II szczyt Trump-Kim: co osiągnięto?

775

W dniach 27 i 28 lutego 2019 r. odbyło się kolejne spotkanie pomiędzy Donaldem Trumpem a Kim Dzong-Unem. Podobnie jak w Singapurze jako główną kwestię podnoszono denuklearyzację Półwyspu Koreańskiego. Jednak w przeciwieństwie do ubiegłorocznego szczytu (czerwiec 2018 rok) obecny zakończył się impasem. Co go spowodowało oraz w jakim kierunku zmierzają wzajemne relacje amerykańsko-północnokoreańskie?

Przeciągające się rozmowy

Przeprowadzony w Singapurze 12 czerwca 2018 r. szczyt położył silny fundament pod przyszłe rozmowy pomiędzy USA a KRL-D. Jednak od tamtego momentu żadna ze stron nie postawiła zdecydowanych kroków by denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego stała się faktem, a wręcz przeciwnie przyjęta przez Waszyngton i Pjongjang wspólna deklaracja de facto nie wiele różniła się od podpisanych dokumentów w 2005 (tzw. Wspólne Oświadczenie) i 2007 (Porozumienie Pekińskie) r., kiedy Koreą Północną rządził Kim Dzong-Il.

W ostatnich miesiącach rozmowy utknęły w martwym punkcie, ponieważ Korea Północna odmówiła amerykańskim negocjatorom spełnienia żądania dostarczenia szczegółowego spisu swoich programów jądrowych i rakietowych. Kim Dzong-Un jasno wyjaśnił, że sprzeciwia się przedstawieniu Stanom Zjednoczonym listy wszystkich obiektów. Zamiast tego Pjongjang nalegał, aby Waszyngton zniósł sankcje gospodarcze wobec Korei Północnej i zaoferował gwarancję bezpieczeństwa odizolowanemu reżimowi, zanim ten podejmie dalsze ustępstwa względem USA.

Pomimo tego, żadna ze stron nie chciała zrezygnować z dalszych rozmów. W efekcie już w styczniu 2019 r. doszło do spotkania w tzw. Oval Office Trumpa z Kim Yong Chol’em (główny negocjator z KRL-D) gdzie uzgodniono, że dojdzie do kolejnego wspólnego szczytu. W tym kontekście ogłoszenie kolejnego spotkania z Kim Dzong-Unem potwierdziło zaangażowanie Trumpa w strategię, zgodnie z którą pokłada on wiarę we własne umiejętności negocjacyjne, aby zakończyć lata nieufności i bezmyślnych rozmów między dyplomatami niższego szczebla i przejść do zawarcia umowy z Koreą Północną o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

Wobec II szczytu żywiono pewne nadzieje, że tym razem obie strony zrobią wspólny krok naprzód. W tym wypadku władze Republiki Korei mówiły wprost o takich oczekiwaniach:

Spodziewamy się, że ten szczyt między Koreą Północną i Stanami Zjednoczonymi będzie punktem zwrotnym dla budowania trwałego pokoju na Półwyspie Koreańskim” – Kim Eui-Keum, rzecznik Blue House w Republice Korei.

Wietnam w roli gospodarza

Socjalistyczna Republika Wietnamu okazała się doskonałym miejscem do zorganizowania takiego przedsięwzięcia z kilku powodów. Po pierwsze Kim Dzong-Un z uwagi na swoje bezpieczeństwo woli podróżować do krajów, z którymi KRL-D ma przyjazne stosunki. Dodatkowym atutem jest fakt, że do dnia dzisiejszego Wietnam (podobnie jak Chiny) pozostaje państwem o porządku komunistycznym. Wobec tego bliskie pokrewieństwo ustrojowe zachęciło Kima by II szczyt odbył się właśnie tutaj.

Kolejny kluczowy czynnik stanowi historia Wietnamu. W trakcie trwania zimnej wojny państwo to stanowiło obiekt rywalizacji wpływów amerykańskich, radzieckich i chińskich, co spowodowało podział samego Wietnamu na dwa przeciwstawne sobie państwa – Demokratyczną Republikę Wietnamu na Północy oraz Republikę Wietnamu na Południu. Ostatecznie zwyciężyła opcja komunistyczna, która nie utrzymywała relacji ze Stanami Zjednoczonymi aż do końca lat 90. XX wieku. Oficjalne stosunki nawiązano dopiero 12 lipca 1995 roku. Warto tutaj zaznaczyć, że Wietnam nie poszedł śladami Korei Północnej tylko na wzór Chińskiej Republiki Ludowej przeprowadził szereg liberalnych reform gospodarczych, zachowując jednak ustrój komunistyczny. W tym kontekście historia Wietnamu, jak i kroki podjęte przez tamtejszy reżim komunistyczny mogą stanowić lekcję dla Kim Dzong Una, że nie wszędzie przemiany gospodarczo-społeczne doprowadzają do obalenia dyktatury.

Ostatnim czynnikiem, który wpłynął na wybór Wietnamu jest jego pozycja w stosunkach międzynarodowych. W przeszłości Hanoi było miejscem organizacji takich wydarzeń jak APEC VIETNAM 2017 czy World Economic Forum. Nie bez powodu Waszyngton, prowadząc jednocześnie negocjacje z Pjongjangiem, wykorzystał sprzyjające okoliczności i zawarł szereg umów handlowych z tamtejszym rządem, co zostanie rozwinięte w dalszej części niniejszej analizy.

Pierwsza strona medalu

Stanowisko Stanów Zjednoczonych wobec Korei Północnej nie uległo zmianie. Waszyngton od szczytu w Singapurze wciąż utrzymuje wysokie sankcje gospodarcze wobec reżimu północnokoreańskiego. Mimo toczących się rozmów i wymiany korespondencji pomiędzy Donaldem Trumpem a Kim Dzong-Unem wydaje się, że USA nie chcą powtórzyć błędu z przeszłości, kiedy to administracja amerykańska poszła na ustępstwa wobec KRL-D a ta nie zaoferowała nic w zamian.

Pierwszy dzień szczytu w Wietnamie dawał nadzieję, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Korea Północna są przygotowane do negocjacji oraz mają wizję w jaki sposób powinna przebiegać denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego.  Biorąc pod uwagę fakt, że obie strony były reprezentowane przez czołowych polityków (USA: Donald Trump, Mike Pompeo – sekretarz stanu, Mick Mulvaney – asystent prezydenta i pełniący obowiązki szefa sztabu; KRL-D: Kim Dzong-Un, wspomniany wcześniej Kim Yong Chol oraz Ri Yong Ho – minister spraw zagranicznych) dziwić może sytuacja w której nie udało się osiągnąć jakiegokolwiek porozumienia.

W ocenie autora administracja Trumpa ma daleko idące oczekiwania względem Kim Dzong-Una. Przyjazne gesty i słowa amerykańskiego prezydenta wobec lidera północnokoreańskiego takie jak: „wspaniale jest być tu teraz z tobą, mieliśmy bardzo udany pierwszy szczyt […] „myślę, że będziesz miał niesamowitą przyszłość dla swojego kraju, jesteś świetnym przywódcą” mogą niekorzystnie wpłynąć na wizerunek samych Stanów Zjednoczonych. W tym kontekście należy dodać, że Donald Trump nie uciekł od niewygodnych pytań m.in. śmierć Otto Warmbiera była kwestią podnoszoną przez dziennikarzy.  

Jakiś czas temu rodzice zamordowanego studenta oskarżyli rząd Korei Północnej o torturowanie ich syna i spowodowanie jego śmierci. Co ciekawe Trump omawiał tę kwestię z Kim Dzong-Unem. Jednak jego odpowiedź wzbudziła zdziwienie, ponieważ dał do zrozumienia, że Kim Dzong-Un nie wiedział dokładnie o tym co się działo z amerykańskim obywatelem:

Parę złych rzeczy przydarzyło się Ottonowi (…) Nie wierzę, że on o tym wiedział, czuł się źle, czuł się bardzo źle z tym (…) Nie wierzę, by pozwolił, aby tak się stało.

Druga strona medalu

Pomimo braku postępu w kwestii denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego należy zwrócić uwagę na rosnące zainteresowanie osobą Kim Dzong-Una. Drugi szczyt był pierwszą okazją do wymiany zdań z amerykańskimi dziennikarzami. Zapytany czy jest gotów całkowicie zrezygnować z arsenału nuklearnego odpowiedział przez tłumacza, że: „Jeślibym tego nie chciał zrobić, nie byłoby mnie tu teraz” na co wtórował Trump: „To dobra odpowiedź, wow, to może być najlepsza odpowiedź, jaką kiedykolwiek słyszałeś”.

Inne ciekawe pytanie w stronę Kima zadał David Nakamura z Washington Post czy KRL-D uda się zawrzeć porozumienie z USA. W odpowiedzi Kim powstrzymał się od konkretnych obietnic: „Jest zbyt wcześnie, by to powiedzieć, ale nie powiedziałbym, że jestem pesymistą”. Następnie dodał, że spodziewa się dobrych wyników.

W ocenie autora Kim Dzong-Un podczas pobytu w Hanoi chciał, aby USA zmniejszyły sankcje gospodarcze lub zaproponowały jakieś nowe rozwiązania. Niestety jak można było przypuszczać administracja amerykańska nie zrobiła takiego kroku: „Zasadniczo chcieli, aby sankcje zostały zniesione w całości, a my nie mogliśmy tego zrobić”. W konsekwencji obie strony nie uchwaliły żadnego nowego dokumentu ani nawet nie opracowały szczegółowego harmonogramu denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

Konsekwencje szczytu w Hanoi

Joseph Y. Yun, specjalny przedstawiciel ds. polityki Korei Północnej w latach 2016-2018, pytany przez dziennikarzy oświadczył, że nagłe zakończenie szczytu mówi o jego braku przygotowania. W tym wypadku nie sposób się nie zgodzić z tym stwierdzeniem, ponieważ problem atomowych zbrojeń KRL-D pozostaje tematem wciąż aktualnym i trudnym przedsięwzięciem do rozwiązania.

Zapoczątkowana w 2017 r. przez Donalda Trumpa tzw. kampania „maksymalnego nacisku” zmusiła reżim północnokoreański do stołu negocjacyjnego. Jednak obecnej ekipie rządzącej w Waszyngtonie brakuje pewnej, spójnej wizji w jaki sposób powinien przebiegać proces denuklearyzacji. Na pytanie dziennikarzy czy amerykańska administracja rozważa otwarcie własnego przedstawicielstwa w Pjongjangu Trump tylko zaznaczył, że wydaje się to dobrym pomysłem. Jednak konkretnych działań wciąż brakuje. Zamiast tego pojawiają się zarzuty wobec urzędującego prezydenta, że swoim postępowaniem nie buduje traktatów nuklearnych tylko je wysadza (słowa Akiry Kawasakiego z Międzynarodowego Komitetu ds. Zniesienia Broni Jądrowej).

W tej sytuacji Stany Zjednoczone mogą utracić inicjatywę, ponieważ coraz większe zainteresowanie problemem północnokoreańskim wykazuje Chińska Republika Ludowa, Republika Korei i Federacja Rosyjska. Nie bez powodu Chiny będące największym partnerem handlowym Korei Północnej i długoletnim sojusznikiem, chętnie demonstrują swój wpływ na Pjongjang i – być może – wykorzystują go jako dźwignię w negocjacjach handlowych ze Stanami Zjednoczonymi. Natomiast Rosja podejmuje działania na polu energetycznym, wznawiając rozmowy z Seulem na temat budowy gazociągu, który miałby przebiegać przez terytorium Korei Północnej, aby połączyć Rosję z Koreą Południową. Warto tutaj dodać, że Moskwa nieoficjalnie zaproponowała KRL-D pomoc w przekształceniu elektrowni atomowej na cele cywilne. Na większe trudności w relacjach z Koreą Północną napotyka tylko Japonia, której stanowisko pokrywa się z rządem amerykańskim, aczkolwiek premier Shinzo Abe nie wyklucza możliwości spotkania się z Kim Dzong-Unem.

***

Drugi szczyt pomiędzy Donaldem Trumpem a Kim Dzong-Unem zakończył się niepowodzeniem. W rozmowie z dziennikarzami sekretarz stanu Mike Pompeo oświadczył, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un nie był przygotowany do spełnienia wszystkich żądań USA, aczkolwiek wyraził gotowość do denuklearyzacji niektórych części kraju.

Niewątpliwie działania dyplomatyczne, w przeciwieństwie do gróźb, przyczyniły się do znaczącego postępu w stosunkach na linii Waszyngton-Pjongjang. To jednak  brak jakiegokolwiek porozumienia czy harmonogramu działań zmierzających do denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego stawiają pytanie co do sensu kolejnych spotkań.

Chociaż powyższego problemu nie można rozwiązać z dnia na dzień to jednak USA powinny opracować strategię, która przyspieszy denuklearyzacje, ponieważ czas gra na niekorzyść Stanów Zjednoczonych, z czego zdaje sobie sprawę obecna administracja amerykańska.

Bez wątpienia obie strony będą kontynuować dialog w przyszłości – w tym celu już działają odpowiednie zespoły robocze. Kim Dzong-Un dał słowo Trumpowi, że nie zamierza testować rakiet ani broni nuklearnej w najbliższym czasie, na co prezydent USA odpowiedział: „Ufam mu i trzymam go za słowo. Mam nadzieję, że to prawda”.

W ocenie autora największym beneficjentem tego szczytu okazało się państwo wietnamskie, które chce odgrywać co raz większą rolę w regionalnej dyplomacji. Zorganizowany szczyt w Hanoi przejdzie do historii jako wydarzenie promujące pokój. Ponadto, jak zaznaczył autor wcześniej w trakcie negocjacji USA podpisały szereg ważnych porozumień o charakterze gospodarczym, m.in. wietnamskie linie Bamboo Airways zgodziły się kupić dziesięć 787 Dreamlinerów od amerykańskiego producenta Boeinga, a Vietnam Airlines i Saber podpisały memorandum o dostarczaniu rozwiązań technologicznych.

W tym kontekście działania Waszyngtonu można odczytać dwuznacznie. W przeszłości USA i Wietnam były do siebie wrogo nastawione, a obecnie nie tylko utrzymują przyjazne stosunki dyplomatyczne, ale również podpisują szereg korzystnych umów handlowych. W podobny sposób mogłyby się ułożyć relacje Stanów Zjednoczonych z Koreą Północną, gdyby tylko ta brała przykład z Socjalistycznej Republiki Wietnamu.

PODZIEL SIĘ
Absolwent studiów magisterskich na kierunku Historia, Studia Azjatyckie i licencjackich na kierunku Stosunki Międzynarodowe (specjalizacja: dyplomacja współczesna) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Miłośnik dziejów nowożytnej Europy. Główne obszary zainteresowań: polityka USA wobec Półwyspu Koreańskiego, polityka zagraniczna państw koreańskich, stosunki polityczno-gospodarcze pomiędzy ChRL a KRL-D.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here