USA: Jednak zostajemy w Iraku

332

W niedzielę, 5 stycznia, iracki parlament przegłosował uchwałę postulującą wycofanie wojsk amerykańskich z terytorium kraju. To reakcja na dokonane przez Amerykanów zabójstwo Kasima Sulejmaniego, irańskiego dowódcy wojskowego, który zginął w Bagdadzie dwa dni wcześniej.

Czy zatem USA wychodzą z Iraku? Reakcją prezydenta Trumpa na iracką uchwałę było zagrożenie temu krajowi potężnymi sankcjami gospodarczymi. Natomiast dzień po przyjęciu uchwały przez Irakijczyków, do wiadomości publicznej wyciekł list, sugerujący, że Amerykanie faktycznie planują ograniczyć swoją obecność w Iraku.

Nowy Rok, nowy kryzys

Rok 2019 Amerykanie zakończyli wycofaniem się z Syrii i pozostawieniem skonfliktowanych z Turkami Kurdów samym sobie. Próżnię po wycofaniu wypełniły wojska rosyjskie i syryjska armia rządowa, która dla Kurdów stała się gwarantem ochrony przed Turcją. W ostatnich miesiącach starego roku miał też miejsce szereg eskalacyjnych akcji irańskich: ataki na tankowce w Zatoce Perskiej, na saudyjskie rafinerie czy zestrzelenie amerykańskiego drona zwiadowczego pokazywały determinację Iranu do testowania gotowości USA do ponoszenia kosztów swojej polityki w regionie. Szczególnie problematyczne były ataki pro-irańskich bojówek na ambasadę USA w Bagdadzie, do których doszło w ostatnich dniach starego roku. W obliczu tych działań Donald Trump zlecił nalot bezzałogowy, który 3 stycznia nad ranem zakończył życie Kasima Solejmaniego. Generał Solejmani, jeden z najbardziej wpływowych dowódców w Iranie, stał przez wiele lat na czele brygady Al-Kuds Irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, będąc architektem irańskiej strategii działań asymetrycznych w regionie. Już w 2013 roku New Yorker opisywał generała jako jedną z najistotniejszych postaci w polityce Bliskiego Wschodu. Od tego czasu pozycja międzynarodowa Solejmaniego wzrosła – był on obecny na wszystkich frontach wojen pośrednich toczonych przez Iran – od Libanu, przez Syrię po Irak.

Śmierć generała wywołała całą gamę reakcji, od zapowiedzi „krwawej zemsty” na USA, aż po histerię w social mediach związaną z obawami przed wybuchem III wojny światowej. Jednak w krótkiej perspektywie najważniejsza dla regionalnej równowagi sił była reakcja parlamentu Iraku, który uchwałą wezwał do zakończenia obecności USA w tym kraju. Sformułowania uchwały odnoszą się do zakończenia wszelkiej zagranicznej obecności w tym kraju. Posłowie wezwali też rząd do rozpoczęcia negocjacji z siłami zagranicznymi i przygotowania planów, które miałyby doprowadzić do wycofania bez narażania bezpieczeństwa kraju. Posłowie przeciwni uchwale argumentowali, że obecność USA jest konieczna dla dalszego zabezpieczania Iraku przed odrodzeniem dżihadystów, ale też przed dominacją sił pro-irańskich w siłach zbrojnych i polityce kraju.

Amerykanie wychodzą, choć zostają

Obecnie w Iraku stacjonuje pomiędzy 5 a 6 tysięcy amerykańskich żołnierzy. W odróżnieniu od wielu innych krajów regionu, US Army nie posiada tu własnych baz, lecz stacjonuje w bazach irackich. Obecność wojsk amerykańskich związana jest ze zwalczaniem IS i jest uregulowana porozumieniem z 2014 roku. Porozumienie to zakłada m.in., że wojsko USA nie będzie wykorzystywało swojej obecności w Iraku do operacji przeciwko innym państwom w regionie. Od czasu wyparcia Państwa Islamskiego wojsko pełni głównie funkcje doradcze i stabilizacyjne a także pośrednio przyczynia się do umocnienia kontroli USA nad sytuacją w regionie, w tym w zakresie wywierania presji na Iran. Armia amerykańska w Iraku zabezpiecza też interesy Stanów Zjednoczonych związane z energetyką naftową, przemysłem zbrojeniowym, przeciwdziałaniem zbrojeniom atomowym czy bezpieczeństwem antyterrorystycznym.

Z perspektywy USA, obecność militarna w Iraku jest kluczowa w dobie nasilonego kryzysu w relacjach z Iranem.  Dlatego dużą niespodzianką było wypłynięcie na światło dzienne listu, skierowanego do irackich dowódców, który sugerował, że Amerykanie wkrótce wycofają swoje siły z kraju. Tekst wprawdzie nie był podpisany, ale został wydrukowany na papierze z nagłówkiem gen. bryg. Williama Seely’a, jednego z głównodowodzących amerykańskim kontyngentem. Na medialne doniesienia natychmiast zareagował sztab armii i Sekretarz Obrony USA, dementując pogłoski o wycofaniu się.

Przeciek listu i późniejsze dementi są nadzwyczaj kłopotliwe dla USA. Pokazują one bowiem z jednej strony rozgardiasz panujący w systemie dowodzenia siłami zbrojnymi największego mocarstwa a z drugiej niechęć do liczenia się z  demokratycznie wyrażoną wolą zakończenia obecności militarnej.

Osobną kwestią związaną z uchwałą o wycofaniu są podziały, jakie wywołała ona w irackiej polityce. Napięcie może się pogłębiać, ponieważ rezolucji nie poparli przede wszystkim iraccy posłowie kurdyjscy i sunnicy, należący do różnych partii. Zwykli Irakijczycy zdają się być zmęczeni faktem, że ich kraj traktowany jest jako arena toczenia konfliktu zastępczego między Iranem a USA. W irackich mediach społecznościowych popularny jest hasztag نريد وطن , co można przełożyć jako „chcemy odzyskać naszą ojczyznę”.

 

Wyjść, żeby wrócić?

Na razie jednak szybkie wyprowadzenie US Army z Iraku nie jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Jednak zaognienie konfliktu z Iranem i perspektywa wycofania części sił USA powoduje niepokój krajów ościennych, szczególnie monarchii Zatoki. Saudyjski minister spraw zagranicznych Faisal bin Farhan al-Saud w rozmowie z dziennikarzami wyraził nadzieję, że uda się powstrzymać eskalację konfliktu. Dla analityków jasne jest, że jeśli dojdzie do wycofania armii amerykańskiej z Iraku, zyska na tym Iran, od lat dążący do wyparcia Amerykanów z regionu.

Sama uchwała zawierająca sformułowanie o rozpoczęciu negocjacji na temat procesu wycofywania wskazuje na potencjalny długi horyzont czasowy ewentualnego wycofania. Na Bliskim Wschodzie procesy polityczne mogą trwać bardzo długo jak choćby trwający trzy dekady proces pokojowy w Palestynie. Możliwy jest także inny scenariusz: Matthew Kroening współpracujący z Atlantic Council zauważa, że Irakijczycy już raz w latach 2008-2009 prosili Amerykanów o wycofanie armii a później, zagrożeni przez IS apelowali o jej powrót. Scenariusz może się zatem powtórzyć, zwłaszcza, że rządzący Irakiem nie są w tej kwestii jednomyślni.

 

KE, ŁF

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here