Izrael i Palestyna w Telewizji ARTE

Reportaż telewizyjny nie jest łatwą formą, bowiem niełatwo poprzez historie kilku osób opowiedzieć zdarzeniach, które dotyczą tysięcy, a nawet milionów. Telewizja ARTE udostępnia liczne materiały poświęcone kulturze, sztuce, polityce, ważnym tematom i wydarzeniom międzynarodowym. Nie brakuje wśród nich tematyki bliskowschodniej, również spraw izraelsko – palestyńskich.

Być odpowiedzialnym znaczy podjąć decyzję

Tytuł: Izrael: Wyścig uchodźców mógłby zapowiadać dramatyczną relację z ucieczki ludzi przed wojną czy kryzysem i desperacką próbę dotarcia do jakiegoś bezpiecznego kraju. Tymczasem nie chodzi o nic więcej niż sport. Poznajemy historię Rotema – trenera lekkoatletyki, założyciela związku Hasimta, co po hebrajsku oznacza „przejście”; zrzesza on nastoletnich biegaczy przybyłych z krajów afrykańskich – Nigerii, Sudanu, Etiopii. Izraelski związek lekkoatletyczny coraz częściej dopuszcza ich do udziału w zawodach. Trenują na plażach, w parkach. Swoje historie opowiadają m.in. dwie dziewczynki, Nazret i Dibu przybyłe z Erytrei. Izrael rzadko nadaje status uchodźcy, rząd nie jest pozytywnie nastawiony do nieżydowskiej imigracji. Mieszka ich tam ok. 35 tys., często pozbawieni są pomocy od państwa. Sport to dla dzieci i młodzieży szansa na spełnienie się, odreagowanie stresu, czerpanie przyjemności z pasji, a także nadzieja na ułożenie sobie życia, edukację, zdobycie obywatelstwa, akceptację społeczną.

Rotem stara się być pełen wiary w to co robi i nie poddaje się mimo trudności. Mówi: Jako izraelskie społeczeństwo musimy wziąć odpowiedzialność za to co się tutaj dzieje. Bycie odpowiedzialnym oznacza podejmowanie decyzji. Prowadzi zajęcia z młodzieżą udającą się do wojska, gdzie tłumaczy im na czym polega uchodźctwo, gdzie i w jaki sposób ludzie migrują, dlaczego nie mają dokumentów i działają poza prawem, czemu w ogóle przybywają do Izraela. Dzieli się także osobistą historią rodzinną żony, której przodkowie uciekli z nazistowskich Niemiec. Oni także byli uchodźcami.

Ważne pytanie które nasuwa się po obejrzeniu materiału – czy w Izraelu istnieje silny rasizm i niechęć wobec imigrantów przybyłych tam z różnych powodów? Czy doświadczyli tego także czarni Żydzi przybyli z Etiopii zwani felaszami? W materiale pojawiają się wypowiedzi na temat biednych dzielnic południowego Tel Awiwu zamieszkiwanych przez przbyszy, które ciążą na pozytywnym wizerunku miasta. Czy nastawienie wobec uchodźców przypomina to, które spotkamy w Europie?

Skrawek ziemi

W filmie Wzdłuż zielonej linii przede wszystkim poznajemy znaczenie tytułowego pojęcia. W optymistycznym scenariuszu miała być granicą izraelsko – palestyńską. Do roku 1967 dzieliła ona dwa rzeczywiste państwa – Izrael i Jordanię, a także miasto Jerozolimę. Wojna sześciodniowa zmieniła sytuację. Izrael zajął dzisiejszą Strefę Gazy i Zachodni Brzeg Jordanu i w terminologii prawa międzynarodowego tereny te są okupowane. Poznajemy Eyala, wolontariusza izraelskiej organizacji pacyfistycznej, który z własnej inicjatywy wozi będących w potrzebie Palestyńczyków do pobliskich szpitali. Jest to dla nich oszczędność czasu – nie stoją w długich kolejkach, ale i tak potrzebują pozwolenia na przekroczenie zielonej linii.

Przejście graniczne w Nilin, jedno z ważniejszych i bardziej znanych, głównie ze względu na regularne zamieszki i protesty – na początku XXI w. Izrael buduje słynny mur bezpieczeństwa zmotywowany falą przemocy podczas Drugiej Intifady. Kontrole na checkpointach są wyczerpujące dla wszystkich, kolejki długie od samego świtu do zmierzchu. Pracownicy palestyńscy mają jednak do wyboru stanie w nich lub bezrobocie po swojej stronie.

Wzrasta liczba ludności w aglomeracji Tel Awiw, wraz z tym rosną ceny mieszkań. Młodzi coraz częściej szukają sobie lokum za zieloną linią. Powstają więc kolejne osiedla żydowskie, ludność się miesza. Nie jest to dobry czynnik na drodze do przyszłego procesu pokojowego. Rodziny arabskie są rozdzielone – ci po stronie izraelskiej mają zdecydowanie lepszą sytuację bytową. Kwestia tego co powinno być granicą pozostaje więc, potocznie mówiąc, nie do „ogarnięcia”. Praktycznie musiałaby ona przecinać podwórka, ulice, części budynków, nie mówiąc już o zupełnej reorganizacji struktury demograficznej i etnicznej Jerozolimy. Wszelkie projekty wydają się być pozbawione logiki, a sama definicja słowa „granica” – podważona. Podsumowaniem jest pytanie: Jaki sens ma granica między powiązanymi ze sobą narodami, które muszą żyć obok siebie na takim skrawku ziemi?

Kryzys rodzi bunt

Przenosimy się do Gazy: Życie na skraju przepaści, gdzie trwają protesty przeciwko polityce Hamasu i prezydenta Mahmuda Abbasa. Izrael nałożył na Strefę Gazy blokadę, a powodem były ostrzały rakietowe z jej terytorium. Decyzja ta uderza nie tyle w polityków podejmujących mniej lub bardziej rozsądne decyzje, a w zwykłych ludzi, którzy nie mogą dotrzeć do pracy i skazani są na bezczynność. Ale problemów Hamasu jest znacznie więcej – korupcja, złe zarządzanie administracją, podżeganie do fanatyzmu religijnego, finansowanie z otrzymanych datków kolejnych meczetów z radykalnie nastawionymi duchownymi zamiast istotniejszych potrzeb – szpitali, szkół, zakładów pracy.

Największym problemem są walki frakcyjne pomiędzy Hamasem a Fatahem, wzajemne zwalnianie urzędników, robienie sobie na złość, oskarżanie przeciwników, kłótnie, rozbieżne wizje przyszłej palestyńskiej państwowości między Strefą Gazy a Zachodnim Brzegiem. Gaza nie eksportuje, jest uzależniona od izraelskiej gospodarki, funkcjonują bieda – targi na których można kupić dosłownie wszystko i nic. Katastrofalna jest sytuacja szpitali, gdzie brakuje czystej wody, generatorów prądu, lekarstw (lekarze przepisują po pół dawek i operują czasem przy wyświetlaczach telefonów komórkowych)! Nie działają oczyszczalnie, ścieki zatruwają wodę czyniąc ją niezdatną do picia. Obszar jest niejako odcięty od świata, a głównym powodem jest właśnie izraelska blokada. Gospodarka Gazy utrzymywana jest głównie przy wsparciu ONZ, ale amerykańskie zapowiedzi o ograniczeniach funduszy na agendę ONZ odpowiadającą za sprawy palestyńskie – UNRWA nie wróżą dobrze. Dystrybucja żywności i innych dóbr jest jednak ciągle niewystarczająca. W młodych ludziach narasta frustracja, wyrazem czego są bójki z Izraelczykami. Brak zaufania do rządu jest czymś powszechnym, ludzie nie wierzą w dobre intencje żadnej władzy. Uważają, że politycy są oderwani od ich rzeczywistości. Marazm, rozpacz i brak perspektyw dotykają tu każdego. Czy w przypadku wewnętrznych sporów palestyńskiej polityki można mówić o jakiejkolwiek jej gotowości do rozmów z Izraelem, skoro brak jej spójności?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here