Koniec wojny handlowej jeszcze nie nadszedł

391

Ogłoszone podczas szczytu G20 w Osace porozumienie pomiędzy Donaldem Trumpem i Xi Jinpingiem to nie koniec wojny handlowej. Prezydent USA, po raz drugi w ciągu pół roku, zawiesił wprowadzenie wyższych ceł na towary z Chin. Nie oznacza to jednak, że oba państwa są bliżej porozumienia.

Jeszcze na początku maja wielu komentatorów wskazywało, że zbliża się koniec wojny handlowej. Trwało wtedy pierwsze zawieszenie wprowadzenia ceł, zapoczątkowane w grudniu 2018 roku. Prezydent Trump ogłosił jednak, że negocjacje nie idą w oczekiwanym kierunku i podwyższył stawki dla chińskich towarów o wartości 200 mld USD z 10% do 25%. Najbardziej prawdopodobną przyczyną takich działań było wycofanie się strony Chińskiej z wcześniejszych ustaleń. Miało to być wpisanie elementów porozumienia do prawa chińskiego oraz zgoda na mechanizm weryfikacji realizacji umowy. Do tej pory cła w wysokości 25% zostały wprowadzone na towary o łącznej wartości ok. 260 mld USD.

Drugie zawieszenie wprowadzenia ceł powstrzymuje ich wprowadzenie na nieopodatkowany do tej pory import z Chin. Obejmuje on towary o wartości ok. 300 mld USD. Publicznie nie zostały podane zostały żadne oczekiwania wobec terminu osiągnięcia końcowego porozumienia. Dodatkowo prezydent Trump zgodził się na wycofanie restrykcji wobec amerykańskich firm współpracujących z firmą Huawei.

 Krok do tyłu

Zawieszenie wprowadzenia ceł jest przede wszystkim chwilą oddechu dla Chin. Z jednej strony, mają one więcej czasu na negocjacje z USA, a potencjalnie nawet mogą uniknąć eskalacji konfliktu. Z drugiej strony, jeden z liderów wśród chińskich spółek wysokiej technologii uniknął gigantycznych strat. Jeszcze dwa tygodnie temu założyciel firmy, Ren Zhengfei, przewidywał spadek przychodów Huawei o 30 mld USD w stosunku do dwuletnich prognoz. Miały być one efektem zablokowania dostępu do amerykańskich technologii, m.in. dostaw podzespołów i systemu operacyjnego Android. Sytuacja gospodarcza Chin jest w obecnej chwili niepewna, dlatego porozumienie musiało zostać przyjęte z ulgą w Zhongnanhai.

Dla Stanów Zjednoczonych jest to jednak krok do tyłu. Nie tylko nie były w stanie uzyskać żadnego ustępstwa ze strony Chin, a nawet same poluzowały swoje stanowisko. Może to wynikać z rosnącego niezadowolenia wobec polityki Trumpa w samych Stanach. Działania odwetowe Chin były nakierowanie w pierwszej kolejności na bazę wyborczą prezydenta. Co więcej, rezydent Białego Domu może zaklinać rzeczywistość powtarzając, że dzięki cłom budżet USA otrzymuje miliardy dolarów z Chin, ale prawda jest zupełnie inna. To ostatecznie na konsumentach spoczywa koszt oclonych produktów, a najbardziej odczuwają go osoby o niskiej sile nabywczej.

Echo ZTE

Strategicznym błędem ze strony USA jest wycofanie się z restrykcji wobec Huaweia. Przez kilka miesięcy administracja Trumpa ostrzegała sojuszników przed używaniem produktów tej firmy z uwagi na zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. Teraz jednak sprawdziły się obawy, że ta zagrywka była tylko kartą przetargową w negocjacjach handlowych. Takie działanie może prowadzić do obniżenia poziomu zaufania wobec Waszyngtonu. Elementem ubocznym mogą też być spięcia pomiędzy Białym Domem a Kongresem. Senator Marco Rubio, jeden z najbardziej wpływowych członków legislatury, zapowiedział wprowadzenie restrykcji wobec tej firmy poprzez prawodawstwo amerykańskie. W jego opinii zostanie ono przegłosowane wystarczającą większością, aby zablokować potencjalne weto prezydenta.

Sytuacja przypomina działania Trumpa wobec innej chińskiej firmy z branży telekomunikacji – ZTE. W lipcu 2018 roku zniósł on po trzech miesiącach restrykcje wobec sprzedawania jej podzespołów wyprodukowanych w USA. W ten sposób prawdopodobnie uratował spółkę przed bankructwem. W zamian jednak nie udało się prezydentowi Trumpowi uzyskać żadnych ustępstw ze strony Chin, więc po kilku tygodniach zdecydował się na eskalację działań.

To nie koniec wojny handlowej

Sytuacja wewnętrzna w obu państwach się komplikuje. Zbliżające się wybory w Stanach Zjednoczonych w połączeniu z nieprzewidywalną polityką Donalda Trumpa bez wątpienia odbiją się na dalszych negocjacjach. Również w Chinach pojawia się coraz więcej półoficjalnych i nieoficjalnych głosów zniechęcenia wobec polityki gospodarczej Xi Jinpinga. W sierpniu będzie miał miejsce tradycyjny zjazd elity partyjnej w Beidaihe, który odbywa się za zamkniętymi drzwiami, ale znany jest z otwartości dyskusji. Już w ubiegłym roku wojna handlowa była jednym z głównych tematów rozmów, mimo że spotkanie odbyło się jeszcze przed nałożeniem większości ceł. Powoduje to, że Chiny mogą chcieć przeciągnąć negocjacje co najmniej do września.

Nawet jeżeli uda się osiągnąć porozumienie pomiędzy Trumpem i Xi w najbliższych tygodniach, to jego implementacja po stronie chińskiej zajmie kilka miesięcy. Najpierw będzie musiało ono być przedłożone na plenum KC KPCh, a dopiero w marcu odbędzie się sesja chińskiego parlamentu, który ostatecznie będzie mógł wprowadzić odpowiednie zmiany w prawie. Będzie to jednak tylko pierwszy etap, który może zostać przerwany w każdej chwili, jeżeli USA będą rozczarowane realizacją porozumienia. To powoduje, że koniec wojny handlowej jest odległy.

Pozostaje również kwestia szerszego kontekstu relacji amerykańsko-chińskich. W ostatnich latach ewoluowały one w kierunku ostrej rywalizacji, a wojna handlowa jest tylko jednym z jej wymiarów. Nie można oczekiwać, że wraz z jej końcem rozwiązane zostaną pozostałe problemy w relacjach obu państw. System międzynarodowy wszedł w okres niestabilności stosunków amerykańsko-chińskich, które raczej szybko się nie skończą.

PODZIEL SIĘ
mm
Doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dwukrotnie nagrodzony stypendium MNiSW dla studentów za wybitne osiągnięcia. Otrzymał prestiżowy „Diamentowy Grant” na badanie procesu rekrutacji i socjalizacji chińskich elit politycznych. Uhonorowany nagrodą pierwszego stopnia w konkursie Ministra Spraw Zagranicznych na najlepszą pracę magisterską z zakresu stosunków międzynarodowych oraz Nagrodą im. Ministra Krzysztofa Skubiszewskiego za rozprawę poświęconą relacjom polsko-chińskim. Trzyma rękę na pulsie chińskiej polityki.