Denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego – fakt czy iluzja?

325

Dnia 12 czerwca 2018 r. w Singapurze doszło do bezprecedensowego wydarzenia w historii stosunków amerykańsko-północnokoreańskich – głowa państwa USA Donald Trump spotkał się z Kim Dzong Unem. Tym samym postawiono pierwszy krok, który oddalił widmo wojny na Półwyspie Koreańskim. Podczas tego szczytu obie strony przyjęły wspólną, czteropunktową deklarację: 

  1. Stany Zjednoczone i KRL-D zobowiązują się ustanowić nowe relacje zgodnie z pragnieniem narodów obu krajów, aby zapewnić pokój i dobrobyt.
  2. Stany Zjednoczone i KRL-D połączą swoje wysiłki na rzecz zbudowania trwałego i stabilnego systemu pokojowego na Półwyspie Koreańskim.
  3. Potwierdzając deklarację z Panmundżom z dnia 27 kwietnia 2018 r., KRL-D zobowiązuje się podjąć działania zmierzające do całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.
  4. Stany Zjednoczone i KRL-D zobowiązują się do odzyskania szczątków POW / MIA [więźniów wojennych/zaginionych w akcji], w tym do natychmiastowej repatriacji osób już zidentyfikowanych.

Ponadto prezydent Trump i przewodniczący Kim Dzong Un zapowiedzieli wówczas, że niezwłocznie wdrożą postanowienia powyższego oświadczenia i będą kontynuować negocjacje.

Dalsze negocjacje?

Od wspomnianego szczytu minęło już pół roku. Zasadniczym pytaniem jest co udało się osiągnąć obu stronom do tej pory? Bez wątpienia kwestia denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego należy do priorytetów administracji rządzącej w USA, jednak ciągły problem stanowi zagadnienie jak to osiągnąć.

Spotkanie między Kimem a Trumpem przyniosło ocieplenie wzajemnych stosunków. Obie strony zrezygnowały z wojennej retoryki i usiadły przy wspólnym stole, rozpoczynając tym samym negocjacje. Jednak ani USA ani KRL-D nie poczyniły żadnych dalszych przełomowych przedsięwzięć w celu denuklearyzacji półwyspu. Za symboliczny gest można uznać powrót szczątków 55 amerykańskich żołnierzy do USA 26 lipca 2018 roku. Powyższe działania Kim Dzong Una być może należy odczytać jako chęć dalszej współpracy z USA.

Jednak dotychczasowe działania dyplomatyczne Waszyngtonu nie przyniosły spodziewanego efektu. Obecnie od początku lipca 2018 r. strona amerykańska prowadzi żmudne negocjacje z reżimem północnokoreańskim. Sekretarz stanu Mike Pompeo (od 26 kwietnia 2018 r.) w  rozmowach z dziennikarzami podkreśla, że denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego będzie stopniowym, długotrwałym procesem. Niestety jak można było przewidzieć zarówno USA, jak i KRL-D nie będą spieszyć się z realizacją postanowień z przyjętej deklaracji.

Zacieśnienie współpracy pomiędzy KRL-D a Republiką Korei?

Natomiast inaczej sytuacja przedstawia się w Republice Korei, gdzie stosunki między państwami koreańskimi rozwijają się w szybkim tempie. Najlepszy tego przykład stanowiło otwarcie 14 września wspólnego biura łącznikowego w Kaesong. Ponadto kolejnym ważnym krokiem było spotkanie liderów obu państw 18-20 września w Pjongjangu. Podczas niego Kim Dzong Un i Moon Jae In przyjęli kolejne, wspólne porozumienie (tzw. Pyongyang Joint Declaration of September 2018 w tym Agreement on the Implementation of the Historic Panmunjom Declaration in the Military Domain), które ma doprowadzić do denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.  Aby to osiągnąć Korea Północna zobowiązała się do zamknięcia ośrodka rakietowego w Dongchang-ri znajdującego się obecnie pod obserwacją międzynarodowych ekspertów, a także do podjęcia dodatkowych kroków, takich jak demontaż obiektów jądrowych w Yongbyon jednak pod warunkiem, że Stany Zjednoczone „podejmą odpowiednie działania zgodnie z duchem wspólnego oświadczenia USA-KRL-D z 12 czerwca”. Dodatkowo obie strony zobowiązały się przekształcić strefę zdemilitaryzowaną w strefę pokoju i wzmocnić współpracę gospodarczą. Warto tutaj podkreślić, że to już 3. spotkanie pomiędzy najwyższymi przedstawicielami tych państw w tym roku (I – 27 kwiecień 2018 r., II – 26 maj 2018 r.).

Twarda postawa Waszyngtonu

Dla administracji amerykańskiej działania podejmowane przez prezydenta Moon Jae Ina mogą budzić niepokój, ponieważ deklaracja o wzmocnieniu współpracy gospodarczej w tym przyjęcie tzw. Historycznej Deklaracji Panmundżom w dziedzinie wojskowości może być poważnym źródłem konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Koreą Południową, które Korea Północna prawdopodobnie wykorzysta na swoją korzyść. Nie od dzisiaj wiadomo, że sankcje jako środek wywierania presji na reżim północnokoreański nie cieszą się popularnością wśród elit rządowych w Seulu. W tym kontekście USA pozostają nieugięte o czym świadczyć może niedawna decyzja z 10 grudnia 2018 r. o nałożeniu sankcji na trzech funkcjonariuszy z KRL-D, w tym na pomocnika przywódcy Kim Dzong Una, w odpowiedzi na łamanie praw człowieka i cenzurę. Sankcje dotknęły m.in. Choe Ryong-hae (wiceprzewodniczącego Partii Pracy Korei), Jong Kyong-thaek (ministra bezpieczeństwa państwa) i Pak Kwang-ho (dyrektora Departamentu Propagandy i Agitacji Partii), co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem reżimu północnokoreańskiego:

Sankcje nałożone na trzech północnokoreańskich urzędników są aktem ohydnej wrogości wobec ducha szczytu w Singapurze między Koreą Północną a USARodong Sinmun – oficjalny organ prasowy Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei.

W konsekwencji pod znakiem zapytania stoi kolejny, nieoficjalnie zaplanowany na 2019 r. szczyt pomiędzy Donaldem Trumpem a Kim Dzong Unem. Co ciekawe jeszcze nie dawno (8 października 2018 r.) głowa państwa amerykańskiego pisała na twitterze:

Z niecierpliwością czekam na ponowne spotkanie z Kimem w najbliższej przyszłości.

W związku z powyższym proces denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego może zakończyć się niepowodzeniem. W ocenie autora Stany Zjednoczone nie powinny oczekiwać od Korei Północnej, że ta wzorem Libii porzuci atomowe ambicje. Wręcz przeciwnie praktyka polityczna ostatnich lat pokazała determinację reżimu północnokoreańskiego, który za wszelką cenę, pomimo głodu obywateli i nałożonych sankcji gospodarczych, rozwijał technologię rakietową i broń masowego rażenia. Co ciekawe reżim za każdym razem podkreślał, że ma suwerenne prawo do opracowywania własnych programów militarnych.

W tym kontekście pojawiają się głosy, że USA i Republika Korei powinny nakłonić KRL-D do przekształcenia tamtejszego programu atomowego na użytek cywilny. W tym wypadku eksperci amerykańscy nieoficjalnie mówią o przywróceniu projektu KEDO (Koreańska Organizacja Rozwoju Energetyki Półwyspu Koreańskiego), który został porzucony przez administrację George’a W. Busha.

Cywilny program atomowy dla KRL-D?

Biorąc pod uwagę dyplomatyczne uniki ze strony reżimu północnokoreańskiego Donald Trump powinien rozważyć taką możliwość. Przekształcenie militarnego programu atomowego na cele cywilne przyniosłoby KRL-D wiele korzyści. Przede wszystkim skorzystaliby na tym zwykli mieszkańcy Korei Północnej, którzy pozbawieni są systematycznych dostaw prądu. Poza tym powyższa zmiana wpłynęłaby pozytywnie na relacje na linii Pjongjang-Seul-Waszyngton.

Całkowita denuklearyzacja Korei Północnej w ramach tzw. wariantu libijskiego jest nierealnym celem. Po pierwsze, jak autor zaznaczył powyżej, KRL-D nie zrezygnuje z programu, w który zainwestowała olbrzymie środki finansowe. Po drugie likwidacja takiego programu okazałaby się ogromnym przedsięwzięciem. Według różnych danych reżim północnokoreański posiada ok. 30 bomb atomowych. Poza tym broń jądrowa nie jest jedynym problemem, ponieważ w ostatnich latach rozbudowano także arsenał rakiet międzykontynentalnych oraz północnokoreańską armię przezbrajano w nowocześniejsze wyposażenie. W konsekwencji nieprawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym Kim Dzong Un podpisuje się de facto pod rozbrojeniem własnego państwa.

Nie od dzisiaj wiadomo, że mimo uścisków dłoni i serdecznych uśmiechów Kim Dzong Un nie ufa Stanom Zjednoczonym i to on oczekuje od nich zdecydowanych kroków (m.in. zniesienia sankcji gospodarczych). W tym aspekcie identyczne stanowisko zajmuje Waszyngton, który pamięta jak KRL-D nie wywiązywała się z podpisanych porozumień. W efekcie jak zaznaczył niedawno amerykański gen. Vincent Brooks, będący w latach 2016-2018 dowódcą połączonych sił amerykańsko-koreańskich w ramach United States Forces Korea:

Pod wieloma względami brak zaufania jest prawdziwym wrogiem, którego musimy pokonać (…) aby zbudować zaufanie, trzeba podjąć pewne ryzyko, i to jest właśnie miejsce, w którym jesteśmy teraz.

W ocenie autora Stany Zjednoczone mogłyby wykorzystać ten fakt na swoją korzyść i zaproponować pomoc Pjongjangowi przy przekształceniu obecnego programu atomowego z torów militarnych na cele cywilne, co byłoby sygnałem dobrej woli i poważnym krokiem w budowaniu partnerskich relacji. Dopiero wtedy USA miałyby podstawę do tego by liczyć na większy kompromis ze strony Korei Północnej, ponieważ na obecnym etapie Kim Dzong Un nie może zrobić większych ustępstw bo zostanie to odczytane w jego otoczeniu za słabość.

Chociaż cywilny program atomowy może budzić sporo kontrowersji, zwłaszcza w państwie o totalitarnym ustroju, to jednak wariant libijski w tym przypadku nie wchodzi w grę. Na dzień dzisiejszy KRL-D dysponuje ogromnym arsenałem atomowym i rakietowym. Bez wątpienia obecna broń jądrowa jest o wiele bardziej groźniejsza niż ta, która została zastosowana w 1945 r. na Hiroszimę i Nagasaki.

***

Podsumowując, jedynie współpraca oparta na przejrzystych zasadach i dobrej woli obu stron może przynieść postęp w dalszych negocjacjach, a w przyszłości całkowity pokój w regionie Azji Północno-Wschodniej. Jednak należy pamiętać, że w przeszłości Korea Północna, zwłaszcza gdy rządy sprawował Kim Dzong-Il, łamała zawarte porozumienia. Czy podobnie będzie z Kim Dzong-Unem? Trudno ocenić, ponieważ obecna odwilż w relacjach między państwami koreańskimi jest faktem, a nie życzeniem. Jeśli reżim zdecyduje się na powrót do wojennej retoryki to sporo może stracić (m.in. zaognienie sankcji gospodarczych, które i tak już są wysokie, trudna normalizacja stosunków z Republiką Korei).

W ocenie autora jakiekolwiek podejmowane działania wobec Korei Północnej muszą iść z przestrzeganiem prawa międzynarodowego. W tym wypadku Stany Zjednoczone powinny dodatkowo zaangażować ONZ i MAEA (Międzynarodową Agencję Energii Atomowej), by proces denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego stał się faktem.

 

 

PODZIEL SIĘ
Absolwent studiów magisterskich na kierunku Historia, Studia Azjatyckie i licencjackich na kierunku Stosunki Międzynarodowe (specjalizacja: dyplomacja współczesna) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Miłośnik dziejów nowożytnej Europy. Główne obszary zainteresowań: polityka USA wobec Półwyspu Koreańskiego, polityka zagraniczna państw koreańskich, stosunki polityczno-gospodarcze pomiędzy ChRL a KRL-D.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here