Survival w Mongolii czyli, co jeść i gdzie spać w kraju bezkresnego stepu

522

Nie byliśmy nigdy w kraju, w którym tak łatwo rozbić namiot. Czy jest więc sens płacić za nocleg skoro ma się do dyspozycji bezludny step o idealnej nawierzchni? Oczywiście, że nie! To zdecydowanie najlepsza z form nocowania w tym kraju. Rozbić się można prawie wszędzie, w większości przypadków nie trzeba pytać nikogo o zgodę, nie trzeba też obawiać się wizyty mundurowych czy dotkliwych kar finansowych za nielegalne biwakowanie. Pamiętać należy jedynie o kwestiach bezpieczeństwa, bo nie zawsze miejsce, które wydaje się idealne do spania, jest odpowiednie.

Nocleg. Jakich miejsc unikać?

Odradzamy rozbijanie namiotu w bliskim sąsiedztwie wiosek. Zanim wbijecie pierwszego śledzia dobrze upewnić się, czy namiot nie znajduje się przypadkiem na środku szutrowej drogi, których w Mongolii są tysiące. Miejsc można szukać w pobliżu głównych dróg asfaltowych (rankiem będzie łatwiej złapać okazję, a w razie „sytuacji kryzysowej” istnieje cień nadziei na pomoc ze strony bliźniego), warto jednak pamiętać, że lampka w namiocie czyni go bardzo zauważalnym, co niekoniecznie jest dobre. Na szczęście Mongolia to kraj wyżynny, nie będzie więc problemu ze znalezieniem miejsca niewidocznego dla nocnych kierowców.

Hotele i hostele w Mongolii są stosunkowo drogie i w kiepskim standardzie. Są jednak miejsca, gdzie ciężko robić namiot – np. w Ułan Bator. Osobiście przetestowaliśmy dwa miejsca noclegowe – w stolicy EcoStar Hotel i w Dalandzangad – Dalandzangad Hotel. Oba mocno przeciętne, ale dające możliwość częściowej regeneracji i co najważniejsze, podładowania sprzętu elektronicznego. Opcja skorzystania z WiFi i reorganizacji to ważny element każdej dalekobieżnej wyprawy z plecakiem. Działa też CouchSurfing, z którego skorzystaliśmy połowicznie, bowiem nasz host przestał reagować, gdy próbowaliśmy nawiązać z nim łączność.

Kuchnia

Ekstremalny klimat kontynentalny wpłynął w znaczącym stopniu na kształtowaną przez stulecia kuchnię Mongolii. Mongołowie zmuszeni są pochłaniać duże ilości tłuszczów zwierzęcego pochodzenia, aby zakonserwować swoje organizmy na surowe okresy zimowe, kiedy temperatury spadają poniżej 50 stopni. Lokalne potrawy składają się więc w większości z produktów mlecznych, mięsa i tłuszczów zwierzęcych. Składniki te występują w praktycznie każdej potrawie, począwszy od zup, przez placki, aż po pierogi. W tym kraju nie ma wegetariańsko-wegańskich wariacji, bo w tak specyficznym klimacie ciężko wyhodować owoce i warzywa znane z polskich warzywniaków. Mongolska kuchnia jest dość siermiężna w smaku i dla przyjezdnych może wydawać się kompletnie niedoprawiona. Przyprawy zawsze były w tym kraju towarem deficytowym i krajanie przyzwyczaili się do pierwotnego smaku narodowych dań.

Będąc w Mongolii należy koniecznie spróbować trzech smaków: chuuszurów (Khuushuur – smażonych na głębokim tłuszczu placków z mięsno-cebulowym farszem), herbaty Suutei tsai (tradycyjnej mikstury złożonej z wody, mleka, herbaty z dodatkiem soli) i cujwanu (smażonego makaronu z mięsem, a w niektórych przypadkach z warzywami). W przydrożnych jurto-restauracjach dane Wam będzie skosztować innego tradycyjnego dania, czyli buzzów, gotowanych pierogów z wkładką z gotowanej baraniny. Musicie być przygotowani na konieczność degustacji Airagu, czyli popularnego kumysu, który jest lekkim napojem alkoholowym pijanym przez Mongołów.

Bezkresne stepy

Step to nieodłączny element krajobrazu Mongolii i cecha charakterystyczna tego kraju. Na pytanie „z czym kojarzy Ci się Mongolia?” pewnie 80% badanych odpowiedziałoby, że właśnie ze stepem. O ile Polakom znane są również stepy akermańskie Adama Mickiewicza, o tyle większość mieszkańców naszej planety, najczęściej utożsamia ją z krajem koczowników i ciągnącym się aż po horyzont stepem.

„Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu” – tak się czuliśmy po przekroczeniu rosyjsko-mongolskiej granicy. Przestrzeń, z którą zderzyliśmy się w Mongolii jest powalająca, warto jednak zaznaczyć, że nie jest to kraj o jednolitym ukształtowaniu terenu. Aż 80% powierzchni Mongolii stanowią tereny górzysto-wyżynne położone na wysokości powyżej 1000 m.n.p.m. 3/4 terytorium kraju z pominięciem wschodnich obszarów znajduje się na obszarze Wyżyny Mongolskiej.

O różnorodności ukształtowania terenu świadczy występowanie terenów pustynnych (Gobi), wulkanicznych (Dariganga) czy wysokich gór (Changaju z najwyższym punktem Otgontenger uul o wysokości 4031 m n.p.m czy Chujten w paśmie Ałtaju Mongolskiego, szczytu o łącznej wysokości 4374 m n.p.m.). Mongolia to również bujna roślinność i krajobraz bardziej zbliżony do tego znanego nam z Syberii – tak jest np. nad jeziorem Chubsuguł zwanym potocznie Małym Bajkałem.

Kraj miliona dróg

Mongolia od północy to zielona równina ciągnąca się przez Darchan aż do Ułan Bator. Od stolicy im bliżej granicy chińskiej jest coraz mniej zieleni, przybywa za to piasku i roślinności półpustynnej. Różnice w krajobrazie, choć mogą wydawać się pozorne, są szczególnie zauważalne, gdy pokona się trasę od przejścia granicznego w Kiachcie aż do miasteczka Dalandzadgad na południu kraju. Wzdłuż ciągnie się jedna i ta sama asfaltowa droga, która łączy północ z południem. To jeden z nielicznych w kraju tak często eksploatowanych przez mieszkańców i przyjezdnych odcinków komunikacyjnych.

Dlaczego więc Mongolia jest krajem miliona dróg? Mongołowie dobrze znają ziemie, na których mieszkają i dzięki wbudowanym w percepcję lokalizatorom są w stanie skutecznie poruszać się po ciągnącym się setkami kilometrów terenie, który na dodatek jest nieoznakowany i nieoświetlony. To, co dla wypożyczającego na miejscu samochód turysty jest niewykonalne, dla rodzimych mieszkańców jest oczywiste.

Pajęcza sieć szutrowych dróg i dróżek widoczna jest w Mongolii prawie na każdym kroku. Rozbijając namiot byliśmy wielokrotnie uczulani przed przypadkowym ulokowaniem obozowiska na jednym z takich właśnie połączeń ekspresowych – nocą mogłoby dojść bowiem do mało przyjemnego w skutkach spotkania z land cruiserem lub motocyklem.

PODZIEL SIĘ
mm
NaWylocie.pl to blog o podróżach po Azji, Bliskim Wschodzie i Kaukazie. Hania i Daniel relacjonują swoje wyprawy, tworzą portrety napotkanych ludzi, dzielą się swoimi obserwacjami i cennymi wskazówkami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here