Konfucjańska harmonia i krytyka USA, czyli szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy

537

W chińskim mieście Qingdao miał miejsce szczyt przywódców państw tworzących Szanghajską Organizację Współpracy. Tegoroczne spotkanie było wyjątkowe, gdyż po raz pierwszy brały w nim udział dwa nowo przyjęte kraje członkowskie – Indie i Pakistan. Ton wypowiedzi uczestników oraz aluzje do ostatnich wydarzeń sprawiały, że zjazd można było odczytywać jako kontrastujący z równolegle odbywającym się forum G7, a zwłaszcza polityką jednego z najbardziej wpływowych liderów owej nieformalnej grupy, Donalda Trumpa.

Szanghajska Organizacja Współpracy (SCO) została utworzona w 2001. Do Chin, Rosji, Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kirgistanu, będących członkami tego porozumienia, dołączyły w ubiegłym roku Indie oraz Pakistan. W nowym, poszerzonym składzie przedstawiciele krajów zrzeszonych w ramach SCO spotkali się po raz pierwszy na dwudniowym szczycie w Qingdao. Wśród poruszanych kwestii nie zabrakło odniesień do bieżących wydarzeń, gorąco komentowanych przez opinię międzynarodową.

Multilateralizm i Iran Deal, a postępowanie USA

Qingdao jest miastem położonym w prowincji Shandong. Z tego właśnie regionu Chin pochodził Konfucjusz. Do spuścizny intelektualnej wielkiego myśliciela nawiązał w swoim wystąpieniu Xi Jinping. Przewodniczący ChRL mówił, że konfucjanizm to integralna część chińskiej cywilizacji. Zwracał przy tym uwagę na konfucjańskie wartości, takie jak działanie na rzecz dobra wspólnego, harmonii i jedności wszystkich nacji. Stwierdził także, że położenie nacisku na te właśnie postawy współgra z duchem inicjatyw podejmowanych w ramach SCO. Postępowanie wedle powyższych zasad Xi przedstawiał jako receptę na negatywnie oceniane zjawiska. Wśród tych ostatnich chiński przywódca wymienił zimnowojenną mentalność oraz samolubną, krótkowzroczną politykę. Takie ujemnie wartościowane podejście ma skutkować, zdaniem Xi Jinpinga, handlowym protekcjonizmem oraz gwałtownym sprzeciwem wobec globalizacji. Choć przewodniczący ChRL nie podał wprost przykładu państwa postępującego wedle tych krytykowanych przezeń wzorców, kontekst międzynarodowy sprawia, że obserwatorzy sceny politycznej interpretują je jako aluzje do działań administracji Donalda Trumpa.

Za element budowania politycznego frontu opozycyjnego względem USA można uznać także zachowanie państw SCO wobec Iranu. Podczas gdy prezydent Stanów Zjednoczonych zerwał porozumienie nuklearne z Teheranem, Chiny i Rosja, wiodące kraje szanghajskiego sojuszu,opowiadają się za utrzymaniem w mocy dotychczasowych ustaleń. W charakterze obserwatora na szczycie w Qingdao uczestniczył prezydent Iranu, co po zakończeniu zjazdu skomentował Mohammad Javad Zarif, szef irańskiego MSZ. Wyrażał się on pozytywnie o SCO oraz rozmowach prezydenta Hassana Rouhaniego z przywódcami krajów członkowskich tej organizacji. Minister zestawił spotkanie w Chinach na zasadzie kontrastu z forum państw G7, które, jak to określił „zajmowało się kłótniami między sobą”.

SCO vs G7

Nie tylko Zarif porównywał oba szczyty. O PR-owym zwycięstwie SCO nad skłóconym G7 pisały także media na Zachodzie oraz w Chinach. Związana z rządem w Pekinie gazeta Renmin Ribao na swoim twitterowym koncie umieściła zdjęcie mające sugerować napiętą atmosferę na zjeździe G7, które porównała z fotografią uśmiechniętego Władimira Putina oraz Xi Jinpinga.

Twittera użył również Donald Trump. Za pośrednictwem tego właśnie portalu skrytykował on najpierw Justina Trudeau, nazywając premiera Kanady „nieuczciwym”, później zaś podniósł po raz kolejny kwestię zbyt niskich wydatków na armię ze strony państw NATO. Negatywnie odniósł się także do niekorzystnego, w opinii Trumpa, charakteru relacji handlowych USA ze swymi partnerami gospodarczymi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here