Współczesne problemy yakuzy – trudno być gangsterem

1666

W maju 2017 r. zatrzymano dwóch członków gangsterskiego ugrupowania Kobe Yamaguchi-gumi przy kradzieży jedzenia ze sklepu spożywczego w Nagoi. Towarzyszył im mafiozo. Jeden ze złodziei przekazał policji, że ich gang jest „tak biedny”, że musieli się posunąć do próby wyniesienia ze sklepu prawie 200 przedmiotów takich jak ryż czy arbuzy. Ich ugrupowanie przeżyło schizmę w 2015 r., kiedy członkowie świętowali 100 lat działalności. Do tego momentu było uważane za największe i najbardziej wpływowe w japońskiej mafii.

W marcu 2017 r. Japońska Narodowa Agencja Policyjna udostępniła dane dotyczące liczby członków yakuzy. Zarejestrowano najniższą liczbę od 1958 r., w którym rząd zaczął prowadzić tego rodzaju statystyki – 39 100 osób. Japońska mafia odnotowuje spadek liczby członków już od 12 lat. Od 2015 r. jest ich prawie 8 tys. mniej. Czy rzeczywiście jednak można powiedzieć, że struktury gangsterskie tracą w dzisiejszej Japonii na znaczeniu?

Najstarsza gangsterska grupa yakuzy, Aizu Kotetsu-Kai z Kyoto, została założona ok. 1870 r. Japońska mafia przeżywała okres rozkwitu tuż po II wojnie światowej, kiedy w czasie chaosu społecznego i politycznego zarabiała na prostytucji, hazardzie, narkotykach i przekrętach pieniężnych. Była tolerowana za swój wkład w utrzymywanie porządku na ulicach miast. Przez wiele lat rząd nie starał się zwalczyć problemu 22 zorganizowanych gangów, tylko utrzymywać nad nimi kontrolę przez zbieranie informacji. W 1963 r. zarejestrowano największą liczbę gangsterów w historii – ponad 184 tys.

W przeciwieństwie do włoskich czy chińskich ugrupowań, yakuza do dziś zajmuje szarą, marginalną przestrzeń w społeczeństwie japońskim – poszczególne gangi prowadzą swoje interesy w przeznaczonych do tego budynkach, często w bliskim sąsiedztwie lokalnej policji. Ich adresy są wymienione na stronie internetowej Japońskiej Narodowej Agencji Policyjnej. Posiadają biura, wizytówki i hymny.

Nowelizacja prawa w 2011 r.

Duża zmiana w podejściu policji do yakuzy nastąpiła w 2009 r., kiedy szef Japońskiej Narodowej Agencji Policyjnej publicznie obiecał, że doprowadzi do upadku odłamu Yamaguchi-gumi, tzw. Kodo-kai. Jego członkowie nie współpracowali z policją i często udzielali wywiadów telewizyjnych. W 2011 r. wprowadzono obostrzenia przeciwko zorganizowanej przestępczości. Robienie interesów z yakuzą zostało zdelegalizowane, co ostatecznie doprowadziło do sytuacji, w której zarejestrowani członkowie nie mogli wynająć auta, otworzyć konta bankowego czy wykupić rachunku telefonicznego.

To wszystko doprowadziło także do spadku liczby tzw. „zarejestrowanych w połowie”, czyli osób, które nie są członkami poszczególnych grup, ale działają na ich korzyść z zewnątrz. W porównaniu z 2015 r. jest ich prawie 6 tys. mniej.

Czy yakuza się zmienia?

The Washington Post” stawia tezę, że współcześnie yakuza nie znika, tylko ulega przekształceniom. Wraz z rozwojem technologii coraz więcej ugrupowań zaczyna zarabiać na przestępstwach internetowych. Szefowie przekonują swoich członków, żeby zrezygnowali z przemocy na rzecz zakładania firm z logiem ugrupowania na wizytówce.

W 2011 r. szef Yamaguchi-gumi, Tsukasa Shinobu, udzielił wywiadu, w którym pochwalił się, że nie pozwala swoim ludziom na sprzedaż narkotyków i rozboje. Jego poprzednik, Kenji Sakurai, przekazał mediom, że „z szalbierstwem bywa różnie, ale wymuszenie zawsze było naszą specjalnością. To nasza codzienność! Jeśli byłeś szantażowany, zasłużyłeś na to. Ale zwykła, pospolita kradzież? To nie do zaakceptowania”.

Jeszcze 10 lat temu 10% członków yakuzy była aresztowana pod zarzutami wymuszania, teraz statystyki skłaniają się w stronę szalbierstwa i kradzieży, wskazując stopniowe odchodzenie od przemocy. To sprawia, że działalność gangsterów jest mniej widoczna w przestrzeni publicznej.

Prawie 1/3 z 9 tys. osób, które opuściły szeregi yakuzy w latach 2011–2015 zostało złapanych na kradzieży lub rozboju. Narodowa Agencja Policyjna wystosowała w tej sprawie oświadczenie, w którym zaznacza, że należy wspierać takich recydywistów przez programy zatrudniania.

Rząd nadal wprowadza kolejne utrudnienia dla gangsterów. Na początku stycznia 2018 r. Narodowa Agencja Policyjna udostępniła posiadane informacje dotyczące yakuzy Organizacji Japońskich Bankierów (JBA). Teraz udowadnianie związków z poszczególnymi grupami będzie jeszcze prostsze, a wtedy bank ma obowiązek odmówienia założenia rachunku.

Nie należy zapominać, że wprowadzanie dalszych obostrzeń przeciwko yakuzie może być elementem poprawiania wizerunku Japonii na arenie międzynarodowej przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio w 2020 r.

Co oznacza bycie gangsterem

Te wszystkie obostrzenia nie tłumaczą jednak, czemu Yamaguchi-gumi straciło ponad 40% członków po słynnym rozpadzie w 2015 r. Wielu z nich było w branży przez wiele lat. Ryo Fujiwara, który napisał książkę na podstawie wywiadów z członkami tego ugrupowania, przywołuje komentarze gangsterów, które mogą stanowić odpowiedź na te pytania:

Bycie członkiem Yamaguchi-gumi przestało być zabawne. Stało się jak praca w Toyocie. To, co kiedyś było przestępczą rodziną, teraz jest korporacją.

„Bliscy współpracownicy szefa musieli stawiać się w bazie głównej codziennie przed 7.30, żeby przywitać go o 8.00” – kontynuuje Ryo. – „Członkowie gangu musieli nosić białe koszule i brać udział w regularnych spotkaniach. Wszystko było utrzymane w poważnej atmosferze. To po prostu nie jest zabawne”.

Na gruzach największej organizacji mafijnej w Japonii powstają teraz nowe ugrupowania, które powoli zyskują na znaczeniu. Wśród nich znajduje się kontrowersyjny gang Yoshinori Ody, wcześniej członek Yamaguchi-gumi.

W kwietniu 2017 r. Oda zorganizował konferencję prasową, podczas której ogłosił powstanie nowego ugrupowania. Podkreślił, że jest zainteresowany przywróceniem „tradycyjnych wartości” do gangsterskiego światka, na wzór japońskiego „ojca chrzestnego wszystkich ojców chrzestnych” – Kazuo Taoki (1913–1981), który zachęcał swoich ludzi do „uczciwej pracy”.

W czerwcu ub. r. Oda udzielił wywiadu, w którym ocenił stan współczesnej yakuzy: „Po tym, jak pękła ekonomiczna bańka, staliśmy się bandą zbójów, którzy czczą pieniądze, niczym nie różnimy się od mafii na całym świecie. Coraz więcej członków bierze udział w procederze wyłudzania pieniędzy od starszych osób. Chciałbym, żeby przestali. Takie działania sprawiają, że opinia publiczna uznaje nas za antyspołecznych”.

Organizacja Ody chce przywrócić „pokojowe patrole”, które mają zapobiegać ulicznej przestępczości, oraz angażować w prace publiczne.

Postulaty Ody przywołują na myśl skandal z 2011 r., kiedy po wydarzeniach w Fukushimie ugrupowania yakuzy udzielały pomocy poszkodowanym przed oficjalnymi służbami.

PODZIEL SIĘ
mm
Specjalistka w sprawach Japonii i Korei związana z Uniwersytetem Jagiellońskim i Instytutem Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Pasjonatka japońskiej historii, polityki i kinematografii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here