Kaszmir: eskalacja granicznego konfliktu

248

Spór o przynależność polityczną Kaszmiru trwa od siedmiu dekad. To wówczas Brytyjczycy, wycofując się z Indii, wytyczyli nowe granice. W ostatnich miesiącach napięcie pomiędzy Indiami a Pakistanem osiągnęło bardzo wysoki poziom, a swoje trzy grosze w kwestii spornego terytorium wtrącają także Chiny.

Niedawna wizyta premiera Pakistanu Imrana Khana w Białym Domu dodatkowo podgrzała atmosferę, dzięki postawie Donalda Trumpa, który zaoferował się w roli mediatora pomiędzy zwaśnionymi krajami. O ile pakistański przywódca wydawał się zachwycony postawą prezydenta, o tyle wypowiedź Trumpa ściągnęła polityczne kłopoty na głowę indyjskiego premiera Modiego. Całą sprawę opisał Wojciech Jagielski na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Dyplomatyczna burza

Tymczasem Indie pozbawiły region specjalnego statusu, który Kaszmir miał zagwarantowany w konstytucji. Na podstawie artykułu 370 ustawy zasadniczej, Kaszmir posiadał własną, wewnętrzną konstytucję, flagę i autonomię we wszystkich kwestiach z wyjątkiem obrony i polityki zagranicznej. Decyzja o pozbawieniu stanu jego statusu wywołała masowe protesty, w odpowiedzi na które indyjscy rządzący zdecydowali się wprowadzić na ulice siły bezpieczeństwa. Jeszcze w lipcu Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka podzielało obawy dotyczące możliwych nadużyć ze strony oddziałów porządkowych. O konieczności zapewnienia prawdziwego bezpieczeństwa oraz ukrócenia nadużyć ze strony wojska i policji mówiła także Meenakshi Ganguly, dyrektor na Azjię Południową w Human Rights Watch.

W odpowiedzi na działania Indii Pakistan ogłosił plan ochłodzenia relacji dyplomatycznych i zawieszenia handlu ze swoim sąsiadem. Minister spraw zagranicznych Shah Mahmood Qureshi zapowiedział wycofanie swoich dyplomatów z New Dehli oraz wydalenie z kraju komisarza Ajay’a Bisarię, szefa indyjskiego przedstawicielstwa w Pakistanie. Działaniom Indii, obejmującym nie tylko zmiany prawne, ale także ograniczanie dostępu do telekomunikacji w spornym stanie, sprzeciwiają się także Chiny, roszczące sobie prawo do części Kaszmiru.

Indie nie odpuszczają

Liczne punkty kontrolne, ograniczenia w poruszaniu się po regionie i brutalne działania sił porządkowych wobec protestujących to w tym momencie dla mieszkańców Kaszmiru codzienność. Sanna Wani, kaszmirska poetka, napisała na Twitterze, że zatrzymywani są nawet ludzie potrzebujący pomocy medycznej, usiłujący dostać się do szpitala.

Świadkowie donoszą o blokadach na drogach i ciągłej eskalacji napięcia pomiędzy protestującymi a indyjskimi służbami. Mówi się o zatrzymaniach, między innymi o aresztowaniu kaszmirskich polityków: Mehboobę Mufti (Chief minister regionu Dżammu i Kaszmiru w latach 2016-2018), Omara Abdullaha (Chief minister regionu Dżammu i Kaszmiru w latach 2009-2015) oraz Sajjada Lone’a (przewodniczący partii Jammu and Kashmir People’s Conference).

Krytycy twierdzą, że aresztowania oraz blokady, a także odcięcie telekomunikacji mają zapobiec wybuchowi większych zamieszek wywołanych przez odebranie Kaszmirowi jego specjalnego statusu – takiego scenariusza miałaby się obawiać rządząca partia Bharatiya Janata. W odpowiedzi na zarzuty, jej przedstawiciele odpowiadają, że działania sił porządkowych mają jedynie charakter tymczasowy, a w rezultacie zmian w regionie zapanuje dobrobyt. Minister spraw wewnętrznych Amit Shah, cytowany przez Indian Express, twierdził: „Sprawimy, że Dżammu i Kaszmir stanie się najlepiej rozwiniętym stanem w całym kraju. (…) Pragnę powiedzieć młodym ludziom, aby pokładali wiarę w rząd Narendry Modiego. Nic złego się nie stanie”.

Pogrzebana niezależność

Za zapewnieniami o zmianach „na lepsze” idą konkretne działania polityków. We wtorek przez indyjski parlament przeszła propozycja podziału stanu na dwa osobne regiony – Dżammu oraz Kaszmir, które do tej pory funkcjonowały jako jeden obszar, a także wyodrębnienie Ladakhu, który zostanie podporządkowany bezpośrednio administracji centralnej.

Mieszkańcy Kaszmiru najchętniej widzieliby stan jako niezależne państwo, ale żadna ze stron konfliktu w ogóle nie przewiduje takiego rozwiązania. Nie wiadomo, czy po politycznej wpadce Donalda Trumpa dojdzie do mediacji i kto może pełnić rolę rozjemcy w sporze pomiędzy Pakistanem, Indiami i Chinami.

Póki co mieszkańcy regionu deklarują, że nie boją się indyjskich sił: „Widzieliśmy już wszystko, co mogą nam zrobić. Cóż więcej zdziałają teraz?” pytają retorycznie protestujący.

PODZIEL SIĘ
mm
Antropolog, student ostatniego roku w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w badaniach mobilności, migracji oraz relacji międzyetnicznych. Od niedawna związany również z EastAnalytics.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here