Japońska ofiara gwałtu łamie publiczne milczenie

572

28-letnia Shiori Ito oskarżyła uznanego dziennikarza o gwałt w maju ub.r. Od tamtego czasu wielokrotnie zwracała uwagę opinii publicznej na problemy ofiar ataków na tle seksualnym.

Wg zeznań Shiori, została zgwałcona 3 lata temu podczas wyjścia na miasto razem z oskarżonym. Jak przekazała policji, w pewnym momencie poczuła się słabo i zemdlała w łazience. Podczas majowej konferencji prasowej podkreśliła, że policja dysponuje nagraniem z lobby hotelowego, na którym jest prowadzona przez dziennikarza. Policjanci odnaleźli także taksówkarza, który odwiózł parę z baru do hotelu. Podczas zeznań potwierdził, że była wtedy nieprzytomna. Jak podaje Shiori, policja przekazała jej, że Yamaguchi zostanie zaaresztowany, ale potem wycofano się z tego.

51-letni Noriyuki Yamaguchi, szef waszyngtońskiego biura Tokyo Broadcasting System Inc. i zarazem uznany autor biografii premiera Shinzō Abe utrzymuje o swojej niewinności. Śledztwo zostało zawieszone po 2 miesiącach. Yamaguchi wielokrotnie chwalił się swoją znajomością z Shinzō Abe. Jest znany z tego, że jako jeden z niewielu dziennikarzy może dzwonić bezpośrednio do premiera.

Shiori uważa, że dziennikarz mógł dodać do jej drinka tabletkę gwałtu, ale nie ma dowodów. Yamaguchi skomentował, że za dużo wypiła: „Nie jest dzieckiem. Gdyby się kontrolowała, do niczego by nie doszło”.

W październiku Shiori Ito wydała książkę o swoich doświadczeniach, aby dać odwagę innym ofiarom.

„Wiem, że jeśli nie będę o tym mówić, okropny klimat związany z atakami na tle seksualnym nigdy się nie zmieni” – przekazała prasie.

Temat gwałtu nadal jest pomijany w Japonii – niewiele kobiet zgłasza się na policję, a ich skargi rzadko prowadzą do aresztu i wymierzania kar. Zgodnie ze statystykami Ministerstwa Sprawiedliwości, tylko 1 na 10 gwałcicieli rzeczywiście otrzymuje karę pozbawienia wolności.

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Kancelarię Rządu w 2014 r., 1 na 15 Japonek zgłosiła gwałt na policję. To stosunkowo niski wynik, jeśli porównamy go ze statystykami Stanów Zjednoczonych (1 na 5 kobiet).

Specjaliści są jednak zdania, że Japonki o wiele rzadziej zgłaszają napastowanie seksualne i gwałt. Japońskie prawo nie wspomina o zgodzie na stosunek seksualny. Definicja gwałtu jest wąska i policja zazwyczaj ogranicza się do przypadków fizycznej przemocy i samoobrony.

Jak podaje Kancelaria Rządu, więcej niż 2/3 badanych kobiet nikomu nie powiedziało o gwałcie, nawet członkom swojej rodziny. 4% z nich przyznało, że poszło na policję.

W lecie ub. r. japoński parlament wprowadził pierwszą zmianę do prawa dotyczącego ataków na tle seksualnym od 110 lat. Nowelizacja rozszerzyła definicję gwałtu, m.in. zaznaczając, że mężczyźni także mogą być ofiarami.

PODZIEL SIĘ
mm
Specjalistka w sprawach Japonii i Korei związana z Uniwersytetem Jagiellońskim i Instytutem Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Pasjonatka japońskiej historii, polityki i kinematografii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here