab Mansur al-Hadi, którego rząd z siedzibą w Adenie kontroluje południową część kraju, wezwał do powstania przeciwko Huti, nazywając ich „irańską milicją” i apelując jednocześnie o jedność narodu. Ogłosił przy tym amnestię dla wszystkich tych, którzy zerwą sojusz z rebeliantami. Dodatkowo według niektórych źródeł cytowanych przez AFP wydał rozkaz odbicia Sany przy pomocy sunnickiej koalicji kierowanej przez Arabię Saudyjską. Dzień po śmierci Saleha syn zabitego, Ahmed Ali wezwał do pomszczenia śmierci ojca i ogłosił, że stanie na czele kampanii przeciwko Huti. Od tego czasu Saudowie zintensyfikowali naloty lotnicze bombardując ich pozycje, głównie w Sanie i muhafazach (prowincjach), znajdujących się przede wszystkim w północnej części kraju. Jednocześnie dziesiątki tysięcy osób popierających Huti wyszło na ulice stolicy świętując zamordowanie Saleha i wznosząc antysaudyjskie hasła skierowane przeciwko aktywności w Jemenie koalicji, na której czele stoi potężny, północny sąsiad.

Specjalny wysłannik ONZ w Jemenie, Ismail uld Szejk Achmed wezwał obie strony do powściągliwości. Zaś sekretarz obrony USA, James Mattis zapowiedział, że ostatnie wydarzenia mogą prowadzić do katastrofy humanitarnej. Zaznaczył przy tym, że jest jeszcze za wcześnie, żeby wyciągać daleko płynące wnioski ze śmierci Saleha. Z drugiej strony, irański gen. Muhammad Ali Dżafari, głównodowodzący Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wyraził się w dobrych słowach o postawie Huti.

Rozłam wśród sprzymierzeńców

Konflikt pomiędzy dotychczasowymi sojusznikami, jakimi były siły Saleha i rebelianci zaczął narastać od sierpnia. Nazywając ich wówczas „milicją” były prezydent został nazwany „zdrajcą”. Kolejne nieporozumienia dotyczyły kontroli finansów, podziału władzy, a także podejrzeń o potajemne kontakty Saleha z Saudami. Bezpośrednią przyczyną rozpadu sojuszu były wydarzenia z 29 listopada. Wtedy to Huti chcąc przejąć kontrolę nad największym meczetem w Sanie spotkali się ze sprzeciwem sił byłego prezydenta. Wskutek tego krwawe zamieszki efektem domina rozprzestrzeniły się na całą stolicę, a następnie na sąsiednie muhafazy. 2 grudnia sojusz został całkowicie zerwany, w międzyczasie dom Saleha wysadzono w powietrze. Jednocześnie w starciach w całym kraju zginęło kilkaset osób. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że ugrupowanie Hutich poza tym, że regularnie ostrzeliwuje terytorium Arabii Saudyjskiej, w ostatnich dniach wystrzeliło rakietę na budowaną w Zjednoczonych Emiratach Arabskich elektrownię jądrową. Pomimo tego, że nie dotarła ona do celu, działanie to pokazuje coraz śmielsze postępowanie rebeliantów.

Wojna domowa

Obecna faza konfliktu w Jemenie rozpoczęła się w trakcie arabskiej „Wiosny Ludów” w 2011 roku, wtedy to społeczne protesty doprowadziły w 2012 r. do ustąpienia prezydenta Ali Abdullaha Saleha, rządzącego krajem od 1990 r., czyli od czasu zjednoczenia Jemenu. Po ustąpieniu Saleha, prezydentem został dotychczasowy wiceprezydent Abdul Mansur Hadi. Zmiana na stanowisku głowy państwa nie przyczyniła siędo uspokojenia nastrojów. W następnych latach konflikt zaczął narastać, zarysowując podział kraju na zwolenników i przeciwników prezydenta al-Hadiego. W 2015 roku prezydent i jego rząd zostali zmuszeni do opuszczenia stolicy kraju Sany. Od tego czasu jego iluzoryczna władza ogranicza się do południowej części kraju z ważnym strategicznie portem, Adenem. Jest on wspierany przez sunnicką Arabię Saudyjską i koalicję złożoną m.in. z ZEA, Bahrajnu, Kuwejtu. Prezydent al-Hadi uznawany jest również przez społeczność międzynarodową.

Jemen – prowincje

Z drugiej strony znajduje się ruch Huti silnie wspomagany przez szyicki Iran. Do tego dochodzi działalność sił Al-Kaidy, Państwa Islamskiego i innych niezależnych grup militarnych lub etnicznych. Sytuację dodatkowo zaogniła zbrojna interwencja saudyjska i jej sojuszników w marcu 2015 r. Miała na celu obalenie Huti i przywrócenie pełni władzy nad całym krajem prawowitemu i legalnie wybranemu prezydentowi al-Hadiemu. Skutkiem trwającego od lat konfliktu jest śmierć tysięcy Jemeńczyków i całkowita destabilizacja kraju. Niepokojące są również co raz częściej dochodzące wieści o epidemiach, np. cholery, które zbierają duże żniwa ofiar śmiertelnych, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży.

Konflikt w Jemenie – prognoza

Dotychczasowy przebieg konfliktu nie daje podstaw do optymizmu. Po nieudanej próbie zmiany frontu przez zwolenników Saleha nie ma aktualnie perspektyw na szybkie pokonanie Hutich w Sanie. Sami Hut natomiast nie są w stanie militarnie pokonać wspieranych przez Arabię Saudyjską i ZEA sił pro-rządowych na południu kraju. Jest to sytuacja militarnego pata w której nie widać sygnałów mogących świadczyć o poprawie sytuacji w najbliższym czasie. Wręcz przeciwnie, patrząc na wydarzenia ostatnich kilku dni możemy mówić o kolejnym poważnym konflikcie na Bliskim Wschodzie. Będzie mógł się ciągnąć wiele lat bez szans na realną stabilizację i poprawę życia mieszkańców Jemenu. Zagrożeniem dla porządku międzynarodowego może być strategiczne położenie kraju przy cieśninie Bab al-Mandab i równie ciężka sytuacja wewnętrzna krajów Rogu Afryki po drugiej stronie tego jakże ważnego szlaku dla światowego handlu.

To co może dziwić w tym konflikcie to stosunkowo małe zaangażowanie amerykańskich wojsk i administracji Donalda Trumpa, a także Federacji Rosyjskiej, jeżeli patrzymy na to chociażby poprzez pryzmat ich aktywności w Syrii czy innych zapalnych regionach świata. Konflikt w Jemenie należy również rozpatrywać w kategoriach rywalizacji między sunnicką Arabią a szyickim Iranem. Jemen jest w tej perspektywie polem wojny zastępczej tej rywalizacji, podobnie jak Syria, Afganistan, Irak czy Liban. Poprzez chęć zdobycia przywództwa na Bliskim Wschodzie, spór ten może prowadzić do dalszej destabilizacji regionu, a w konsekwencji do zagrożeń natury politycznej i gospodarczej wpływającej na cały świat.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here