Jeden dzień w Teheranie – recenzja reportażu

870

W telewizji Arte ukazała się niedawno nowa seria filmów pt: „Jeden dzień w Teheranie”. Opowiada ona o codziennym życiu ludzi w stolicy Iranu. Reżyserką filmu jest Shiva Sanjari – irańska artystka i reżyserka, która postanowiła przybliżyć europejskiemu odbiorcy ten kraj, jego specyfikę oraz kulturę. Czy to się udało?

„Jeden dzień w Teheranie” to 5-cio odcinkowa seria reportaży, w której Shiva Sanjari postanowiła przybliżyć kilka aspektów życia codziennego Irańczyków. Bohaterką pierwszego z nich jest mająca trzydzieści sześć lat Massoumeh, będąca właścicielką salonu kosmetycznego. Obserwując ją i jej relację z innymi ludźmi, widz jest w stanie zobaczyć pewien wycinek irańskiej rzeczywistości.

Nie licząc krótkiego wprowadzenia, w filmie nie pojawia się ani żadna uwaga, ani komentarz ze strony reżyserów i ekipy filmowej. Ten brak jednoznacznej oceny sprawia, że każdy obserwator odbierze film inaczej.

Już od samego początku, na uwagę zasługuje miejsce, w którym rozgrywa się większa część akcji. Wybór salonu kosmetycznego nie jest przypadkowy. To właśnie tam ludzie spotykają się z główną bohaterką. Podczas wykonywania zabiegów i towarzyszącej im rozmowy, dowiadujemy się o życiu Irańczyków i ich codziennych problemach, z którymi się borykają. Prędko też przestają być nam obce problemy samej Massoumeh.

W kulturze irańskiej istnieje sporo zwyczajów, które dla widza mającego pierwszy raz kontakt z tą tematyką, początkowo mogą się wydać niezrozumiałe. Jednym z nich jest tzw. ta’araf, polegający na czynieniu uprzejmości wobec drugiego człowieka. W filmie przykładem tego jest scena, w której klientka chce zapłacić za wykonany zabieg, ale właścicielka zakładu odmawia przyjęcia pieniędzy, a następnie celowo zaniża jego cenę. Nie znaczy to wcale, że nie chce tych pieniędzy. Po prostu zasady uprzejmości nakazują się w taki sposób zachowywać.

W reportażu zauważyć można, że pewne pytania, bądź zachowania, które prezentują klienci albo znajomi głównej bohaterki, w naszej kulturze mogłyby się wydawać wścibskie i nieuprzejme. Są one jednak tolerowane w społeczeństwie irańskim. Do takich pytań należą zwłaszcza tematy związane z małżeństwem, o których często rozmawia się otwarcie. W przypadku Massoumeh sprawa jest tym poważniejsza, że ma już ponad trzydzieści lat i jeszcze nie wyszła za mąż. W społeczeństwie jest to postrzegane jako wielkie nieszczęście. Im panna jest starsza, tym częstsze i bardziej uciążliwe stają się tego typu pytania.

Rzeczą wartą uwagi, jest także popularność różnego rodzaju wróżb i wierszy, zwłaszcza poetów klasycznych jak Sa’di czy Hafiz. Popularne jest zwłaszcza wróżenie z wierszy Hafiza. Stąd na ulicach irańskich miast można często spotkać osoby, które takie wróżby sprzedają. Należy jednak pamiętać, by przed skorzystaniem dowiedzieć się ile one kosztują, gdyż ich cena może się okazać wysoka. W żaden sposób nie umniejsza to jednak ich popularności, co można też zauważyć w filmie.

Reportaż Sanjari pozwala nam w prostej i przystępnej formie przyjrzeć się życiu Irańczyków, ich problemom i rzeczywistości, w której żyją. Reżyserka zrealizowała materiał w sposób ujmujący i obiektywny, zostawiając ocenę każdemu z nas. Pewne niedopowiedzenia dodają pierwszemu odcinkowi tajemniczości i rozbudzają ciekawość. Choć film czasem porusza pewne tematy bardzo ogólnie, to niewątpliwie seria „Jeden dzień w Teheranie” stanowić może ciekawe wprowadzenie do irańskiej kultury.

Całość materiału wraz ze wszystkimi odcinkami jest dostępna online na platformie ARTE po polsku.

PODZIEL SIĘ
Marcin Chrobak – student iranistyki UJ oraz działacz Koła Studentów Stosunków Międzynarodowych i Koła Naukowego Iranistyki UJ. Interesuje się islamem, bliskim wschodem oraz współczesną historią Iranu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here