Nie dla ekstradycji do Chin kontynentalnych – Hongkong protestuje

282

W niedzielne popołudnie mieszkańcy Hongkongu rozpoczęli masowe protesty przeciwko zaostrzeniu prawa, które umożliwi ekstradycję podejrzanych o popełnienie przestępstwa do kontynentalnych Chin. W demonstracji wzięło udział około miliona osób, są zatrzymani.

Co siódmy mieszkaniec Hongkongu wziął udział w masowej akcji protestacyjnej – największym proteście ulicznym, jaki widziało miasto, o ile szacunki organizatorów nie są przesadzone. Tłumy w Parku Wiktorii zebrały się, aby wyrazić swój sprzeciw wobec prochińskiej polityki szefowej administracji, Carrie Lam.

Proponowane przez nią prawo, które wkrótce ma zostać przegłosowane przez parlament dawnej brytyjskiej kolonii, umożliwi ekstradycję przestępców m.in. do kontynentalnych Chin. Mieszkańcy Hong Kongu obawiają się, że chińskie sądownictwo nie zagwarantuje im sprawiedliwego procesu, a przepisy dadzą pole do nadużyć i wydawania władzom centralnym przebywających na terytorium Hong Kongu opozycjonistów walczących z Komunistyczną Partią Chin.

Tysiące na ulicach

Dane dotyczące ilości protestujących są mocno rozbieżne – miejska policja mówi o 240 tysiącach manifestantów w szczytowym momencie, zaś organizatorzy podają liczbę na poziomie 1,03 miliona. Nie ulega jednak wątpliwości, że pomysłom Carrie Lam sprzeciwia się niemal całe miasto. Pod hasłem „Nie dla ekstradycji do Chin, nie dla złego prawa!” demonstranci usiłowali dostać się do budynku parlamentu, doszło do starć z policją. Służby podały informację o siedmiu zatrzymanych osobach. W nocy starcia z policją zaostrzyły się.

Politycy opozycyjnych partii sugerują, że pod tak silnej presji szefowa administracji Hongkongu powinna ustąpić. Tymczasem Carrie Lam, odniosła się do protestów w trakcie konferencji prasowej. „Ustawa nie powstała z inicjatywy rządu ludowego i w żaden sposób nie będzie naruszać praw i wolności, którymi cieszą się mieszkańcy terytorium”, oświadczyła. Jej stanowisko nie uspokoiło jednak protestujących.

Sam rząd chiński również odniósł się do protestów, twierdząc, że zostały one zorganizowane przez „obce siły”, w celu zakłócenia procesu integracji Hong Kongu z resztą kraju, która zaczęła się w 1997 roku, po wycofaniu się Brytyjczyków z wyspy.

Na arenie międzynarodowej

Ostatni brytyjski gubernator Hongkongu Chris Patten przyznał, że nowelizacja stanowi „okrutny cios dla praworządności”. Swoje zaniepokojenie wyrazili także rządzący krajów zachodnich oraz migranci z Hong Kongu mieszkający w różnych częściach świata, między innymi w Kanadzie, pod chińską ambasadą w Vancouver.

Kolejny protest na wyspie zostanie zorganizowany we środę. Przeciwnicy zaostrzonych przepisów o ekstradycji liczą na to, że administracja Carrie Lam ugnie się pod presją mieszkańców i odrzuci nowelizację. Przypomnijmy, że aż do 2047 roku miasto cieszy się specjalną autonomią w ramach Chińskiej Republiki Ludowej. Jeśli ustawa zostanie przegłosowana, niezależność hongkońskiego sądownictwa może zostać poważnie naruszona.

PODZIEL SIĘ
mm
Antropolog, student ostatniego roku w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w badaniach mobilności, migracji oraz relacji międzyetnicznych. Od niedawna związany również z EastAnalytics.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here