Historia Dallae w Teatrze Lalka. Recenzja i wywiad z reżyserem

626

2 i 3 marca 2018 roku w warszawskim Teatrze Lalka miał miejsce spektakl „Historia Dallae” w reżyserii Hyun-san Jo. Przedstawiona historia dziewczynki Dallae, która w czasie trwającej wojny przenosi się w świat marzeń sprawiła, że niejedna osoba na widowni uroniła łzę.

„Historia Dallae” to opowieść o tytułowej dziewczynce i jej rodzicach, których dotknęła tragedia wojny. Spektakl niesie ze sobą uniwersalne przesłanie o tym, że to zwykli ludzie cierpią najmocniej na skutek działań wojennych. Aktorzy z grupy ArtstageSAN za pomocą lalek, jak również własnej, doskonałej gry zapewnili widzom wzruszające chwile oraz zadumę, która z pewnością pozostanie w nich na dłuższy czas.

Przedstawienie rozpoczyna się od sceny ukazującej poznanie się rodziców Dallae. Scenografia utrzymana jest w spokojnych barwach, a akcentem w niej są czerwone buty, które ojciec Dallae daje w prezencie jej matce. Początki miłości rodziców dziewczynki, pokazane są wśród wieszanego przez nich na sznurkach prania, które następnie stanie się miejscem rozpoczęcia gry lalek.

Idylliczne życie Dallae, która otrzymuje wiele troski i uwagi ze strony rodziców przerywa wojna, której zapowiedzią jest nadchodząca burza. Wspólne łowienie ryb z ojcem, pogoń za ważkami czy beztroskie chwile z matką pozostają już jedynie wspomnieniami. Brutalne zabranie ojca dziewczynki z rodzinnego domu i wysłanie go na wojnę burzy ład, który dotąd panował w życiu dziecka.

Spektakl „Historia Dallae” to sztuka niema. Jedyny dźwięk z ust aktora pada, gdy ojciec będąc na wojnie musi strzelić do innego żołnierza. Spektakl ukazuje tragedię człowieka, który pozbawia drugą osobę życia. Jednocześnie działania wojenne ukazane są jako teatr cieni. Natomiast to, co w przedstawieniu jest tylko fantazją zarówno ojca jak i Dallae, przedstawiane jest za pomocą gry aktorskiej oraz lalek.

Ojciec dziewczynki zostaje zabity tuż po tym, gdy wyobraża sobie zabawy ze swoją córeczką. Zabawie tej towarzyszy wspaniała oprawa muzyczna. Sny bohaterów wyświetlane są również na ekranie. Nie brak ponadto akustycznych efektów pirotechnicznych. Koniec spektaklu ukazuje nam samotne dziecko, które jest główną ofiarą wojny.

Trudno z treści spektaklu wywnioskować, do jakich wydarzeń nawiązuje. Wojna jest tu pojęciem uniwersalnym. Oczywiście koreańskie stroje, w które ubrane są rodzice Dallae z pewnością przywodzą widzom na myśl historię Korei. Niemniej jednak, uniwersalizm jaki przemawia przez przedstawianą historię może stać się obrazem tragedii, jaka dotyka ludzi w każdym zakątku świata, gdzie ma miejsce wojna.

 

Po spektaklu Olga Barbasiewicz z Pulsu Azji przeprowadziła wywiad z reżyserem Hyun-san JO.

OB: Dlaczego wybraliście Polskę na miejsce, gdzie przedstawicie „Historię Dallae”?

HsJ: Projekt był organizowany przez Centrum Kultury Koreańskiej w Warszawie i to ze strony tej instytucji wyszła propozycja wystawienia „Historii Dallae” w tym mieście.

OB: Polska jest państwem, które ucierpiało na skutek działań wojennych. Jak odebraliście polską publiczność?

HsJ: Przypuszczałem, że widownia w Polsce będzie identyfikować się z naszą historią, ponieważ wy również macie doświadczenie wojny na skutek której bardzo ucierpieliście. Po zakończeniu spektakli odniosłem wrażenie, że tak jak przypuszczałem, spodobała wam się ta historia.

OB: Obraz wojny w przedstawieniu jest uniwersalny. Czy myślał Pan o jakimś konkretnym wydarzeniu z historii Korei?

HsJ: Wojna koreańska z 1950 roku jest tłem do naszego spektaklu. To co szczególnie chciałem wyrazić, to tak jak zostało zauważone, nie ta konkretna wojna sama w sobie jest celem naszego przedstawienia. Nawet w chwili obecnej, gdzieś na świecie toczą się działania zbrojne. Ja chcę podkreślić to, co tak naprawdę jest istotne w naszym świecie. Ukazuję wojnę w Korei w spektaklu jako tło, bo jestem Koreańczykiem.

OB: W jakich krajach wystawialiście już to przedstawienie? Jakie macie plany na dalszą trasę?

HsJ: Premiera „Historii Dallae” miała miejsce w 2008 roku. W trasę ruszyliśmy rok później. Do tej pory graliśmy ją we Francji, Hiszpanii, Japonii, Czechach, Kazachstanie, Szwecji, Estonii, Turcji, Chinach, Iranie, Brazylii, Danii, Indonezji, Tajlandii, Wietnamie i RPA. W tym roku jedziemy jeszcze do Stanów Zjednoczonych i do Włoch. Mam nadzieję, że będziemy mieć jeszcze więcej możliwości do przedstawienia tego spektaklu w 2019 roku.

OB: Jakie jest wasze przesłanie dla publiczności? Czy chcielibyście powiedzieć coś specjalnego polskim widzom?

HsJ: Tak jak wspomniałem wcześniej, chcę mówić o tym co jest ważne w naszym życiu. Nie tylko wojny, ale bardzo dużo różnych znaczących wydarzeń toczy się na całym świecie, ale te które są naprawdę ważne nie są faktycznie tak wielkie. Weźmy za przykład rodzinę, która mnie wspiera, czy troski codziennego dnia – to są tak naprawdę rzeczy o które muszę się troszczyć. Mam nadzieję, że to przesłanie szczególnie da poczucie wzmocnienia Polakom, którzy tak jak my Koreańczycy mają doświadczenie cierpienia, jakie niesie ze sobą wojna.

OB: Czy któreś przedstawienie szczególnie utkwiło w Pana pamięci?

HsJ: Kilka lat temu wystawialiśmy przedstawienie w Japonii. Na nasz spektakl przyszło małżeństwo. Mężczyzna nigdy wcześniej nie był na jakimkolwiek przedstawieniu. Wszystko co go pochłaniało po pracy to oglądanie telewizji, zjedzenie kolacji i sen. Nigdy wcześniej nie złamał tej rutyny. Żona zaciągnęła go do teatru i obejrzeli przedstawienie razem. Po powrocie do domu nie włączył telewizora. Jego żona opowiedziała mi tę historię po jakimś czasie. Para ta była widzami, którzy najmocniej utkwili w mojej pamięci.

OB: Dziękuję za rozmowę.

W repertuarze grupy teatralnej ArtstageSAN znaduje się wiele przedstawień lalkowych. Mamy nadzieję, że grupa ta zagości ponownie w Polsce.

Przedstawienie było zorganizowane i ufundowane w ramach projektu Traveling Korean Arts realizowanego przez KAMS (Korea Arts Management Service), a współorganizatorem wydarzenia w Polsce było Centrum Kultury Koreańskiej w Warszawie.

 

PODZIEL SIĘ
mm
doktor nauk społecznych, japonista i politolog. Absolwentka UW, SWPS, UKSW oraz ASP w Łodzi. Stypendystka rządu japońskiego na Uniwersytecie w Tsukubie (kierunek: stosunki międzynarodowe). Adiunkt w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ. W latach 2010-2013 przewodniczyła Klubowi Byłych Studentów Uczelni Japońskich w Polsce, powołanemu przez Ambasadę Japonii w Polsce.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here