Hongkong protestuje: marsz na Kowloon

209

Mieszkańcy Hongkongu nie przerywają protestów przeciwko zmianom w prawie umożliwiającym ekstradycję zatrzymanych do kontynentalnych Chin. Tym razem mieszkańcy wyspy wyruszyli w stronę portowej dzielnicy Kowloon i znajdującego się tam dworca kolejowego – lądowej drogi z miasta do Chin.

Odbywający się w niedzielę, 7. lipca, marsz był skierowany nie tylko do rządzących miastem, ale także do przebywających w Kowloon chińskich turystów. Demonstranci skandowali hasła w języku mandaryńskim, zamiast używanego w Hongkongu kantońskiego, a transparenty napisali uproszczonym pismem, powszechnie rozumianym w całym kraju. Łącznie w przemarszu wzięło udział 230 tysięcy demonstrantów, chociaż policja mówi zaledwie o 56 tysiącach.

 

Pokażmy, czym jest Hongkong

Eddison Ng, osiemnastoletni uczestnik marszu, powiedział w rozmowie z agencją AFP: „Chcemy pokazać turystom, także tym z kontynentalnych Chin, co dzieje się w mieście i mamy nadzieję, że zabiorą oni te koncepcje ze sobą z powrotem do kraju”. To szczególnie istotne ze względu na działania chińskiej cenzury, która nie tylko ukrywa większość informacji o protestach przed mieszkańcami kontynentalnej części kraju, ale także postuluje, jakoby demonstracje zostały zainicjowane przez „obce siły” oraz grupy „ekstremalnych radykałów”.

Inna młoda demonstrantka, Josie Kwok, w rozmowie z dziennikarzami New York Times przyznała, że głównym celem protestów jest „pokazanie Chińczykom z kontynentu, że Hongkong to nie Chiny”, a dzięki zachowaniu pokojowego charakteru demonstracji mieszkańcy miasta mogą uzyskać poparcie Chińczyków i reszty świata.

Chińscy turyści robiący zakupy w dzielnicy Kowloon mieli, według dziennikarzy, mieszane uczucia odnośnie zachowania protestujących. Z jednej strony doceniali wysiłki młodych ludzi, ich spokój i brak agresji w trakcie demonstracji, uznając, że rząd powinien ich wysłuchać. Z drugiej strony pojawiały się głosy, że nieprzyjęcie ustawy pozwoli przestępcom na unikanie konsekwencji ich czynów. Obie strony były jednak zgodne – w kontynentalnych Chinach protesty, nawet na dużo mniejszą skalę, szybko zostałyby spacyfikowane przez służby.

 

Na ulicach i w dyplomacji

Przypomnijmy, że po pierwszej fali antyrządowych demonstracji prace nad nową ustawą zostały zawieszone. Obecnie demonstranci domagają się ostatecznego odrzucenia projektu. Jednocześnie rozwija się konflikt dyplomatyczny na linii Hongkong – Wielka Brytania. Zjednoczone Królestwo, jako niegdysiejszy administrator miasta, domaga się od Chin i hongkońskiego rządu respektowania wysokiego poziomu autonomii w dawnej brytyjskiej kolonii, argumentując, że wprowadzenie proponowanej przez szefową administracji Hongkongu Carrie Lam ustawy zbytnio zbliżyłoby prawodawstwo Hongkongu do systemu kontynentalnych Chin. Z kolei chińscy i hongkońscy dyplomaci w Wielkiej Brytanii postulują, żeby Korona nie wtrącała się w wewnętrzną politykę miasta, a jej politycy powinni w końcu zerwać z „zimnowojenną mentalnością”.

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here