Irak po wyborach – zmiana na dobre?

155

Blisko 7000 kandydatów z 87 partii starło się w ubiegłą sobotę w walce o miejsca w 329-osobowej Radzie Reprezentantów w Iraku.  Były to piąte wybory parlamentarne od czasu obalenia Saddama Husajna. Kampania wyborcza, odbywająca się w cieniu niedawnego zwycięstwa nad ISIS, obfitowała w sojusze, wzajemne oskarżenia i zamachy. Pomimo tego wybory przebiegły w stosunkowo spokojnej atmosferze i przyniosły zaskakujące rozstrzygnięcie. 

Na oficjalne wyniki należało czekać do środy, kiedy to Niezależna Wysoka Komisja Wyborcza oznajmiła, że zwycięzcą został sojusz Sairun, tj.  Sojusz Rewolucjonistów na rzecz Reform, będący związkiem Ruchu Sadrystów i Irackiej Partii Komunistycznej. Jego przywódcą jest Muktada as-Sadr, niebędący w Polsce postacią kompletnie anonimową. Tuż po obaleniu Saddama Husajna przez wojska zjednoczonej koalicji , as-Sadr przewodził tzw. „Armii Mahdiego”, która walczyła z zachodnimi wojskami – także z polskim, w momencie bitwy o ratusz w Karbali, w kwietniu 2004 roku. Sairun zdobył ponad 1,2 miliona głosów, co przełożekłada się na 54 mandaty. Siedem mandatów mniej zdobył sojusz Al-Fatah, pod przywództwem Hadiego Al-Amiri – grupa ta powstała na bazie grup zaangażowanych jako Siły Mobilizacji Luowej, czyli milicji (głównie szyickich) walczących po stronie irackiego rządu w Bagdadzie, w operację przeciw Państwu Islamskiemu.

Propaganda sukcesu, jaką kreował dotychczasowy iracki premier Hajdar al-Abadi, niewiele się zdała – jego Sojusz Zwycięstwa zajął dopiero trzecie miejsce z zaledwie 42 mandatami. To z pewnością efekt znużenia elektoratu władzą. Problem ten dotknął nie tylko al-Abadiego ale także jego poprzednika, a obecnie  wiceprezydentem kraju, Nuriego al-Maliki. Oskarżany o nepotyzm, nadużycia władzy i korupcję, przewodził swojemu Państwu Prawa, czyli liście, która jest bodaj największym przegranym tych wyborów –  zdobyła zaledwie 25 miejsc. Co się tyczy wyników wyborczych w Kurdystanie – obyło się bez zaskoczeń: w północnym Iraku najwięcej głosów zdobyły  Demokratyczna Partia Kurdystanu (czyli partia rodu Barzanich) i Patriotyczna Unia Kurdystanu (bardziej pro-irańska formacja, związana z rodem Talabanich), choć wyniki te były silnie oprotestowane przez mniejsze partie kurdyjskie.

Czy zanosi się na zmiany i reformy? Przynajmniej tak postuluje as-Sadr. Szyicki przywódca przeszedł długą drogę od dowódcy sekciarskiej milicji do szanownego choć populistycznego lidera. Choć nadal nie można go nazwać liberałem, to zauważyć trzeba jego otwartość na zmiany – sam polityczny mariaż religijnego przywódcy z komunistami jest dość oryginalny. Sojusz Sairun postuluje zerwanie z wpływami Stanów Zjednoczonych i Iranu na sytuację w Iraku. Sojusz Al-Fatah jest otwarcie proirański. Sojusz Zwycięstwa chce zachowania statusu quo. Jako że żadna z list nie uzyskała większości w 329-osobowym parlamencie, wobec czego Irak czekają długie rozmowy koalicyjne. I będą one, z pewnością, pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Tomasz Berkowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here