Cudzoziemcy w japońskich szpitalach

345

Japońskie szpitale mają obawy co do wzmożonego napływu turystów. Większość z nich nie posiada ubezpieczenia, a także nie jest w stanie pokryć kosztów leczenia.

Dla obywatela Filipin zwiedzanie Tokio miało być niezwykle przyjemnym doświadczeniem. Jednakże nagle z powodu krwotoku musiał zostać przetransportowany do NTT Medical Center. Jego stan był ciężki, a operacja przeprowadzona przez japońskich lekarzy ocaliła mu życie.

Nie jest to jednak koniec tej historii. Ponieważ mężczyzna był turystą, nie posiadał japońskiego ubezpieczenia, które mogłoby pokryć koszty leczenia. Filipińczyk został zobowiązany do zapłacenia 5, 4 mln jenów. W przypadku Japończyka koszty byłyby znacznie niższe – około 100 000 do 130 000 jenów.

Filipińczyk nie był w stanie zapłacić tej sumy, dlatego część kwoty pokryła za niego ambasada Filipin w Tokio.

Japońskie szpitale obawiają się napływu turystów

Ilość turystów w Japonii zwiększyła się niemal czterokrotnie. W 2009 roku Kraj Kwitnącej Wiśni odwiedziło 6,79 mln cudzoziemców, natomiast w 2017 aż 28, 69 mln. Według Japan Tourism Agency napływ turystów ma związek między innymi ze złagodzeniem przepisów dotyczących wiz dla obywateli Chin, Tajlandii, Malezji, Indii, Filipin, Wietnamu i Brazylii. Japoński rząd pragnie, aby w 2020 roku liczba turystów wyniosła 40 mln.

Tak radykalny wzrost ilości cudzoziemców zaczyna odbijać się na japońskich szpitalach. Większość z przybywających nie posiada wykupionego ubezpieczenia medycznego. Japońska służba zdrowia obawia się zwłaszcza Igrzysk Olimpijskich w 2020 roku i związanego z nimi napływu turystów. Oczywiście Japończycy zdają sobie sprawę, że w większości przypadków będą mieć do czynienia tylko z lekkimi obrażeniami. Pacjenci ci również bez problemu powinni być w stanie zapłacić za leczenie. Mimo to w szpitalach panuje duża niepewność.

Nie wszystkie japońskie szpitale posiadają personel, który jest w stanie porozumiewać się z cudzoziemcami. Angielski i chiński to języki najbardziej znane pośród służby medycznej, lecz nie wszyscy turyści potrafią się nimi posługiwać. Także różnice kulturowe mogą prowadzić do licznych nieporozumień. Ma to związek przede wszystkim z faktem, iż w Japonii wydatki ponoszone przez pacjentów w trakcie leczenia są stosunkowo małe. Większą część kosztów pokrywa ubezpieczanie. Dlatego też lekarze zwykle nie informują pacjenta o całkowitym koszcie aż do czasu zakończenia leczenia. W Chinach z kolei lekarze najpierw przedstawiają swym pacjentom dokładny kosztorys.

Szpital Narita pełen pacjentów z zagranicy

Szpital przy lotnisku Narita nie radzi sobie z liczbą turystów nieposiadających ubezpieczenia. Cudzoziemcy nie są również w stanie zapłacić rachunków po zakończeniu leczenia. W momencie gdy pacjent nie może pokryć kosztów, szpital zaczyna poszukiwać osób, które mogłoby to zrobić za niego, najczęściej jego najbliższych krewnych. Często również zezwala się pacjentowi na zapłacenie rachunku w ratach. Ostatecznym rozwiązaniem jest telefon do ambasady danego kraju. Jednak kiedy wszystkie te sposoby okazują się nie działać, szpital musi własnoręcznie pokryć koszty leczenia.

W 2017 roku szpital Narita odwiedziło 409 pacjentów nie znających języka japońskiego. Aby lepiej radzić sobie z turystami szpital stworzył Międzynarodowe Centrum Medyczne, w którym pracuje personel posługujący się wieloma językami.

Pomimo problemów związanych z napływem cudzoziemców, Japonia nadal planuje zwiększyć liczbę odwiedzających. Korzyści płynące z turystyki zdecydowanie przewyższają jej wady. Japan Medical Association powołało grupę 47 lekarzy, którzy mają dyskutować nad kwestią leczenia turystów z zagranicy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here