Wojna w Jemenie: wieloletni konflikt wciąż zbiera żniwo

338

Trwająca od 2015 roku wojna domowa w Jemenie była jednym z tematów ostatniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Konflikt określany jest przez przedstawicieli Narodów Zjednoczonych jako jeden z najpoważniejszych i najtragiczniejszych we współczesnym świecie. A na rychłą poprawę sytuacji nie można liczyć.

Na wybuch wojny złożyło się szereg czynników i trudno jednoznacznie wskazać casus belli. Wraz z odejściem od władzy prezydenta Alego Abdallaha Saliha na fali Arabskiej Wiosny w 2011 roku nasiliła się trwająca od 2004 rebelia szyickiego ruchu Ansar Allach, powszechnie znanych jako Huti. Ruch ten, wykorzystując osłabienie pozycji krajowego rządu, przejętego przez prezydenta Abdrabuha Mansura Hadiego oraz wsparcie ze strony Iranu doprowadził w 2015 do zamachu stanu i przejął władzę w stolicy kraju – Saanie. Po stronie obalonego rządu stanęły lokalne mocarstwa arabskie: w wojnę domową zaangażowała się bezpośrednio Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie wspierane Stany Zjednoczone i koalicję państw arabskich. Konflikt stał się jednym z kluczowych czynników destabilizujących region. Aktualnie północ kraju pozostaje pod władzą rebeliantów Huti, a południe pod kontrolą rozlicznych milicji sprzyjających rządowi Hadiego oraz sił saudyjskich i emirackich.

Wojna przeciw gospodarce

Obecnie przedstawiciele Programu ds. Rozwoju przy ONZ szacują, że gdyby wojna zakończyła się w 2019 roku, straty sięgnęłyby 88,8 miliardów USD natomiast kolejna dekada działań zbrojnych pozostawiłaby 71 procent populacji w skrajnym ubóstwie, 84 procent w stanie niedożywienia, a straty gospodarcze osiągnęłyby pułap 657 miliardów USD. Raport powstały na potrzeby Organizacji Narodów Zjednoczonych wskazuje, że wojna wywołana przez Huti nie tylko hamuje rozwój Jemenu, ale spowodowała powrót do sytuacji ekonomicznej sprzed ponad 20 lat. Jak twierdzi cytowany przez Associated Press Auke Lootsma, reprezentant Jemenu w Programie Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju: „Nawet jeśli pokój zostanie osiągnięty jutro, to powrót do poziomu rozwoju gospodarczego sprzed wojny zajmie krajowi całe dekady”.

Kryzys humanitarny

Działania zbrojne znacznie utrudniają dostarczenie pomocy humanitarnej cywilom i uchodźcom wewnętrznym, którzy porzucają tereny najbardziej zagrożone atakiem którejś ze stron. A liczba ofiar wymagających pomocy wciąż rośnie. Al-Jazeera podaje, że zdaniem zagranicznych obserwatorów życie w jemeńskiej wojnie domowej straciło już około 70 tysięcy ludzi, z czego aż 10 tysięcy zaledwie w ciągu ostatnich pięciu miesięcy, tj. od października 2018. ONZ szacuje, że każdego tygodnia 2018 roku do grona ofiar dołączało średnio 100 zabitych lub ciężko rannych, z czego jedną piątą stanowiły dzieci.

Sytuację dodatkowo pogarsza rozwijająca się w Jemenie epidemia cholery. Ta wywoływana przez przecinkowce choroba, która zaatakowała kraj w 2016 roku, zabiła już ponad 3000 osób. Obecnie podejrzewa się, że w Jemenie może znajdować się nawet blisko 200 tysięcy zarażonych, ale organizacje medyczne nie mogą dotrzeć do wszystkich – wskazuje France24, powołując się na dane Oxfamu.

W ostatnich miesiącach liczba ofiar wśród ludności cywilnej spada, co spowodowane jest ograniczeniem skali działań bojowych w wyniku negocjacji podjętych w Sztokholmie w grudniu ubiegłego roku. Huti spełnili także deklarację wycofania wojsk z głównych portów Morza Czerwonego, co umożliwi dostarczenie przez Narody Zjednoczone koniecznej pomocy. Przedstawiciele ONZ z niepokojem patrzą jednak na kruchość zawartego porozumienia.

Walcząc z kulturą

Gospodarka i ludzkie zdrowie to jednak nie jedyne kwestie, które po zakończeniu wojny będą wymagały gruntownej odbudowy. Dziennikarzom z Asharq Al-Awsat udało się dotrzeć do jemeńskich artystów, którzy pod rządami Huti od lat są prześladowani i mordowani. Członkowie Najwyższej Rady Politycznej niszczą dotychczasowe życie kulturalne Jemenu, a zagrabione dzieła sztuki wykorzystują do finansowania swojej działalności, sprzedając je na międzynarodowym czarnym rynku. Dziennikarze wskazują, że Huti więżą i zabijają twórców (pisarzy, muzyków, malarzy), twierdząc, że w ten sposób wprowadzają nową kulturę. Dopuszczają się przy tym niszczenia lub wyprzedawania nie tylko samych dzieł sztuki, ale także instrumentów muzycznych czy stanowisk archeologicznych. Kontrola nad instytucjami centralnymi, w tym Ministerstwem Kultury Jemenu, ułatwia cały proceder i nadaje mu metodycznego charakteru.

Nikt nie jest bez winy

Należy jednak pamiętać, że nie tylko Huti przyczyniają się do niszczenia kraju. Od początku otwartej wojny organizacje międzynarodowe z ONZ na czele wskazują na naruszanie praw humanitarnych przez pozostającą pod saudyjskim dowództwem koalicję. W 2016 roku Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych wskazywała na konieczność przeprowadzenia niezależnego śledztwa, w związku z podejrzeniem popełnienia przez wojska koalicji zbrodni wojennych – między innymi bombardowania celów cywilnych, wykorzystywania bomb kasetowych i (przypuszczalnie) białego fosforu czy wykorzystywania dzieci-żołnierzy w oddziałach piechoty.

Oficjalnie śledztwa nie przeprowadzono, i chociaż Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej nalegało, aby koalicyjne armie powstrzymały się przed niszczeniem portów lotniczych i morskich, żeby umożliwić niosącym wsparcie członkom Czerwonego Półksiężyca i innych organizacji dotarcie do potrzebujących, to wciąż Arabia Saudyjska dyktuje warunki głównych działań wojennych. Z kolei senat USA w marcu 2019 przegłosował wycofanie amerykańskich wojsk z koalicji, jednak decyzja nie została jeszcze sfinalizowana przez prezydenta Donalda Trumpa.

Wyniszczony przez wojnę i podzielony zarówno etnicznie, jak i religijnie kraj, chociaż rzadziej niż Syria pojawia się w mediach, stanowi arenę jednego z najbardziej brutalnych konfliktów współczesnego świata. Konfliktu podsycanego przez Iran i Arabię Saudyjską, które nad wypalonym Jemenem walczą o dominację w regionie. Kto to starcie wygra i czy w ogóle będzie można mówić w tej sytuacji o zwycięzcach, trudno w tym momencie orzec. Jednak prowadzone w grudniu 2018 roku w Sztokholmie negocjacje dają nadzieję na złagodzenie konfliktu. Czy te nadzieje okażą się płonne, zobaczymy w najbliższych miesiącach.

PODZIEL SIĘ
mm
Antropolog, student ostatniego roku w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w badaniach mobilności, migracji oraz relacji międzyetnicznych. Od niedawna związany również z EastAnalytics.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here