Konflikt wokół prowincji Idlib w Syrii

262

Idlib jest miastem w północno-zachodniej części Syrii. Jest również stolicą muhafazatu, administracyjnego odpowiednika województwa. Miasto to w chwili obecnej znajduje się w rękach antyrządowych sił syryjskich, wspieranych przez Turcję. Przez ostatnie dwa lata, obszar ten charakteryzował się względnym spokojem, a przynajmniej w porównaniu do pozostałych obszarów Syrii, nie będących pod kontrolą sił rządowych. To może się wkrótce zmienić.

Przez ostatnie tygodnie atmosfera wokół prowincji Idlib była podgrzewana przez wypowiedzi przedstawicieli stron konfliktu. Zarówno siły rebelianckie jak i przedstawicielstwo Rosji ostrzegło przed planowanym atakiem chemicznym we wspomnianym mieście Idlib. Ważną różnicą pomiędzy komunikatami stron były podejrzenia dotyczące motywów ataku. Rebelianci ostrzegają przed próbą ich fizycznej eliminacji przez siły syryjsko-rosyjskie, natomiast minister ds. zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow oświadczył, że rebelianci sami chcą upozorować atak bronią chemiczną. Miałoby to potencjalnie służyć siłom NATO do kolejnego ataku na Syrię, podobnego do odwetu z kwietnia tego roku.

Co więcej, podczas niedawnego spotkania pomiędzy tureckimi dyplomatami, a Ławrowem, Rosja precyzyjnie zilustrowała swoją wizję powojennej Syrii, wolnej od jakichkolwiek sił rebelianckich, z tymi popieranymi przez Turcję włącznie. Turecki odpowiednik Ławrowa, Mevlut Cavusoglu odpowiedział, że z punktu widzenia jego kraju, rebelianci z północnych terenów, nie są terrorystami i nie powinni być traktowani jako cel ataków zbrojnych. Dodatkowo, jakakolwiek interwencja zbrojna w regionie doprowadziłaby do kolejnej katastrofy humanitarnej. Według raportu UNICEF-u, nawet 700 000 osób może być zagrożonych przesiedleniami, jeżeli dojdzie do ofensywy w tym rejonie. Równocześnie, w tym tygodniu w Syrii odbyły się rozmowy pomiędzy polskimi dyplomatami, a rządem syryjskim w sprawie relokacji 100 rodzin uchodźców z powrotem do ich ojczyzny. Zaostrzenie sytuacji w Idlib może pokrzyżować te plany.

Nadchodząca ofensywa

O tym, że groźby dotyczące ataku, zarówno chemicznego jak i konwencjonalnego, nie są bezprzedmiotowe świadczy przemieszczanie się wojsk po obu stronach linii frontu. Siły Syryjskie składające się między innymi z wozów wsparcia bojowego, samobieżnej artylerii rakietowej oraz czołgów zostały przesunięte w stronę pozycji tureckich. Turcy odpowiadają tym samym. W przeciągu ostatniego tygodnia przemieścili 15 transporterów opancerzonych do swojej wysuniętej bazy w miejscowości Murek oraz wysłali 224 dodatkowych żołnierzy do nieokreślonych obszarów w północnej Syrii. Siły w Murek-u zostały powiększone w ostatnim tygodniu o kolejne pojazdy.

Ale Turcja i Syria to nie jedyne państwa zaangażowane w Syryjską wojnę domową. Iran jest kolejnym regionalnym graczem prowadzącym aktywną politykę w tym konflikcie, czy to poprzez swoje regularne siły czy też wspierane przez siebie organizacje zbrojne, jak Hezbollah. Co więcej, 26 sierpnia, Iran i Syria podpisały porozumienie dotyczące współpracy wojskowej, chociaż póki co nie wiadomo jak szeroko będzie ona zakrojona. Dzień później, prezydent Turcji Recep Erdogan spotkał się w Ankarze ministrem ds. zagranicznych Iranu w celu przedyskutowania rozwoju obecnej sytuacji w Syrii, a 28 sierpnia w Moskwie odbyło się spotkanie Tureckiego i Rosyjskiego ministra obrony. Rosyjskie władze zapowiedziały, że prezydent Rosji, Władimir Putin, jest gotów spotkać się ze swoimi odpowiednikami z Turcji i Iranu na trójstronnym spotkaniu, które odbędzie się 7 września w Teheranie.

Rosyjskie manewry morskie

Rosyjskie ministerstwo obrony, niespodziewanie ogłosiło rozpoczęcie ćwiczeń morskich i powietrznych sił w rejonie Morza Śródziemnego. Na chwilę obecną na wspomnianych wodach Rosjanie posiadają jeden krążownik, dwa niszczyciele,  trzy fregaty, trzy korwety, dwa statki desantowe, 2 statki przeciwminowe oraz 2 łodzie podwodne. Fakt, że na pierwszy dzień ćwiczeń nie dotarły wszystkie wspomniane wcześniej siły, może świadczyć o wielkim pośpiechu w jakim ćwiczenia były przygotowywane. Rozlokowanie sił przy wybrzeżu Syryjskim, pod pozorem ćwiczeń, prawdopodobnie ma służyć niedopuszczeniu flot państw NATO, głównie amerykańskiej, do ingerencji w trakcie planowanej ofensywy. Jeżeli USA, Francja, Niemcy i Wielka Brytania nie zareagują zdecydowanie istnieje szansa, że Turcja zostanie zmuszona do opuszczenia zajmowanych przez siebie terenów i pozostawienie rebeliantów samych sobie. Dotknięta bowiem kryzysem walutowym, może nie być w stanie opłacić rozciągniętych w czasie działań zbrojnych.

Rozwój wydarzeń w prowincji Idlib w nadchodzących tygodniach da odpowiedź na wiele pytań: Jak zareaguje NATO na pogarszającą się sytuację w Syrii? Czy Izrael użyje swoich wpływów aby przeciwdziałać postępującemu sojuszowi Syrii i Iranu? Jaka będzie odpowiedź państw Unii Europejskiej? Czy atak chemiczny rzeczywiście nastąpi czy jest jedynie pretekstem do powiększenia swej prezencji w Syrii przez wojska Rosyjskie i Irańskie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here