Erdoğan: Assad to terrorysta

269

Podczas swojej wizyty w Tunezji prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan w ostrych słowach zaatakował syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada.

Erdoğan nazwał Assada „terrorystą”, który zabił blisko milion obywateli swego państwa. Podkreślił także, że nie ma dla niego miejsca w Syrii po zakończeniu toczącej się tam wojny.

 Assad zdecydowanie jest terrorystą, który opiera swoją władzę na terroryzmie państwowym […] Nie możemy iść dalej z Asadem. Jaką mielibyśmy przyszłość z syryjskim prezydentem, który zabił blisko milion własnych obywateli?

Wypowiedź tureckiego przywódcy przeczy jego polityce prowadzonej przez ostatnie miesiące. Niedawno deklarował on odbudowę relacji z Damaszkiem i współpracę w zwalczaniu terroryzmu. Ponadto Turcja utrzymuje ścisłe relacje z Moskwą i Teheranem, które są głównymi sojusznikami prezydenta Assada. Jeszcze kilka tygodni temu na konferencji w Soczi prezydent Erdoğan wspólnie z Władimirem Putinem i Hasanem Rouhanim deklarował koniec wojny w Syrii i rozpoczęcie procesu pokojowego w oparciu o dialog zwaśnionych stron.

Ponadto pojawiały się doniesienia o odnowieniu współpracy służb syryjskich z tureckimi. Dowodem miałyby być m. in. niezidentyfikowane loty samolotów wojskowych z Latakii do Ankary do których wielokrotnie dochodziło w 2017 roku.

Reakcja Damaszku

Wypowiedź tureckiego prezydenta nie przeszła w Syrii bez echa. Według oświadczenia syryjskiego MSZ; „Erdogan zamienił Turcję w jedno wielkie więzienie dla tych, którzy mają inne poglądy polityczne i nie zgadzają się z nim. Jego destruktywna polityka szkodzi nie tylko Syryjskiej Republice Arabskiej, lecz także samej Turcji. Ponadto, Erdogan nie jest wiarygodną osobą, czyniąc takie uwagi”

Syryjska agencja prasowa SANA przytoczyła także słowa jednego z pracowników MSZ, który wskazywał Erdogana jako głównego odpowiedzialnego za wojnę w Syrii i masową migrację dżihadystów przez granicę turecką na terytoria Syryjskiej Republiki Arabskiej. Według informatora, Erdogan nadal wprowadza w błąd opinię publiczną, zawzięcie próbując zrzucić z siebie odpowiedzialność za zbrodnie przeciwko obywatelom Syryjskiej Republiki Arabskiej.

Zmienna polityka

Turcja wydaje się być jednym z najbardziej nieprzewidywalnych graczy w syryjskiej wojnie domowej. Początkowo wspierała rebeliantów dążących do obalenia prezydenta Baszara al-Assada. Po powstaniu ISIS prowadziła z tą organizacją terrorystyczną nielegalny handel ropą wzdłuż swojej granicy, by w 2016 roku interweniować w Syrii pod pretekstem zwalczania Państwa Islamskiego. Także retoryka Ankary wobec Damaszku i Moskwy zmieniała się diametralnie. Po oziębieniu stosunków z Rosją na skutek zestrzelenia rosyjskiego myśliwca w 2015 roku nastąpiła niespodziewana odwilż i współpraca. Dzięki kooperacji Ankary, Moskwy i Teheranu udało się wiele razy osiągać zawieszenie broni pomiędzy wojskami rządowymi, a rebeliantami. Z kolei powstanie kurdyjskiej federacji na północy Syrii przy aktywnym wsparciu USA znacznie pogorszyło relacje turecko-amerykańskie. Turcja bowiem uważa oddziały zbrojne syryjskich Kurdów za zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa.

Zmienna polityka Turcji wobec Syrii wydaje się być pochodną sprzecznych priorytetów w polityce zagranicznej tego kraju. Z jednej strony Turcja jest przekonana, że w dłuższej perspektywie mniejszościowy reżim Baszara Assada nie ma szans utrzymać się u władzy, a wtedy Turcja stanie się naturalnym sojusznikiem syryjskich sunnitów. Z drugiej – priorytetem Ankary jest niedopuszczenie do powstania kurdyjskiego quasi-państwa na północy Syrii, co wymusza współpracę ze wszystkimi siłami temu się sprzeciwiającymi – w tym z rządem Assada i jego zagranicznymi patronami – Rosją i Iranem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here