Samobójstwa w Korei Południowej

Korea Południowa ma jeden z najwyższych wskaźników samobójstw z krajów wysoko rozwiniętych. Większość ze zgonów to osoby starsze. Na skutek ustaw w 2011 i 2012 odsetek ten zaczął spadać, jednak wciąż jest niepokojąco wysoki.

Społeczeństwo Korei Południowej starzeje się i nie jest to dobra wiadomość. Liczba osób powyżej 65 roku życia przekroczyła 12 procent populacji, a liczba ta wciąż wzrasta. Los Koreańczyków w podeszłym wieku nie jest najciekawszy. To pokolenie osób, które często pamięta jeszcze czasy wojny koreańskiej (1950-1953). Ci ludzie wiele przeszli w życiu, a większość z nich nie miała dobrej pracy, żeby móc z niej otrzymywać godną emeryturę. System opieki społecznej nie zapewnia im wystarczającej ochrony. Wielu starszym osobom w Korei nie wystarcza emerytura, żeby z niej przeżyć. Muszą pracować aż do śmierci, np. zbierając złom i makulaturę na ulicy. Około 1,75 miliona mieszkańców Korei Południowej, czyli 3,5% całej populacji żyje, utrzymując się w ten sposób. Cała ta sytuacja z pewnością ma wpływ na to, że w Korei Południowej prawie 30% wszystkich ofiar samobójstw ma więcej niż 65 lat. Osoby starsze nie chcą być obciążeniem dla swojej rodziny i decydują się na ten krok.

Problem całego społeczeństwa

Podczas gdy liczba samobójstw w rozwiniętym świecie spadła lub pozostała w stagnacji w ostatnich dziesięcioleciach, gwałtownie wzrosły one w Korei Południowej. Te dane nie dotyczą wyłącznie osób starszych. Kraj ten ma również bardzo wysoki wskaźnik samobójstw u osób młodych. Każde takie wydarzenie ląduje na pierwsze strony koreańskich gazet, za przykład podając samobójstwo idola Kim Jong-hyuna z popularnego zespołu SHINee w grudniu 2017 r. Młodzi ludzie głównie narażeni są na presję związaną z egzaminami wstępnymi na studia oraz oczekiwaniami społeczeństwa (w tym dotyczącego wyglądu) i rodziny. Duża część problemów wynika ze zmian zachodzących w społeczeństwie. Kultura koreańska kładzie nacisk na pracowitość, skromność i stoicyzm, oraz utrzymanie honoru rodziny w nienaruszonym stanie. To powoduje niechęć do korzystania z porad specjalistów. Również kryzys gospodarczy w roku 1997 r. wstrząsnął Koreą Południową. Wielogodzinna nauka w szkole i poza nią, a w późniejszych latach przesiadywanie do późna w pracy czynią Koreę bogatszą, ale nie bardziej szczęśliwą.

Brak odpowiedniej reakcji na problem

Young-Ha Kim w „The New York Times” opisuje nieudolny sposób, w jaki władze Korei Południowej próbują sobie z tym problemem radzić. Most samobójców, „popularne” miejsce do odbierania sobie życia został opatrzony frazami typu: Wiem, że było ci ciężko i Jak się masz dzisiaj? Kontrowersyjnie dla całego projektu liczba samobójców tam jedynie się zwiększyła. Zdaniem autora, wiele osób w Korei Południowej ma przestarzałe poglądy na chorobę psychiczną. Dużo osób uważa, że ​​gdy ktoś ma skłonności samobójcze, to nie ma silnej woli życia i jest słaby. Przez to wiele osób z depresją nie szuka rozwiązania u specjalisty, a zamiast tego wierzy, że rozwiąże problem poprzez wiarę lub sport. Często dochodzi do naśladowania znanych osób, które popełniły samobójstwo. Poważnym problemem jest również nadużywanie przez Koreańczyków alkoholu. Alkoholizm kosztuje Koreę Południową ponad 2 miliardy dolarów rocznie i jest przyczyną tysięcy zgonów w ciągu roku. Około 40% tych, którzy próbują popełnić samobójstwo, robi to po pijanemu. Choć śmiertelne, nadużywanie alkoholu jest postrzegane jako bardziej społecznie akceptowalne niż wizyty psychiatryczne w leczeniu chorób psychicznych.

Możliwa zmiana na lepsze

Od 2010 roku spadł odsetek samobójstw w Korei Południowej. Zmiana postępuje na poziomie lokalnym. W 2013 r. Busan stał się pierwszym miastem w kraju, które rozpoczęło monitorowanie osób o wysokim ryzyku samobójstwa. Idąc tym tropem, Incheon przygotowało kompleksowy projekt zapobiegania samobójstwom, którego celem jest zmniejszenie wskaźnika samobójstw o ​​20 procent. Na poziomie krajowym rząd zaczyna rozwiązywać ten problem. Wysiłek jest jednak wciąż zbyt słaby: całkowity krajowy budżet na usługi samobójcze wynosi blisko 7 milionów dolarów. Dla porównania Japonia, która ma podobny problem, wydaje ponad 130 milionów dolarów na programy przeciwko samobójstwom i osiągnęła dobre wyniki w swoich wysiłkach.

Niestety rząd Korei Południowej usiłuje zapobiec odbieraniu sobie życia nie poprzez rozwiązanie przyczyn, a ograniczając środki umożliwiające popełnianie samobójstw. Co zaskakujące, rzeczywiście to działa, mimo że problem wciąż pozostaje obecny.

Zakaz stosowania wysoce toksycznego środka przeciwbakteryjnego o nazwie parakwat był kluczem do spadku liczby samobójców. Parakwat i inne pestycydy stanowiły jedną piątą samobójstw w latach 2006-2010. Zatrucie jest drugą najczęściej stosowaną metodą samobójstw wśród starszych południowokoreańskich mężczyzn i najbardziej powszechną w przypadku starszych południowokoreańskich kobiet. Korea Południowa zaczęła ograniczać sprzedaż środka i zakazała go ostatecznie w 2012 r. Do 2015 r. Wskaźnik śmiertelności wśród samobójców spadł o prawie 15%.

Plany na przyszłość

Moon Jae-in, prezydent Korei Południowej, zobowiązał się do obniżenia liczby samobójstw do 20 zgonów na 100 000 osób do roku 2020. W styczniu rząd rozpoczął nową inicjatywę na rzecz obniżenia liczby samobójstw — zaangażowanie społeczeństwa.

Mimo planów rozwiązania sprawy na razie niewiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie cokolwiek się zmieni w tej sprawie. Problem jest głęboko zakorzeniony w kulturze Korei Południowej i zmiana mogłaby nastąpić jedynie poprzez przeobrażenie sposobu myślenia społeczeństwa Koreańskiego. To oczywiście szybko nastąpić nie może, jednak świadomość powagi kwestii jest coraz lepiej rozumiana przez Koreańczyków.

PODZIEL SIĘ
mm
Studentka Studiów Dalekowschodnich na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się sytuacją polityczną Korei Północnej a także szeroko rozumianą kulturą Dalekiego Wschodu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here