„Światło nadziei” zostaje wstrzymane: igrzyska w Tokio 2020 przeniesione

611

„Drodzy sportowcy, pozwólcie mi zacząć od dobrej wiadomości. Wszyscy będziemy się mogli cieszyć Igrzyskami Tokio 2020… Nawet jeśli odbędą się one w roku 2021. Ale możecie być pewni, że wasze olimpijskie marzenie stanie się prawdą! – w ten sposób rozpoczął swoje przesłanie do uczestników Olimpiady Thomas Bach, informując jednocześnie cały świat, iż najważniejsze wydarzenie sportowe tego roku zostanie przeniesione na inny termin. Powodem podjęcia tej trudnej decyzji przez premiera Japonii Shinzō Abe, jest pandemia Covid-19.

W języku japońskim istnieje określenie „shikata ga nai”, co w wolnym tłumaczeniu można rozumieć jako „nic się na to nie poradzi”. Japończycy używają go, gdy chcą jakoś skomentować wydarzenia, dobre lub złe, na które, mimo chęci, nie mają wpływu.

Taka sytuacja dotknęła jedno z największych wydarzeń sportowych zaplanowanych na ten rok – XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020, które, według informacji podanych przez przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Thomasa Bacha, zostaną przeniesione „nie później niż do lata 2021 roku.” 30 marca zaś ustalona została dokładna nowa data Igrzysk. Rozpoczną się 23 lipca 2021 roku, a zakończą 8 sierpnia. Jak podaje oficjalna strona Igrzysk, wszyscy zakwalifikowani do tej pory atleci (czyli około 58% miejsc) pozostaną niezmiennie na swoich pozycjach.

Ludzkie życie ponad historię

Cofnijmy się na moment w czasie do września roku 2013. Roku, w którym Japonia wygrała w głosowaniu możliwość goszczenia u siebie Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020, po niemal 56 latach przerwy od ostatniego razu (Tokio 1964). Radość, wiwaty oraz ogólna wrzawa spowodowana tym szczęśliwym wydarzeniem zostały zarejestrowane na dużej ilości filmów oraz zdjęć widocznych w prasie z tamtego okresu. Japońskie ideogramy wymalowane na wielkich proporcach oddających kolorystycznie koła olimpijskie, głoszące „A-RI-GA-TO-U!” („dziękujemy!”) na zawsze pozostaną symbolem radosnych chwil tamtego okresu.

Wracamy do teraźniejszości. 24 marca 2020 roku premier Japonii Shinzō Abe oraz przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach odbyli wspólną rozmowę konferencyjną celem rozważenia dalszych losów Igrzysk. W konferencji uczestniczyli również inni ważni członkowie, zarówno przynależący do rządu japońskiego, jak i do komitetu. Wymienić tu należy: Yoshirō Moriego pełniącego funkcję Prezydenta Komitetu Organizacyjnego Tokio 2020; Ministrę do spraw olimpijskich Seiko Hashimoto oraz Prezydentkę Tokio Yuriko Koike. Ze strony komitetu obecni byli: Przewodniczący Komisji Koordynacyjnej MKOI John Coate, Dyrektor Generalny MKOI Christophe De Kepper oraz Dyrektor Wykonawczy Igrzysk Olimpijskich MKOI Christophe Dubi.

Właśnie wtedy zapadła ostateczna decyzja. Pierwszy raz w ciągu 124 lat historii nowożytnych Igrzysk Olimpijskich zostaną one przeniesione na inny termin w trosce o zdrowie zawodników biorących w nich udział, kibiców oraz wszystkich osób powiązanych w jakikolwiek sposób z wydarzeniem. Wpływ na takie, a nie inne rozwiązanie sytuacji miał też Tedros Adhanom Ghebreyesus – Generalny Dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), z którym Komitet Olimpijski pozostawał w stałym kontakcie, monitorując na bieżąco rozszerzanie się pandemii, aby mieć pewność, iż podejmują słuszną decyzję. W tamtym czasie liczba przypadków zachorowań na całym świecie przekroczyła 375 tysięcy i wciąż rośnie.

Jak podkreślił MKOl, Tokio 2020 na pewno się odbędzie. Na stronie organizacji opublikowano komunikat: „Odwołanie Igrzysk Olimpijskich zniszczyłoby marzenia 11 tysięcy atletów z 206 Krajowych Komitetów Olimpijskich (…) oraz wszystkich osób ich wspomagających (…). Zniszczyłoby to również entuzjazm naszych wspaniałych japońskich gospodarzy, razem z najlepiej przygotowanym do Igrzysk miastem – Tokio”.

Przeniesiona na rok 2021 została również Paraolimpiada. Zgodnie ze słowami Przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego, Andrew Parsonsa, „Zdrowie oraz dobra kondycja ludzkiego życia zawsze musi być naszym numerem jeden i postawienie powyżej niego jakiegokolwiek wydarzenia sportowego jest po prostu niemożliwe”.

Wsparcie świata dla Tokio

Nie trzeba było długo czekać na reakcję sportowego środowiska. Zarówno pojedynczy sportowcy, całe drużyny, jak i różnorakie sportowe organizacje światowe wyraziły swoje poparcie dla przeniesienia Igrzysk Olimpijskich na inny termin. Większość, jeśli nie wszystkie, zgodnie stwierdziły, iż była to bardzo ciężka decyzja nie tylko dla samego premiera Japonii, ale też dla Komitetu Olimpijskiego. Jednak patrząc na niesamowicie trudną dla całego świata sytuację spowodowaną pandemią Covid-19, była to jedyna możliwa droga działania, jaką należało przyjąć. Gdyby tak się nie stało, Olimpiada nie tylko mogłaby stanowić zagrożenie dla milionów ludzi, ale też zaprzeczyłaby wszystkim wyższym ideałom, które ma reprezentować.

Najważniejszymi osobami wyrażającymi swoje pełne poparcie dla przeniesienia Igrzysk są z całą pewnością liderzy nadchodzącego szczytu G20, wyrażający swoje pełne poparcie dla działań premiera Abe oraz MKOI. W ich oficjalnym ogłoszeniu czytamy: „Doceniamy decyzję mającą na celu ochronę zdrowia naszych obywateli poprzez przeniesienie w czasie ważnych, publicznych wydarzeń, a w szczególności tę podjętą przez Komisje Olimpijską dotyczącą zmiany daty Igrzysk Olimpijskich na termin nie dalszy niż lato roku 2021. Podziwiamy japońską determinację w goszczeniu Igrzysk oraz Paraolimpiady Tokio 2020 w ich pełnej formie jako wyraz ludzkiej wytrzymałości”.

Kolejną ważną instytucją popierającą decyzję MKOI jest Paris 2024. Wszystkie osoby powiązane w jakikolwiek sposób z komitetem organizacyjnym francuskiej Olimpiady wyraziły swoje pełne wsparcie oraz solidarność z Tokio. Pochwalono również racjonalny sposób działania Japończyków w walce z rozprzestrzenianiem się niebezpiecznego dla całego świata wirusa.

Stwierdzono także, że cały komitet oraz wszystkie najważniejsze osobistości w państwie francuskim wyrażają swój podziw i salutują organizacji Tokio 2020 za pokazanie „ducha odpowiedzialności oraz adaptowania się zaprezentowanego przez nich w czasie tego niemożliwego do przewidzenia wydarzenia”. Francuzi wyrazili także nadzieję, iż „ten przykład uczyni nasz silniejszymi i bardziej przygotowanymi do radzenia sobie z takimi problematycznymi ewentualnościami naszych czasów”.

Ogień nadziei spoczywa w Fukushimie

Niestety pomimo bardzo dobrego przyjęcia decyzji o przełożeniu daty igrzysk w ocenie świata i mass mediów, dla samej Japonii oraz nastrojów panujących wśród jej obywateli okazała się ona mieć zupełnie odwrotny skutek.

Pierwszym z powodów jest przerwanie biegu ognia olimpijskiego, który rozpoczął swoją drogę z Aten do Tokio dokładnie 19 marca. Światło nadziei, jakim miała się stać pochodnia olimpijska dla wszystkich obywateli wysp japońskich przewieźli do swojego rodzimego kraju Tadahiro Nomura– potrójny złoty medalista w judo oraz Saori Yoshida– również potrójna złota medalistka w zapasach.

Swoją drogę ogień miał zacząć 26 marca od pierwszej stacji – z Narodowego Centrum Treningowego J-village w Fukushimie. Celem takiego zabiegu miało być przekazanie nadziei na lepszą przyszłość oraz pomoc w leczeniu wciąż świeżych ran po wielkim trzęsieniu ziemi oraz tsunami z 2011 roku. Obecnie ma on tam pozostać aż do 30 kwietnia, w formie wystawy możliwej do obejrzenia cały czas.

Drugim powodem niepokojów społecznych w Japonii jest fakt samego przełożenia igrzysk na tle ekonomiczno-gospodarczym. Jak zaznaczył cytowany przez The Guardian Koichi Teratani – bloger, autor przewodników po dystrykcie Kabukichō dla turystów z Chin – decyzja o dowołaniu Igrzysk jest najgorszym czasem dla wielu miejsc nastawionych biznesowo na turystykę. Duża liczba hoteli będzie się zmagać w najbliższym czasie z licznymi odwołaniami rezerwacji lub ich przebukowaniem. Mniejsze miejsca tymczasowego pobytu mogą nawet splajtować, nie wspominając już o barach, restauracjach oraz sklepach z pamiątkami czy innych punktach usługowych.

Według danych przedstawionych w The Guardian, jak do tej pory na koszt opłacenia wszystkich spraw związanych z przeprowadzeniem Igrzysk Olimpijskich japoński rząd przeznaczył kwotę blisko 300 bilionów jenów (2,7 miliarda USD). Należy tu zaznaczyć, iż jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej, ponieważ oprócz zasobów pieniężnych, w grę wchodzą jeszcze zasoby ludzkie – kontrahenci biznesowi; wolontariusze czy interesariusze, którzy niekoniecznie mogą mieć czas lub chęć, aby kontynuować przerwane już raz działania.

Większość Japończyków, chociaż jest już pogodzona z nieprzyjemną wiadomością – a jak wykazują badania opinii publicznej ponad 70% z nich wręcz oczekiwało takiego, a nie innego rozwiązania ze strony rządu – odczuwa niesamowity smutek oraz rozczarowanie obecną sytuacją. Choć wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sprawy oraz nieuchronności losu, odwołanie tak wielkiego i znaczącego wydarzenia stało się mocnym ciosem wymierzonym prosto w pierś obywateli Japonii. Jednakże pojawiają się też głosy nadziei, iż może rok 2021 okaże się być łaskawszym, a sportowcy mający dodatkowy rok na szlifowanie swoich umiejętności, pokażą się z jak najlepszej strony, by z dumą reprezentować swoje kraje na Tokio 2020 w roku 2021.

Najlepszym wyrazem tej wiary w lepsze jutro niech będzie fakt, iż na prezentację ognia olimpijskiego na stacji Sendai w Miyagi, pomimo wszelkich niedogodności związanych z kwarantanną spowodowaną wirusem SARS-CoV-2, przybyło ponad 500 tysięcy osób, muszących stać w niemalże 500 metrowej kolejce. Wszystkim im przyświecał tylko jeden cel – móc zobaczyć na własne oczy płomień nadziei, który, z całą pewnością, „poprowadzi nas w stronę wyjścia z ciemnego tunelu ku lepszej przyszłości”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here